Hm, my jak kupiliśmy Miri, to chodziliśmy na spacery wszyscy - ja jako 10-letnia dziewczynka i mój 15-letni brat. Suka była silna, ale jakoś sobie radziłam, puszczać puszczałam ją tylko czasami, jak wiedziałam, że będzie się słuchać.
U nas w klatce obok mieszkają ludzie z małą dziewczynką - wygląda na jakieś 6-7 lat - i mają dwa psy. Agresywne. Jeden myślałam zawsze, że jest "sobry" dopóki nie dowiedziałam się, że bardzo poważnie pogryzł jamnika szorstkowłosego z tej samej klatki. I ci ludzie doprowadzają mnie do szału. Albo, bo im się tyłka z domu ruszyć nie chce, wypuszczają dwa agresywne psy samopas ( ten czarny, co pogryzł jamnika, kiedyś szedł za moją mamą - daleko poza osiedle, i nijak nie dało się go od niej odczepić), albo wypuszczają to małe dziecko z tymi psami. druga, suka, jamnikopodobna, jest naprawdę agresywna. Przy każdym spotkaniu prawie się rzuca na Miri. I, oczywiście, agresywna suka chodzi spuszczona, a wołania małego bachora ma głęboko gdzieś, a czarny idzie na lince, która nie może mieć więcej jak 40-50 cm. Mala się wydziera do suki"Kulka! Kulka!" a ta nic. I jakby nie było, dziecko ma swoje "przyjaciółki". Raz byłam świadkiem, jak była z czarnym na spacerze, zobaczyła swoją koleżankę. Zaczęła machać ręką jak szalona, wołać coś, biec, i ciągnąć biedne zwierze na smyczy. Akurat wtedy, kiey pies się załatwiał, nie zatrzymała się nawet na sekundę. Jakby trzymała na sznurku zabawkę, a nie żywą istotę.