Jump to content
Dogomania

elina

Members
  • Posts

    12
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Toruń / Aleksandrów Kuj.

elina's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Leki kupiłam już tydzień temu ale dopiero wczoraj byłam je zawieźć. Murzynka nie widziałam ale poniżej przekazuje wieści od jego tymczasowej opiekunki. Piesio ostatnio wybrzydza na jedzonko. Ma podobno gotowane ekstra dla niego ale chciałby samo mięsko skubać. Leki przyjmuje regularnie. Podczas niedawnych mrozów został wzięty do mieszkania ale mu się nie spodobało i w nocy wrócił na swoje piwniczne posłanko. Niuniek jest wypuszczany na świeże powietrze gdzie mu się bardzo podoba. Sytuacja obecna jest wciąż taka jak kilka miesięcy temu. Podobno jemu juz i tak niewiele czasu zostało ... :-(
  2. Przepraszam za milczenie ale chorowałam trzy tygodnie i nie zaglądałam na dogo. Dzwoniłam do tymczasowej opiekunki Murzynka. Na razie nic się nie zmieniło: mieszka w piwnicy, jest dokarmiany i otrzymuje leki. Tyle, że bryka po śniegu i trudno go złapać. W tym właśnie upatruję problem bo on powinien mieszkać na ogrodzonej posesji. W tygodniu podjadę do wetki aby dokupić leki więc dopiszę coś więcej.
  3. Pewnie już wiecie bo zrobiło się głośno o tej sprawie PSIAK URATOWANY. To takie dobre wieści.
  4. Pewnie już wiecie bo zrobiło się głośno o tej sprawie PSIAK URATOWANY. To takie dobre wieści.
  5. [B]Grudziądz: Co dzieje się z dryfującym po Wiśle psem? [/B] Nie wiadomo co dzieje się z psem, który jeszcze w południe widziany był na dryfującej po Wiśle krze w okolicach Grudziądza. Przypomnijmy, około godz. 11.00 strażacy odebrali sygnał mieszkańca, który wypatrzył psa na krze płynącej Wisłą, na wysokości grudziądzkich osiedli Rządz i Strzemięcin. Strażacy akcję ratunkową przeprowadzić chcieli, kilka [COLOR=blue][U]kilometrów[/U][/COLOR] w dół rzeki, przy grudziądzkich spichrzach. Zawieziono tam [COLOR=blue][U]łódź[/U][/COLOR] ratunkową. Niestety, kry płynące rzeką były tak duże, że zwodowanie łodzi było niemożliwe. Podjęcie jakiejkolwiek akcji ratunkowej okazało się zbyt niebezpieczne i strażacy mogli jedynie współczuć przerażonemu psiakowi przepływającemu rzeką, kilka metrów od brzegu. Do godziny 17 strażacy nie mieli żadnych informacji dotyczących losu psa. W linku są zdjęcia tego bidulka: [IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/Ewela/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-6.jpg[/IMG]http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100123/GRUDZIADZ01/454037782
  6. Od dłuższego czasu próbowałam się "dodzwonić" do Murzynka i wreszcie dzisiaj ufff. Po rozmowie tel. z Panią, zaraz po pracy, pojechałam do weta i kupiłam Karsivan na kolejne dni. Samego piesia nie widziałam bo z powodu aury pogodowej zaparkowałam autko w mało atrakcyjny dla innych sposób. Ale do rzeczy - niuniek podobno znów się zagubił ostatnio na jeden dzień (szczęście, że tym razem tylko jeden dzień). Został odnaleziony przez właścicielkę innego psa, która skojarzyła tymczasową opiekunkę, zdobyła telefon i poinfomowała o zgubie. Tak mi sie marzy aby on mieszkał na ogrodzonej posesji .... :-(
  7. Moim skromnym zdaniem Murzyn zaaklimatyzowałby się w innym domu - to taki przyjazny pies. Opiekująca się nim Pani bardzo lubi zwierzęta (dokarmia innego miejskiego psiaka). Jednakże wspomniała, że jeśli stan zdrowia Murzyna pogorszy się to rozważy jego uśpienie na wiosnę :-(
  8. Wczoraj (29.XII) byłam u weterynarza, który leczył Murzyna. Przepisane tabletki Karsivan zakupiłam w ilości sztuk 20 (na razie). Zadzwoniłam do Pani, która opiekuje się piesiem aby dostarczyc owe tabletki. Tak delikatnie "uparałam się" aby zobaczyc Murzynka. Mieszka w blokowej piwnicy, ma prawidłowo :-) trzy miski: z wodą, z suchą karmą i mokrą karmą. Posłanko z ubrań i kocyków - nawet był przykryty! Ponieważ wreszcie osobiście poznałam panią i mogłyśmy troche porozmaiwac.
  9. Piesio ma się w miarę dobrze. Opiekuje się nim ta Pani, która już poprzednio to robiła. Murzyn mieszka w blokowej piwnicy, wychodzi na spacery, bierze tabletki. Postanowiłam, że teraz ja kupię leki więc może po świętach zobaczę piesia :-)
  10. Wczoraj dzwoniłam. Okazało się, że jestem mało twórcza. Kiedy kopiowałam do komputera zrobione psiakowi zdjęcia to nazwałam folder "Murzyn". Dzisiaj zapytałam Panią jak na niego woła. Oczywiście "Murzyn" :-) Staruszek ma się dzisiaj podobno dobrze, postawiły go na łapki leki i ubiegłotygodniowa kroplówka. Nie chce przebywać w mieszkaniu blokowym. Dzisiaj cały dzień był na świeżym powietrzu - oby się nie zgubił. Ponadto dowiedziałam się, że poprzedni właściciel Murzyna mieszka w sąsiednim bloku. Był przygarniętym towarzyszem rodziny, przez 8 lat. Dopiero w niedzielę będę miała wolne przedpołudnie. Pochodzę po blokowej okolicy i może go zobaczę. Ciekawa jestem czy rzeczywiście tak mu się polepszyło. ps. dopiero teraz dogo działa poprawnie
  11. Staram się nie oceniac, dam na wstrzymanie, poczekam. Zadzwonię jutro aby dowiedziec się o zdrówko psiaka.
  12. Moja pierwsza wypowiedź na forum dogomania.pl :-) [U][COLOR=Black]Rozmawiałam z wetem[/COLOR].[/U] W tym wieku trudno ocenic wiek psa na podstawie zębów ale z pewnością ma 12 lub 13 lat. Ma chore serce, jest głuchy. Ma również typowe objawy w zachowaniu w tym wieku. Powinien trzymac się domu aby się nie zgubic. [U]Odnośnie psiaka.[/U] Nie widziałam psa niestety a tylko romawiałam telefonicznie. Nie był dzisiaj u weta na wizycie bo słabo chodzi. Wczoraj został wykąpany przez Panią i nocował u niej w domu. Preferuje pobyt w piwnicy. W ubiegły tydzień zgubił się na dwa dni (dlatego miałam go okazję zobaczyc w innej części miasta). Wrócił odwodniony i zmarznięty ale podobno teraz jest lepiej. Otrzymuje tabletki na serce. Pani ugotowała mu obiadek. Nie chciała przyjąc żadnych pieniędzy ode mnie. Zapytałam czy mam szukac dla niego domu i uzyskałam odpowiedź, że "nikt takiego psa nie przygarnie ale można szukac". Chciałam psa zobaczyc (uzbrojona w aparat ;-) ale usłyszałam, że mam się kontaktowac telefonicznie raz lub dwa w tygodniu.
×
×
  • Create New...