Juz myslalam ,ze nie bede jednak musiala szukac nowego domku.Az do przedwczoraj, kiedy Wezyr przeciagnal mnie prawie miedzy kilkoma stolikami kawiarnianymi...Siedzial sobie tam maly ,szczekliwy piesek-oczywiscie bez smyczy,bez kaganca...bo po co....:angryy:...i tak sobie nagle szczeknal...nie bylam przygotowana na taka niespodzianke i polecialam za moim psem...oczywiscie,milo nie bylo...a ja nie mam mozliwosci omijania tych chol.... kawiarenek na wolnym powietrzu!!!:mad:Wznawiam poszukiwania,bo ani ja nie czuje sie dobrze wiedzac,ze nie moge go spuscic ze smyczy i pies jest niewybiegany,ani on nie czuje sie fajnie nie mogac sie wybiegac tak jak nalezy...niestety,nie zawsze mam czas zeby wziac rower i jechac za miasto....tak jak juz wczesniej napisalam dla niego swietny bylby dom z ogrodem...BEZ INNYCH PSOW!:shake: