2 tygodnie temu wracałam z działki na trasie Głowno - Łyszkowice . W miejscowości Wola Lubiankowska , przejeżdżając przez las, zobaczyłam leżącego sobie na przeciwległym pasie bernardyna. Zbaraniałam.....Myślę sobie, pewnie właściciel jest w lesie, a psiak zmęczył się łażeniem i sobie odpoczywa. Ostrzegałam światłami nadjeżdżających z przeciwnego kierunku . Dwa dni później, wracałam na działkę tą samą trasą i przejeżdżając przez las, zwolniłam, chcąc pokazać synowi miejsce, gdzie wylegiwał się benek. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam benka leżącego w tym samym miejscu, tylko na przeciwnym pasie.....Gonitwa myśli , bezradność ( na tylnym siedzeniu wiozłam swojego psa) , w tym miejscu nie można zatrzymać samochodu, bo widoczność jest żadna i nie ma pobocza. Zatrzymałam się przy sklepiku wiejskim w tej miejscowości. Zapytałam , czy komuś nie zaginął bernardyn. Pani w sklepie mówiła,że chyba widziała tego psiaka ze 2 dni temu , spacerującego po okolicy, ale nawet nie była w stanie mi wytłumaczyć, gdzie mieszka sołtys. Dojechałam na działkę wkurzona na swoją bezradność. Zadzwoniłam do reportera Dziennika , ale był w terenie i podał mi jedynie numer telefonu do Schroniska na Marmurową ( Łódź). Tam usłyszałam,że nie mogą pomóc. Kazali mi zadzwonić do gminy ( sobota ok. godz. 14.00) !
Totalnie wyprowadzona z równowagi, zadzwoniłam na policję. Zgłosił się Zgierz. Opowiedziałam o psiaku, pan policjant obiecał,że zaraz powiadomi komisariat w Głownie i mogę być spokojna ,że zajmą się tą sprawą. Na drugi dzień ( niedziela) po godz. 23-ej dostałam telefon z policji,że pies jest w dobrym stanie i odpowiednie służby mają go zawieźć do schroniska w Łowiczu.
Chciałabym bym bardzo podziękować panom policjantom ze Zgierza, bo Oni jako jedyni nie olali problemu i dzięki nim psiak nie leży nadal w tym cholernym lesie.........