Wyspalismy sie ...:) Tzn Artur i Ania, bo irys dalej sobie spi... ale u niego to raczej normalne...:)
Moze zaczniemy od konca, mimo ze spotkanie bardzo nam sie podobalo i naprawde bylismy podekscytowani poznaniem Beni, to bylismy juz tak zmeczeni ze w drodze powrotnej (Uwinelismy sie w 3h :) ) nawet nie chcialo nam sie juz za bardzo rozmawiac.. nawet irys jakis spokojny byl i bez przystankow grzecznie przebyl cala droge.... po czym pod domem, wysiadl, zrobil siku i nie czekajac na nas polecial do klatki na gore pod drzwi.. tak delikatnie zasugerowal ze jest zmeczony i chce isc spac :P
A teraz moze cos o wizycie.....jako ze dotarlismy na miejsce przed wlascicielem i opiekunem psiakow Gallegro, najpierw powitala nas Benia, donosnym szczekaniem oraz helikopterem jaki tworzyl jej merdajacy ogon. Ania caly czas ja wolala i gadala do niej przez ogrodzenie, az psinka podeszle i polizala Anie po ręce... po czym zorientowala sie ze to ktos obcy i odeszla obrazona...
Po przybyciu gospodarza, takze głowni bohaterowie wieczoru mieli okazje sie zapoznac "mordka w mordke" hmm... irys bardzo sie benia zainteresowal, w sposob naturalny dla kazdego samca...Benia raczej zajela sie wachaniem i calowaniem ryska po pyszczku i uszach :) Jednym slowem :buzi:
Pozniej bylo krotkie zapoznanie z Bonusem, Dorka, Kamą i Jurandem... i tu wyszedl caly charakterek naszego psiaka ktory probowal zdominowac Bonusa... Wlasciwie psiaki dogadywaly sie bez problemu, no moze tylko Jurand nie byl zachwycony nowym przybyszem na swojej ziemi..a no i nie mozna zapominac o Beni, ktora jakos tak dziwnie byla niezadowolona gdy innym pies zaczepial Irysa..jakby dawala znak ze byla pierwsza :)
A i nawet dala powąchac ryskowi swojego Lucka, choc podejsc nie pozwalala...
W pewnym momencie Poszlismy ogladac sad oraz plany rozbudowy domu, oczywiscie irys poszedl z nami (Tyle piachu w ktorym mozna sie zakopac, to jest to co rysiek lubi najbardziej) Benia tez sie pojawila..troszke pokrecila sie przy Irysie i nagle znikla.... ukazala sie dopiero z opakowaniem po ciastkach dla psiakow, ktore bylo u Ani w torbie....ciastka byly oczywiscie rozsypane, gotowe do spozycia...Ale jaka byla z siebie dumna, ze znalazla :)
Pozniej usiedlismy w domu, gdzie Irys poczul sie baaardzo pewnie, przymiliajacc sie do gallegro, spiac jak u siebie i szczekajac na wszelkie halasy z zewnatrz...:)
Jesli zas chodzi o Benie... poza wyzej opisanymi sytuacjami, widac u niej na tle innych psiakow niepewnosc oraz strach wobec obcych, a zarazem bardzo duza chec zaufania i przymilenia sie... Z jednej strony boi sie podejsc, ale jak juz podejdzie to nie ma problemu zeby polozyla sie na pleckach i dala brzuszek do posmyrania :) Do tego jest bardzo pojetna.. b.szybko uczy sie od innych psiakow (niestety ale Irys to raczej nie ma za dobrych wzorcow do przekazania :P ) Myslimy ze uda sie ja udomowic, gdyz naprawde jest to psiak ktory potrzebuje duzo milosci i pewnosci.. ze jest potrzebna i kochana..ze ktos ja wezmie i zawsze przytuli....
Co ciekawe zdziwilo nas zachowanie Irysa wobec nas i innych psow, np. Moglismy smyrac Benie a on wogole sie nie interesowal.. tak samo jak Bonus wskoczyl na kolana Ani, tez bylo to dla niego jakby obojetne... a przeciez ten nasz kundel to zapatrzony w sobie egoista jest !! :P
Nie sposob wszystkiego opisac, gdyz chyba dla wszystkich byl to meczacy dzien ze wzlegu na ilosc wrazen... Szczegolnie dla Beni, nowi ludzie, nowy psiak, zamieszanie a Lucka pilnowac trzeba....
Przepraszamy za chaos w tekscie..ale dzis juz tez zmeczeni jestesmy, tak jakos dzien byl zabiegany, nastepnym razem postaramy sie bardziej:loveu:
Miejmy nadzieje ze za miesiac bedziemy mogli wstawiac fotki Beni, juz na ziemi Łódzkiej :loveu::loveu::loveu:
Pozdrawiamy i jescze raz dziekujemy za goscine :)
ps. Tomku, byles rano na poszukiwaniach w lesie?
W razie pytan pisaaaaac, przegladamy watek na bierzaco...