Jump to content
Dogomania

ladymartusia

Members
  • Posts

    19
  • Joined

  • Last visited

ladymartusia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. TO ON ON JEST JEST JEST!!!!!!!!!!!! JEST JEST JEST JEST JEST!!!! JUŻ JEST W DOMU!!!!!! Jest zirytowany, brudny i pierwsze co zrobił, to rzucił się do pomieszczenia z żarciem. Rzadko w ogóle wchodzi do domu, bo nie lubi, a tym razem wbił się z rodzicami Marcina i popędził do "Karma Room'u". Właśnie mu odgrzewają konkrety a w tej chwili wchłania suche. Bardzo, z całego serca dziękujemy Wam wszystkim, za wszystko. Za te banery, za plakaty, za pomoc w ogłoszeniach, za pomoc w poszukiwaniach. Za wszystko. Chyba mu kupię drugą obrożę. Taką z diamencików sztucznych. I będzie miał dwie. W razie czego będzie zawsze wiadomo po-nawet nie wyraźnych zdjęciach, który to pies. Po adresówce jak się okazało zostało denko. Musiała mu odpaść w czasie jak u nas był i nikt na to nie zwrócił uwagi. Tym razem zamówię mu chyba taką wielką blachę 15x20 cm jak dla krowy z WYBITYM imieniem, adresem i telefonem. Naboje są do d... jak sie okazuje :(
  2. Kurcze, niecałe 800 metrów od domu! I nie trafił! Za 5 minut damy znać. Już jadą. To zaraz za Fortem Piątek. Zaraz tam obok jak szukaliśmy. Kurcze!
  3. Dzwoniliśmy. Obroża się zgadza. Rodzice Marcina już tam jadą. Łapy się zgadzaja, sierść się zgadza, uszy się zgadzają. Trzymajcie kciuki!!! Trzymajcie!!!
  4. Inny numer innym numerem, ale to nie Roan. Natomiast widzielismy wszytkie psy z odłowionej kwarantanny. Tego też. Bardzo kochany by the way, ale nie Roniś :(
  5. Część już wisi, część będzie wisiała jutro. Telefonu komórkowego nie zawsze zdążymy odebrać. Dzisiaj też w połowie okazały się zawodne, bo się 6 na 8 rozładowało :/ Teraz spojrzałam na 2 strony wcześniej - dokładnie do tego psa pojechaliśmy na Paluch. Okazało się, że jest zupełnie inny i do kolana nie sięga :/
  6. EDIT: Aha - ta wiadomość, że go widziano na Selgros/Fort Piątek/Aluzyjna/Modlińska to od nas przyszła w ogóle. Sąsiadka go wypatrzyła, z okna autobusu. Zadzwoniła natychmiast do taty Marcina a ten od razu wpadł w samochód i pojechał, bo to 1,5 kw od domu ich na Czeremchowej :/ Wypatrzył go - jak Roni biegł wzdłuż Modlińskiej w stronę Warszawy przy skręcie na Aluzyjną, ale jak na złość jechał w przeciwną stronę i zanim wykręcił i zawrócił w pogoń - pies wyparował. Od razu do nas zadzwonił. A my biedni na drugim końcu Warszawy-na Okęciu akurat z Palucha wracaliśmy :( Pierwsze co zrobiliśmy to zatelefonowaliśmy do Was, bo a nuż ktoś by go z okna... wiadomo jak to jest... Wróciliśmy już do domu, bo ciemno jak w... i nic nie widać. Pies zniknął jakby wyparował... :/ Za dużo zakamarków by wszędzie przepatrzeć w te kilka widnych zimowych godzin :/ Własnie sporządzamy mapę smietników wiekszych i mniejszych na Białołęce. Jutro będziemy szukać dalej. :( Nasze adresy mailowe: [EMAIL="Ladyczarna@gmail.com"]Ladyczarna@gmail.com[/EMAIL] [EMAIL="t3nz1y@gmail.com"]t3nz1y@gmail.com[/EMAIL] Nasze telefony komórkowe: Marcin: 504741674 mój (Marta) 797833636 Bylismy dzisiaj na Paluchu, bo jedno zdjęcie nie dawało nam spokoju. Niestety, to nie ten pies. Żaden z izolatkek- nawet tych które niby są z wzeszłego tygodnia to nie nasz Roni. Odebraliśmy też już mnóstwo telefonów od ludzi którzy przysyłają nam zdjęcia podobnych. Nawet ciężko uwierzyć jak dużo wielkich rudych psów jest na świecie i to akurat tych błąkających się. Bardzo dziękujemy za pomoc w rozsyłaniu wici. Na początku też bardzo baliśmy się, że to jeden z sąsiadów nam zrobił przykra niespodziankę i go sobie zabrał. Roan okazał się kawałem porządnego obronnego skurczybyka - każdy go chce teraz by pilnował posesji. Ale okazało się, że wszyscy sąsiedzi się też martwią, bo Roni skutecznie odstraszał tutejszych Rumunów i innych podejrzanych osób. Wszystkie psy też go w okolicy lubią. To nie pierwszy raz, kiedy przez pogodę brama się uchyliła (jesli oczywiście, to co zakładamy jest prawdą). Ale pierwszy raz ten pies po prostu uciekł. Zazwyczaj niewiele go obchodziło czy jest wyjście na ulicę czy nie. Najwidoczniej jakaś suka musiała akurat przebiegać i nasz samotnik zapomniał o bożym świecie :( Podaję jeszcze jedną charakterystyczną cechę Roana, o której nie wszyscy sobie zdają sprawę: Mianowicie - Roan ma bardzo, bardzo potężne przednie łapy. Zazwyczaj dorosłe psy mają chude łapy jak juz urosną, a Roan ma je grube jak u Lwa. Uszy mu nie zawsze schodzą się w namiocik, ale łapy są elementem sygnowanym. Poza tym jego tył jest na tej samej wysokości co barki. U większości czworonogów tył jest niżej - u Roana na tej samej wysokości. I trzeba pamiętać -Roni już troszkę schudł od czasu zdjęć sprzed dwóch lat. Pomimo dawania mu 2 mich pełnych dziennie pełnowartościowego żarcia - w cale po nim nie widać by się objadał. Podejrzewamy że dlatego też w końcu się pokazał po 2 dniach- bo mu się zgłodniało. Stąd też pomysł o śmietnikach. Tylko kurcze - za dużo tam wolnej przestrzeni - żeby tam były bloki to by się go szybko znalazło, ale tam są pola, łaki, lasy, kanałki, zdezelowane tereny prywatne, mnóstwo rozbabranych placów budowy. Zaczepialiśmy wszystkich - od dzieci wracających ze szkoły, poprzez ludzi na ulicy i sprzącających ogródki na posesji, po panów w cieżarówkach, kierowców autobusów, policjantów (którzy byli niemili i mieli nas w d...) i podsklepową żulerię którym kazałam szukać psa podając adres i numer stacjonarny telefonu razem z numerem na centralę telefoniczną by w razie czego zamówili z budki na koszt odbiorcy w zamian za 6 jaboli dla każdego. Myslę, że to ostatnie będzie najbardziej skuteczne. Jestem też w jako-takim kontakcie ze schroniskiem w Józefowie. Będziemy tam jechać jesli zajdzie potrzeba, ale chwilowo powiedzieli, że nie mają nawet podobnego psa. To chyba tyle. Nogi mi odpadają.
  7. To, z tą kupą w dole, to dobry pomysł. Daje radę. polewanie wodą Roana nie jest najlepszym pomysłem, ale czasem się udaje :D Pod koniec sierpnia idziemy z nim do lekarza na szczepienia i badania, popatrzeć, co on tam ma w tym swoim organizmie jeszcze nie tak, jeśli jeszcze ma coś nie tak. Odstawiliśmy go od karmy dla wyjątkowo alergicznych, wrażliwo-żołądkowych psów (jeszcze inna niż dostaliśmy przy jego odbiorze, polecona przez hodowce owczarków niemieckich). Bo nie miał apetytu i nie był ruchliwy. jest teraz na czyms, co jest ze sklepu zoologicznego (nie pamiętam nazwy - tata marcina kupował), plus na kościach z odrzutów selgrosowych (te wielkie wolowe giczoły-wsówa je jakby były malutkimi kawalkami kurczaczka - w 10 sekund po porstu nie ma kości która jest zazwyczaj wielkości kawalka jakiegoś konara) plus jest na mięsku takim jak dla ludzi tylko drugogatunkowym (tata Marcina jeździ po nie raz w tygodniu na Hale Mirowską) i takich galaretowatych kawałkach dla psa pakowaych w coś co przypomina kiełbasę (nie wiem jak to nazwać). kaszy już nie dostaje, jeśli gotujemy mu z czymś to są to warzywa po zupie i ryż. no i pies schudł :D waży już prawie 40 kilo (41,2 kg dokładnie). Nie poluje już na koty ani takie tam, trochę to martwi rodziców Marcina, bo na to najbardziej narzekają. Ostatnio poznał mojego tatę. Capnął go w łokieć na dzieńdobry. Mało co się nie polozyłam ze smiechu. Mój tata się go baął, po porstu się go bał :D Jak można się bać Roana ??
  8. Możecie mi opowiedzieć w streszczeniu,, jakbyście mieli powiedzieć komuś przy wizycie adopcyjnej - co z nią się działo, na co chorowała, czy się boi i tak dalej - ładna jest - może mojemu tacie uda się ją wziąć, tyko muszę wiedzieć, co mu powiedzieć... Nie obiecuję za dużo więc się nie nastawiajcie, ale może się uda...
  9. Nie, nic nie upolował już, bo zwierzyna "łowna" już się nauczyła, że działka ma rudego morderce na straży. :cool3: Mamy z nim ostatnio jeden problem, który się pojawił nagle. Roan zaczął kopać doły, na potęgę. Co można zrobić, by tego nie robił?
  10. [quote name='fona']Z kretami to pewnie nie żart, ale z pawiem i kotami to na poważnie??[/quote] No ba- pewnie, że tak. Kota jeszcze żadnego nie złapał (ufff....-jeszcze tego by brakowało, żeby potem zadrapania leczyć), ale pawia upolował i był z tego bardzo zadowolony. A jak my byliśmy!!! Sąsiad hodowca nie bardzo, ale według niepisanej zasady: "co na naszym ogródku to nasze" :D Od tamtego czasu nasze rośliny kwitnące są bezpieczne od latających kur :D
  11. [URL="http://ladyczarna.deviantart.com/art/ronnie-122375804"]ronnie by ~LadyCzarna on deviantART[/URL] [URL="http://ladyczarna.deviantart.com/art/ronnie-2-122375829"]ronnie 2 by ~LadyCzarna on deviantART[/URL] [URL="http://ladyczarna.deviantart.com/art/ronnie-3-122375843"]ronnie 3 by ~LadyCzarna on deviantART[/URL] Kiedy się naciśnie na zdjęcia, zrobią się większe. Tu macie jeszcze jednego bawiącego się 9 miesięcznego pieszczoszka, który mnie przed chwilą zachwycił: [URL="http://lordwuermchen.deviantart.com/art/Playing-ball-122358090"]Playing ball by *Lordwuermchen on deviantART[/URL] A to są moje pocieszki, które mi się niedawno urodziły: [URL="http://ladyczarna.deviantart.com/art/Baby-chinchillas-120961215"]Baby chinchillas by ~LadyCzarna on deviantART[/URL]
  12. Przepraszamy, że nie odzywaliśmy się, ale ten urlop nas troszkę rozleniwił :D Roan ma się dobrze, dalej waży ponad 45 kilosów, mimo, że jak na takiego "maluszka" mało je. Zdecydowanie nie lubi kąpieli, ale udało nam się jedną wykonać. Nienawidzi też kleszczy :D jednego wyciągnęliśmy z niego nie powiem skąd (bo się wstydzę)- ale się biedaczek nacierpiał :D Pierwszy środek najwyraźniej nie podziałał jak trzeba, bo kleszcz pojawił się po niecałych trzech tygodniach od wylania specyfiku. Kupiliśmy teraz Frontline dla wagi >40 kg i chyba działa, bo pies wgląda na zadowolonego. Poluje na koty, pawie i krety więc jest rozpieszczany przez Pancię. Za każdego kreta dostał gigantyczną kość(było ich już 5). Pawia (jak na razie jeden) zjedliśmy, a pióra opchnęliśmy na Allegro. Roan doczekał się przepięknej beżowej skórzanej obroży z ozdobnymi metalowymi ćwiekami :D Po kąpieli zaczelismy go czesać i nie skończylismy do dziś (to już ponad tydzień) cały czas wychodzi z niego futro stare. Zastanawiam się ile ten pies tego ma, że nadal, nawet jak się postaram, nie mogę dogrzebać się do skóry :D Jest już udomowiony, grozi zjedzeniem wszystkim obcym, dla rodziny to gigantyczny pieszczoch. Mamy z nim tylko jedną wadę. Z powodu upałów, kopie sobie doły, wlazi nie tam gdzie trzeba i próbuje się dostać pod schody, bo tam chłodniej. Kupilismy mu już takie betonowe plyty z dziurami na trawę. Wkopiemy to w ziemię i będziemy polewać wodą by miał chłodno w swoich ulubionych miejscach. Gorąco też prawdopodobnie powoduje dodatkowe pozbywanie się sierści. Miejsce na ognisko wygląda teraz tak, jakby tam ktoś ukatrupił owcę - tyle futra już z niego wyjęliśmy. Zdjęcia...hm...wlaśnie szukam :D Są sprzed 1,5 tygodnia. Tylko musze je gdzieś wgrać. Zaraz będą :D
  13. Nasze "bydle" ma się dobrze. Właściwie to bardzo dobrze. No właściwie to on w 100% już jest nasz. Jeśli chcecie go sprawdzić, skontrolować, odwiedzić, ect..., od czwartku mamy urlop i jesteśmy przez 2 tygodnie na ogrodzie. (w tym celu prosze o odpowiedzi na priv... Mamy jeszcze z nim tylko jeden zgrzyt. Mianowicie od czasu do czasu Ronnie wyje. Ni z tego, ni z owego "bydełko" zaczyna niski koncert i nie wiemy, o co chodzi. Rodzina wyszła właśnie z pomysłem by do Was się zgłosić po poradę i zapytanie: czemu psy wyją, czy to coś oznacza i czy można na to czymś zaradzić?? Nie przeszkadza to właściwie nam bo Ronnie nie wyje głośno, ale może sąsiedzi będą mięli jakieś obiekcje, bo są niektórzy bardzo dziwni i nieprzyjaźni (nie każdy ma takich sąsiadów jak złoto niestety). Niebawem dam linka do zdjęć i takich tam... Jakieś pytania?
  14. Bardzo Ci dziękuję. Co do kleszczy - tak jesteśmy świadomi tego krótkiego działania na kleszcze - mamy zamiar go zaszczepić, ale wpierw musi trochę odżyć po tych zastrzykach - tak powiedziała pani vet. od razu jest pełniejszy życia - mówię wam. Ale wczoraj mnie przechytrzył - :D Chciałam go zająć nim wyjdziemy z posesji, pojedziemy domu i odwieziemy brata Marcina do jego mieszkania. Rzuciłam mu na ziemię obok mnie kawałek gotowanego mięska i uciekłam myśląc, że on zaraz przystanie i zacznie to jeść. A on to chapnął i poleciał za mną :D zjadł dopiero potem :D
  15. Jak psa nauczyć jeść normalnie, a nie żeby pies nas nauczył gotować mu jagnięcinkę pierwszego sortu? Na wszelkie pytania odpowiadam już: 1. Roan [U]miał[/U] babiesziozę - już jej [U]nie ma[/U]. Pani doktor wbiła mu dzisiaj na kontroli ostatni zastrzyk mający na celu osłonę. Roan jest zdrowy - przynajmniej jeśli o pierwotniaka chodzi. Przy okazji miał jakiś stan zapalny, bo leciała mu odkąd przyjechał do nas ropa z oczków, ale to również minęło. Jeśli kogoś z fundacji obchodzi, co dostał, proszę o wiadomość na priv- nie mogę tego rozczytać, ale mogę spokojnie wysłać skan z jego książeczki. 2. Weterynarza nie będziemy zmieniać, bo jest on już sprawdzony, dobry, fachowy i blisko. 3. Roan dostał od nas solidną porcję środka przeciwpchelnego na kark i kręgosłup więc będzie wolny od paskud przez najbliższe 2,5-3 miesiące :) 4. Dostał też nakaz wykąpania się w najbliższy piątek, co też będziemy czynić. Dziś również był wyjątkowo grzeczny przy wizycie, zaprzyjaźnił się z jakimś psem sąsiada i bawił się z nim na parkingu przed lecznicą. Do rodziny podchodzi już zupełnie przyjaźnie. Czasem tylko jeszcze ma takie "uchylające się od ataku" zachowanie, ale coraz rzadziej. Słucha się przez okno, załatwia się tam gdzie wie, że mu wolno, nie sika na chojaki więc jest już praktycznie nasz :D
×
×
  • Create New...