Witam forumowiczów, dzisiaj odwiedził mnie jedne pan który usłyszał od moich znajomych że szukam nowego domu dla mojego psiaka i byłby chętny go zabrać, przyprowadziłem Arona i Trochę porozmawialiśmy, a Aron w między czasie zapoznawał się z gościem, trochę się pobawiliśmy w rzucanie i przeciąganie liny, pogadaliśmy sobie troche i stwierdziłem że przejadę się zobaczyć gdzie Aron miałby zamieszkać ( bo w sumie niedaleko, co mnie nawet cieszyło) i to co zastałem po prostu mnie zmroziło, zagroda (bo inaczej tego nie nazwę) dla psa, brudna, chyba po poprzednim psie i już było jasne gdzie spędzał by Aron 90%(jak nie więcej) swego czasu, Po dalszej rozmowie faktycznie wyszło że miałby tam być na stałe, żeby pilnować posesji i szczekać na wszystko.
Pomimo szczerych chęci pana podziękowałem mu i udałem się do domu i zabrałem Arona na spacer, jak on się cieszył jak mógł się wylatać na łące, probujac dokopać się do myszki która schowałą się do nory. Spędziliśmy tam chyba z godzine a biedaczek był tak wykończony że jak wróciliśmy to tylko się położył :)