Jump to content
Dogomania

Yasminka

Members
  • Posts

    30
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Wrocław

Yasminka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='krakowianka.fr'] [FONT=arial] Na pets vagabond opis jest po Holendersku (a nawet chyba Flamandzku), ten kawalek o Anglii oznacza ze byla tam tymczasowo z opiekunem, nie jest to dokladne tlumaczenie, slowa sa poprzestawiane, bo ten jezyk troche jak w niemieckim ma czsowniki na koncu zdania...[/FONT][/QUOTE] To też nie do końca tak z tą Anglią. :) Daisy nigdy nie była za granicą. Zaczęło sie od tego, że właściciele Daisy dostali pracę w Anglii i pojechali się tam urządzać. Sunia w tym czasie została pod opieką znajomej. Daisy miała juz wyrobiony paszport i spełnione wszelkie procedury potrzebne do przewozu psa do Anglii. Niestety kiedy zdarzył się ten tragiczny wypadek okazało się, że warunki w wynajmowanym mieszkaniu nie są odpowiednie dla sparaliżowanego psa. Właścicieli nie było stać na leczenie w obcym kraju, dlatego też podjęli tak trudną decyzję o oddaniu psa pod nasza opiekę. A resztę juz znacie :)
  2. Zależy, jakie kto ma doświadczenia ze swoją rodziną i przyjaciółmi.
  3. Dziękuje za propozycję, ale my na miejscu mamy rodzinę i wielu przyjaciół i możemy liczyć zarówno na wizyty poadopcyjne. Pies będzie pod dobrą opieką bo NIE JEDZIE do obcych ludzi. To jest dom sprawdzony i nie obcy. Za tą adopcję cała odpowiedzialność spoczywa tylko i wyłącznie na mnie, a ja jestem spokojna o losy psa. Daisy nie jest podopieczną żadnej z fundacji i nikt nie wywierał presji co do tej adopcji.
  4. Tutaj macie kilka artykułów na temat holenderskiej fundacji: [URL]http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,12402742,Zagraniczni_wolontariusze_opanowali_schronisko__Co.html[/URL][FONT=arial] [/FONT] [URL]http://www.pies.pl/pomoc-bez-kolcow-w-krainie-tulipanow_n3336.html[/URL][FONT=arial] [/FONT] [URL]http://wyborcza.pl/1,87648,12560871,400_mil_do_nieba.html?[/URL] To tylko nieliczne, z tych, które można znaleźć w necie.
  5. Witam wszystkich Jestem DT dla Daisy. Jest u mnie od 6 tygodni. Fundacja Aurea wspiera nas finansowo w opiece nad sunią a Fundacja V[COLOR=#000000]agabond-Pets pomogła nam znaleźć dom stały dla Daisy. Dziewczymy umieściły ją na swojej stronie i pośredniczyły w szukaniu domu. Obie Fundacje były dla mnie wielkim wsparciem. [/COLOR] [COLOR=#000000]Daisy nie jedzie do Dublina "ponieważ uważam że jest tam raj", jak napisała któraś z Was. Jedzie tam ponieważ w Polsce chętni na psa na wózku występuja sporadycznie.[/COLOR] [COLOR=#000000]Bardzo przywiązaliśmy sie do Daisy i jej późniejsze losy nie są mi obojętne. Możecie być pewne, że nie posłałabym jej w nieznane. Ponad to jestem w stałym kontakcie z rodziną pretendującą na DS dla suni.[/COLOR] [COLOR=#000000]Krakowianka jest zupełnie obcą osobą dla mnie i nie ma nic wspólnego z adopcją Daisy. Dziewczyna chciała pomóc rozsyłając prośbę o wsparcie finansowe na podróż dla Daisy. Poniedziałek jest bardzo blisko a pieniędzy wciąż za mało, o wiele za mało...[/COLOR] [COLOR=#000000]Więc serdecznie dziękuję Krakowiance za pomoc w rozsyłaniu info. :)[/COLOR] [COLOR=#000000]Bardzo Was proszę, abyście sięgały do źródła, zanim zaczniecie rzucać bezpodstawne oskarżenia. Nazywanie organizacji "handlarzami psów" jest pomówieniem. Tym bardziej, że dziewczyny wcale nie musiały zajmować się tą sprawą bo maja masę własnych podopiecznych.[/COLOR] [COLOR=#000000]Wszystkim Darczyńcom składam ogromne podziękowania, bo dzięki Wam Daisy mogła przejść potrzebne badania i dostała piękny nowy wózek. Natomiast wszystkich szukających niepotrzebnie sensacji, bardzo proszę o skierowanie swojej energii na pomoc zwierzętom. Wiele dobrego może z tego wyniknąć. Pies jest bezpieczny i jedzie w bezpieczne miejsce skąd będą zdawane relacje z jej codziennego życia. Pozdrawiam Yas[/COLOR]
  6. Udostępniłam wydarzenie na swoim FB. Tylko tak mogę pomóc. Jestem z Wami :)
  7. Myślałam o tym, żeby zostać DT dla Alika, ale mieszkam zdecydowanie za blisko tych... "ludzi". Gdybyście potrzebowały jakiejs innej formy pomocy, niż finansowa, to ja chętnie sie piszę. Trzymam kciuki i wiem, że będzie dobrze :)
  8. O tej łapie to ja właśnie juz słyszałam od wielu miesięcy. Pani doktor alarmowała, że pies młody, że trzeba pomóc a wszystko trafiało na opór. Obie próbowałyśmy wiele razy pomóc i nic to nie dało. A obie nie mamy doświadczenia w TAKICH interwencjach.
  9. Tak na bieżąco, to wiem, że Pani doktor czyści tym psom uszy w ramach pomocy, czyli za darmo. Nie słyszałam o innych chorobach niż ta benkowa łapa. Ale z tego co rozmawiałyśmy o benku z Panią wet, to była mowa o operacji. Ten pies nawet prześwietlenia nie miał, więc ciężko o diagnozę. Moja Pani doktor jest obecnie na tym wątku i go czyta. Jeśli sama tu nie napisze, to ja sie wszystkiego dopytam w sobotę. Jesteśmy umówione na rozmowę. Jako główny powód interwencji mozna podać to, że pies nie jest leczony, nie są podejmowane próby w celu zdjagnozowania dysplazji. Psy są niewybiegane. Sama matka mi się zkarżyła, że niema kto wychodzić z tymi psami. Na każde pytanie odpowiem. Spiszcie je prosze a ja zaniosę do gabinetu i popytam.
  10. Dzwoniłam do swojej Pani doktor. Wiem już, że benek to pies. ONka to suczka i to ona ma cieczkę. Faktycznie są 4 psy, z czego jeden jest babci.
  11. [quote name='zuzlikowa'] Przekazałm Ulv treść ostatniej rozmowy (jak i wcześniejszych) i ustaliłyśmy,że wpadnie w najbliższych dniach do Pani...z wizytą towarzyską. Z radami na temat ew. pomocy psiakowi...a ma doświadczenie i praktyczne i znajomości wśród lekarzy.[/QUOTE] Uważajcie tylko, proszę na te dziewczynę.Nie chcę nikogo obrażać, ale do konca ona normalna to nie jest. Odgrażała mi się przez telefon, że jak tylko podejdę tam (mieszkam bliziutko) to ona mi pokaże i tu padały epitety. To jest nastolatka. Skoro mają 4(!!) psy, tzn, że przybył kolejny. O dysplazji psa wiem od swojej wetki, ltóra mówi, że to wygląda poważnie. Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że za tydzień lub miesiąc sytuacja sie powtórzy. Boję się o te psy, żal mi ich. Na czterdziestu paru metrach tyle ludzi i psów :( Plus tego oni mieszkaja w starym budownictwie na piętrze, co dla psa z problemami nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Oni nawet nie zrobią psu prześwietlenia, bo nie mają na to pieniędzy. A TOZ nie może zainterweniować? Czy nie mozna odebrać tych psów? Chociaż tych dwóch największych (ONka i Benka)? Te kobiety juz dawno by się pozbyły tych psów, gdyby nie ta dziewczyna. Podczas ostatniej mojej interwencji jako powód podały panie, że córka ma nauczanie indywidualne i nauczyciele boją się przychodzić ze względu na te psy. Za każdym razem powód jest inny. Ja sama nic nie wymyślę. W tym tygodniu jestem niedostępna, ale od przyszłego tygodnia mogę jakoś pomóc Wam z tą sprawą. Przepraszam, że piszę tak nieskładnie, ale od listopada znam tą sprawę i jestem nia żywo poruszona. A z każdą taką "akcją" bardziej. Leżą mi na sercu te psy.
  12. Ja do dzis nie wiedziałam jaka płeć jest tego psa. Ale z tego telefonu wywnioskowałam, że to właśnie o tą suczkę chodzi. Chyba, że mają jeszcze jakieś Benki, ale z info od wetki i matki tej dziewczyny wiem, że są tam 3 psy: staruszek, ONek i Benek z chorymi stawami. Okolica nie jest bezpieczna. Mieszkają tuż przy ruchliwej ulicy.
  13. Ja znam tą historię. Sprawa jest bardzo poważna. Pewnego dnia moja wetka zadzwoniła do mnie z prośbą, czy mogę pomóc i zabrać z tamtego domu ONka i tą Benkę. Po kilku godzinach okazało się, że akcja jest odwołana. Dziewczyna NIE ŻYCZY SOBIE zabierania psów. "One sa szczęśliwe" Po miesiącu znów akcja sie powtórzyła. Kobieta (matka) dzwoni, płacze i prosi o zabranie psa. Dzwonię do Fundacji Bernardyn. Zaczynam załatwiać transport. Pani od Beków powiedziała, że trzeba chwilkę poczekać, bo pseudo w Toruniu będzie likwidowane i nie wie ile Benków do Niej przyjedzie. Po kilku godzinach mam telefon, że rzeczona wnuczka dostała ataku histeri i matka wezwane pogotowie do tej dziewczyny i znów sprawa odwołana. Próbowałam rozmawiać z tą dziewczyną (na prośbę matki). Dziewczyna się odgrażała, wyzywała mnie. Obłęd. Dziś sie okazało, że znów trzeba zabrać psa 'na już!" Suka jest cieczkująca, rozwala w domu wszystko i podobno nie pozwala spać dzieciom. Jedyne co mogłam zrobić, to podałam telefon do Fundacji Bernardyn, bo ja dzień dzisiejszy pomóc nie mogę. Sama mam 3 psy, więc cieczkująca suka nie wchodzi w grę. Ta Benka ma dysplazję. Podobno z trudnością stawia nogę na podłożu. Tyle wiem.
  14. [quote name='gosikf & dogs']Frozenshewolf zgodziła się przechować pieska do ok 15stego ;) Najpóźniej mamy go w piątek.[/QUOTE] I to już jest pewne? Czyli ja mogę planować weekend?
×
×
  • Create New...