Kochani, a nie uważacie, ze to jest dziwne? Jak taka maleńka Tusinka mogła złamać drut po prostu w trakcie chodzenia? Nawet gdy podskakiwała, biegała itd., oczywiście, wtedy musiały powstawać naprężenia, ale żeby aż takie? Przecież żeby złamać drut trzeba naprawdę nieźle sie postarać. Zastanawiam się, czy on nie był pęknięty (być może w sposób mało widoczny) od początku? Nie chodzi mi o to, żęby teraz prowadzić jakieś śledztwo, ale, moim zdaniem, Cioteczka kakadu tak chucha i dmucha na Chomika, że nie ma mowy, żeby on się przemęczał czy nadwyrężał nóżkę w jakiś szczególny sposób. No, może poza incydentem z saniami :)
Głowa do góry. Tusia to nie jest prosty przypadek, mała łapka, ale skomplikowany uraz, zawsze coś może pójść nie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Najważniejsze, że ma cudowną opiekę, ludzi, którzy nieba by jej przychylili.
No i grono wielbicieli, którzy nieustannie trzymają kciuki za to chomiczkowe zwierzątko :)