[IMG]http://img291.imageshack.us/img291/8240/snieg2.jpg[/IMG]
Jak tylko jest błoto albo suche liście i patyki to mnie moja pani natychmiast wpycha w ubranko. Od brudu jest czerwone, bawełniane, w krateczkę, a od błota ortalionowe nieprzemakalne. Nie lubię ich zakładać bo chcialbym jak najszybciej wyjść a tu trzeba 4 łapy po kolei wkładać, to trwa, w tym czasie zrobiłbym już 5 kółek na swoim trawniku. Ale jak już jestem ubrany to mi te kombinezony nie przeszkadzają w niczym.
Cotons rule, nie da się ukryć faktu, że lubię być utytłany, a pysior szczególnie lubię umorusać. Mycie niewiele daje. Najlepsze efekty czyszczące uzyskuję gdy jest śnieg, czyli kupa lodów do konsumpcji! Ryję pyszczkiem w śniegu i on się nieźle doczyszcza. Musi to być jednak porządny śnieg a nie taki jak dziś, dziś to utytłam się nim dokumentnie, nie tylko pyszczek ale i łapy i brzuch....