mysiaq
Members-
Posts
29 -
Joined
-
Last visited
About mysiaq
- Birthday 01/01/1984
Contact Methods
-
Instagram
mysiaq
Converted
-
Location
Szczecin
-
Occupation
Architekt
mysiaq's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='Yana']dzięki :loveu: dogi są rzeczywiście cudne i mają wspaniałe charaktery :loveu:[/quote] Dogi od zawsze są moją największą miłością :loveu::loveu::loveu::loveu: Tylko pozazdrościć.
-
To ja może uzupełnię fotkami tych Dogów ze Szczecińskiego schronu [url=http://szczecin.schronisko.net/znaleziony30025-0.html]znaleziony - psy - 691/09 - Schronisko Dla Zwierząt w Szczecinie[/url] [IMG]http://img44.imageshack.us/img44/6418/30025z.jpg[/IMG] [url=http://szczecin.schronisko.net/znaleziony29829-1.html]znaleziony - psy - 668/09 - Schronisko Dla Zwierząt w Szczecinie[/url] [IMG]http://img191.imageshack.us/img191/6796/29829e.jpg[/IMG] Obie pięknoty ... Mam nadzieje je niedługo na żywo zobaczyć. Tylko dlaczego ja mam alergię na sierść? To takie nie fair ... ta bym chociaż na tymczas zgarnęła.
-
Gratulacje!!! Świetne wiadomości. A dogi przepiekne :loveu:
-
Piękne boksiaki :multi: Z drugiej strony przeraża mnie wciąż ilość psiaków z kopiowanymi uszami :angryy: Jak to z tym jest na wystawach? Przecież ani uszu ani ogonów kopiować już nie wolno ... a może się mylę?
-
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
mysiaq replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Ageralion podrzuciła mi ten temat i właśnie przeczytałam cały wątek. Przerażające. Właścicielom jamniczki szczerze współczuję straty. Myślę, że warto by takie plakaty zawiesić na błoniach i na wybiegu dla psów (i może w schronisku i TOZ) nawet nie po to aby dogryźć właścicielce ale żeby ostrzec innych psiarzy żeby bardzo uważali na tego psa. Mam nadzieję, że sprawa się szybko rozwiążę i że właścicielka poniesie srogą karę. Będę śledzić ten wątek i czekać z niecierpliwością na rozwiązanie. -
No już wrzucam ... ehhh niecierpliwa siostra :mad: Oto parę fotek z wizyty. Chyba wdrapie się nowej panci na kolanka ... czas na pieszczoty [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/2349/dsc0002t.jpg[/IMG] A teraz się przeczołgam i nastawię brzuszek [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/4803/dsc0008p.jpg[/IMG] Popiszczę troszkę kaczuchą [IMG]http://img142.imageshack.us/img142/7277/dsc0039e.jpg[/IMG] Ooooo ... a ta się nawet rusza [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/5617/dsc0021g.jpg[/IMG] A teraz sobię odpocznę ... jestem taaaaki zmęczony [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/1238/dsc0043x.jpg[/IMG] Wybrałam te najlepsze ... mam nadzieje, że wszyscy szczęśliwi :cool3:
-
[quote name='Asior']Age itd :eviltong: Dzięki bogu,że tak wszystko się fajnie ułożyło, bo powiem Ci szczerze, ze czarno to widziałam..... Ty zapłakana dzwonisz do mnie o 12 w nocy, ja kompletnie niewiem co robić, i jak pomóc :shake: i nagle mówisz, ze spotkaliście kumpla męża ( zrządzenie losu??) I za chwile esemes, ze chcą spróbować z Bono :) Bardzo bardzo się cieszę, ze teraz już jest dobrze... szkoda tylko, ze Ty zostałaś z mambą tylko :( Powiedz mi, bo coś mówiłaś, ze ten kolega męża miał amstafa... jak go stracił???[/quote] Z tego co mówiła jego dziewczyna to na dwa tygodnie gdzieś musiał wyjechać i zostawił ją (sunię) koledze na przechowanie (ona mówiła, że sunia zniknęła szybko po tym jak się poznali więc dłużej niż miesiąc na pewno) ... no i kolega pojechał z nią nad morze ... i z tego co kolega mu powiedział to któś ją ukradł ... Dziewczyna też zrobiła dziwną minę i podkreśliła że przynajmniej tak powiedział jego kolega.
-
I druga partia zdjęć z podróży. Słońce świeci mi po oczach :roll: [IMG]http://img410.imageshack.us/img410/8223/dsc0088zhn.jpg[/IMG] Podrap mnie pod bródką ... tak jak lubię najbardziej (Ageralion i Bono) [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/3209/dsc0094wxv.jpg[/IMG] I między oczkami [IMG]http://img186.imageshack.us/img186/4379/dsc0097q.jpg[/IMG] A teraz wdrapie się mysiaq na kolanka niech też mnie posmyra [IMG]http://img529.imageshack.us/img529/2471/dsc0112w.jpg[/IMG] I na koniec trochę przeciągania smyczki na mini wybiegu w pociągu [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/9898/dsc0130a.jpg[/IMG] Zdjęcia z dzisiejszej wizyty już wstawię jutro :eviltong: Mam nadzieje że tyle was zadowala :cool3:
-
Pierwsza porcja fotek z podróży :cool3: No to zaczynamy... Jeszcze w schronie witamy się wylewnie z Asior :eviltong: [IMG]http://img504.imageshack.us/img504/9463/dsc0015l.jpg[/IMG] A teraz zapozujemy do zdjęcia [IMG]http://img141.imageshack.us/img141/779/dsc0029n.jpg[/IMG] Już po formalnoścviach związanych z adopcją ... czas na pożegnania ... [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/5365/dsc0047e.jpg[/IMG] Goooorące pożegnania ... [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/6375/dsc0049.jpg[/IMG] No i pierwsze chwile z pociągu [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/4466/dsc0069.jpg[/IMG]
-
[quote name='wilczyca']no właśnie, był z innymi ...... a może to stres ?? pies przecież przejechał tyle kilometrów, całkiem nowe miejsce-otoczenie, zapachy, zmęczenie podróżą. Może nie trzeba tak od razu wpadać w panikę ?? Może trzeba dać mu troszkę szansę. Przecież jak przyjechał to była noc wszedł do nowego nieznanego pomieszczenia, nie przyglądnął się nowemu współlokatorowi dokładnie, nie powąchł i może tak zareagował dlatego że nie był pewien reakcji "tego drugiego psa" i stąd ta jego - w/g mnie - "reakcja obronna" (lepiej samemu zaatakować potencjalnego wroga niż być zaatakowanym samemu). Przecież wychodząc z wolontariuszkami na spacer na pewno tak się nie zachowywał w stosunku do innych psiaków. Niech bonobo troszkę odpocznie, odstresuje się, uspokoi i osfoi z sytuacją i miejscem wówczas spróbujcie ich zapoznać z sobą. Myślę że Wszystko się ułoży[/quote] Właśnie problem polegał na tym, że specjalnie chcieli ich ze sobą poznać na neutralnym gruncie. Jej TŻ wyszedł z mamba i chcieli ich zapoznać na dworze ... jakby na neutralnym gruncie. Być może to stres był ... ale szczeniak 5cio miesięczny nie miałby szans z Bono ... a tego Ageralion by sobie na pewno nie darowała. PS. Co do naszej wizyty dzisiejszej u Bono poczekam aż Ageralion się wypowie :D
-
[quote name='ageralion']Wiesz, ja tez o tym mysle. Tak sie ze soba zzylismy, ze szok. Nie wiedzialam, ze w tak krotkim czasie to mozliwe :placz: Nie mam prochow!!! NIe wiem co mam ze soba zrobic. I ciagle przed twarza te oczy krzyczace "dlaczego mnie zostawiasz!"[/quote] Ja też nie mam prochów ... i nie wiem co ze sobą zrobić a nie miałam aż tak złej sytuacji bo nie byłam przy oddawaniu bono :-(:-(:-(
-
No wszystko się okaże pewnie jutro ... albo w przeciągu kilku godzin. Ja też się cała trzęsę. Nie mogę w to dalej uwierzyć. W pociągu był taki kochany. Nie spodziewałyśmy się tego wogóle. Jak coś będzie nie tak zostanie u mnie przynajmniej na jeden dzień. Jak to nie wystarczy mogła bym przeciągnąć może o kolejne 2-3 dni i popracować w domu ... ale z moją alergią sama dłużej nie dała bym rady. Na razie jestem pełna nadziei, że ten domek będzie odpowiedni. Już sama nie wiem co mam o tym myśleć ... nawet nie wiem czy uda mi się zasnąć a prochów nie mam. W każdym razie poczekamy do jutra i mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni.
-
Ageralion roztrzęsiona strasznie. Powiedziała mi, że kolega TŻ ma duży dom i teraz w weekend mieli jechać po psa. Jakiś miesiąc temu ukradli im amstaffa i do tej pory nie znaleźli więc zdecydowali się na kolejnego psiaka. Jutro pojedziemy do niego popytać i posprawdzać. Kolega ma duże mieszkanie, dzieci, żona zostaje całymi dniami w domu. Jeżeli coś miało by być nie tak ma do niej dzwonić o każdej porze dnia i nocy i zabieramy go do mnie i będziemy wtedy myśleć co i jak. Narazie jesteśmy dobrej myśli i wszystko się okaże jutro. Jeśli domek będzie odpowiedni to powiadomimy schronisko i oczywiście później wizyty poadopcyjne itp. Narazie obie jestesmy w szoku. Ageralion tym bardziej bo musiała zostawić rostrzęsiona sunię samą w domu żeby zawieźć Bono do mnie. Naprawdę nie wiem jak to się mogło stać. Bono naprawdę nie miał problemów z akceptacją suk?
-
Właśnie dzwoniłam do ageralion ... w drodze do mnie spodkali kolegę jego TŻ i okazało się, że miał jechać na dniach po psa. Mówi, że ponoć świetny dom itp. Dzisiaj u niego przenocuje (o ile nie bęzie jakiejś niespodziewanej sytuacji) i jutro razem pojedziemy do niego zobaczyć jak to wszystko wygląda i będziemy kombinować (pewnie poprosić Graven o pomoc z rozmową przedadopcyjną itp.) i może to będzie to jego nowy domek ... dobry domek. Zaraz jeszcze raz przedzwonię i dopytam co i jak i napiszę.