zaczelam z psem pracowac po tym jak pierwszy anonim uswiadomil mi ze to szczekanie wogle wystepuje i komus przeszkadza.
zeby zaprosic sasiadow i porozmawiac trzeba najpierw wiedziec kim sa - niestety stac ich tylko na podrzucanie anonimow do skrzynki.
na spacerach czesto przywoluje psa do siebie, nagradzam, rzucam patyki, pies wracajac do domu jest zmeczony i wybiegany - postepuje wedlug wszystkich wskazowek behawiorysty.
stosuje zasade ze nic w zyciu za darmo - pies siada przed kazda czynnoscia: jedzenia, glaskania, wyjscia na dwor. bardzo ladnie reaguje na te wszystkie komendy. robie przerwy 15-30 minutowe wyciszajace i uspokajajce psa po spacerze po posilku. pies nie spi z nami, nie szweda sie za nami jak cień gdy jestesmy w domu. popoludniami gdy juz jestemy w domu to tak jakby psa nie bylo spi w swojej klatce. przywolujemy go o okreslonych porach na zabawy. je po nas. mam wrazenie ze teraz moje zycie krazy wokol pracy i terapii z psem z czego ta druga jest mega dolujaca gdy nie widac efektow :-(
zastanawia mnie z czego to wynika ze jednego dnia nei szczeka wcale, innego raptem 15 min innego 2 godziny a innego cale bite 6-7h.