Dzis rano Garo na spacerze z mama stanal w obronie zaatakowanego Kropka i mamy. Rzucil sie na nich bardzo duzy owczarkowaty pies, ktory byl z 4!!! osobami, ktore nie potrafily go odwolac, do tego wlascicielka nawyzywala mame od k...., zeby mama zlapala swojego psa. Kropek nie ucierpial, ale mama ma pogryziana reke, a Garo peknieta kosc w łapie i dwie rany (w tym jedna nadajaca sie do szycia), ktore sa zakazone. Jedyne co mamy numer do tych ludzi, ale narazie jest on wylaczony i.. niewiadomo czy prawdziwi. Wiemy ze maja niedaleko dzialke letniskowa, wiec nie popuscimy... Jutro wrzucimy zdjecia naszego bohatera z usztywniana łapką:)