Jump to content
Dogomania

Miraska

Members
  • Posts

    30
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Łódź

Miraska's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Myślę, że wystarczy wpisać tytułem darowizny. Ja przynajmniej tak mam zamiar napisać.Łatwiej nawet później rozliczyć takie pieniądze fundacji.Bo będą rozliczone zgodnie ze statutem. Ale jeżeli się mylę, to myślę,że Dorothy wieczorem nam podpowie.
  2. Fizycznie nie mogę pomóc, ale podaj mi numer konta, każda kwota się przyda, to po pierwszym prześlę pieniążka a i postaram się co miesiąc niewielką kwotę Ci przekazać. Tak grosik do grosika i coś się uzbiera. Trzymaj się.
  3. Ojejku to mój nieżyjący Brutus! Tak mi przykro, że nie mogę go wziąć do siebie. Jedyne co mogę zrobić to zadeklarować mu stałą malutką kwotę 20,00 zł miesięcznie.
  4. Historia dość niebywała, ale jej odtworzenie i spisanie zajęło trochę czasu. Temat zaczął być interesujący, kiedy na styczniowych obradach Rady Miejskiej w Wołominie dyskutowano o psach. Radni w ten sposób zgłaszali swoje wątpliwości: Radny Paweł Królak: „Zapytał kto w Urzędzie Miejskim będzie przyjmował pojedyncze zgłoszenia o bezdomnych zwierzętach? Prosił o informację, kiedy będzie podpisana umowa z osobą, która będzie wyłapywała psy? Proponował przekazanie przewodniczącym rad osiedlowych i sołtysom informacji o numerze telefonu do osoby, która zajmuje się przyjmowaniem zgłoszeń”. Krzysztof Antczak – zastępca burmistrza – „Wyjaśnił, że zgłoszenia będą przyjmowane tak jak dotychczas, przez Wydział Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Zgłoszeń tych dokonują osoby fizyczne, przewodniczący zarządów osiedli, sołtysi, policja oraz dyrektorzy szkół. Należy dzwonić na centralę urzędu i prosić z Wydziałem Rolnictwa. Zgłoszenie jest odnotowywane w rejestrze i telefonicznie jest zawiadamiany podmiot, z którym jest zawarta umowa na wyłapywanie i osoba ta dokonuje wyłapania bezdomnych zwierząt. Po podjęciu proponowanej uchwały, zostanie rozstrzygnięty przetarg i nastąpi podpisanie umowy”. Już po przetargu Te dwie wypowiedzi (inne pojawią się w dalszej części tekstu) zostały spisane z oficjalnego protokołu obrad Rady Miejskiej w Wołominie. Radni sobie dyskutowali i uchwała w sprawie zasad wyłapywania bezdomnych zwierząt z terenu gminy Wołomin oraz rozstrzygania o dalszym postępowaniu z tymi zwierzętami została przegłosowana 29.01.2004 roku. Tymczasem przetarg na wyłapywanie zwierząt został rozstrzygnięty już 23.01.2004 roku o godz. 14.30, a więc zanim radni głosowali nad uchwałą. Informacja o rozstrzygnięciu przetargu pochodzi z protokołu Wydziału Zamówień Publicznych Urzędu Miejskiego. Tak więc, kiedy radni decydowali o kształcie uchwały, było już wiadomo, kto będzie psy wyłapywał. Warto tutaj wynotować inne szczegóły dotyczące przetargu. Przedmiotem zamówienia publicznego było łapanie i transport bezpańskich psów z terenu miasta i gminy Wołomin i prowadzenie przejściowego przetrzymywania bezpańskich zwierząt. Wartość zamówienia na rok 2004 wynosi 55 tys. zł. Komisja przetargowa złożona z dwóch pracowników Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska i jednego pracownika z Wydziału Zamówień Publicznych nie korzystała z pomocy rzeczoznawców. Był to przetarg nieograniczony. Ogłoszenie o przetargu zostało opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej w internecie i wywieszone na tablicy ogłoszeń w urzędzie od 08.01.2004 do 26.01.2004. Termin składania ofert upłynął 23.01.2004 o g. 9.30. Złożono dwie oferty i spełniały one warunki przetargu. Pierwszą ofertę złożył Krzysztof Kępiński (Wołomin ul. Sikorskiego 97) na kwotę 530 zł i wpłynęła do urzędu 21.01.2004 o godz. 1302. Druga oferta została złożona przez lek. wet. Marka Klamczyńskiego (Wołomin ul. Sikorskiego 97) na kwotę 420 zł za psa i wpłynęła do urzędu 21.01.2004 o godz. 1304. Przetarg mógł być rozstrzygnięty tylko wtedy, kiedy byłoby co najmniej dwóch oferentów. Tak więc był ważny. Kryterium rozstrzygającym była cena, a więc wygrał jednogłośnie Marek Klamczyński. Jak się dowiedzieliśmy obaj panowie prowadzą oddzielną działalność korzystając z tego samego lokalu, przy ul. Sikorskiego 97, jedynego w okolicy, zatwierdzonego do przetrzymywania zwierząt, a więc spełniającego warunki przetargu. Z czego wynikały różnice w cenie? - nie dociekaliśmy. Również ani w Wydziale Zamówień Publicznych, ani u wiceburmistrza Antczaka nie odpowiedziano na pytanie, dlaczego z przetargiem nie poczekano na dyskusję i uchwałę radnych. Jeszcze o dyskusji Jednak ponownie należy wrócić do sesji, na której radni dyskutowali o psach. Mieczysław Romejko – wiceprzewodniczący rady: „ Kontynuując dyskusję, stwierdził, że potrzeba stworzenia takiego standardu istnieje (standardu postępowania w przypadku wałęsających się psów – red.), ponieważ wyłapywanie psów kosztuje. Jeżeli nie stworzy się takiego standardu, to wyłapującemu będzie zależało, żeby wyłapywać dane zwierzę dwa lub trzy razy…” Krzysztof Antczak – zastępca burmistrza: „Stwierdził, że jedyną możliwością zabezpieczania przed ponownym znalezieniem się psa na ulicy, jest „czipowanie” zwierząt. Jednak jedno znakowanie kosztuje 250 zł, co powoduje dalsze zwiększenie kosztów za wyłapywanie psa. Jeżeli porównać to z nakładami na opiekę społeczną, to zaczyna to być żenujące. Problem jest, bo psy wyłapać trzeba, ale nikt nie chce złapać psa taniej niż za 450 zł”. Henryka Żabik – radna: „Prosiła burmistrza, aby była większa reakcja osób, które przyjmują zgłoszenia o wałęsających się psach i były te psy wyłapywane. Aby nie było też tak, że po trzech godzinach od złapania, bezdomne zwierzęta wracały na te same osiedla. Brak jest ewidencji wyłapanych psów”. Marek Górski – radny: „Proponował, by urząd miejski zakupił aparat fotograficzny i psy, które były wyłapane, były fotografowane i ich fotografie były umieszczane w rejestrze psów wyłapywanych”. Mieczysław Romejko – wiceprzewodniczący rady: „Proponował, aby wykorzystać pomysł radnego Marka Górskiego, choć rejestracja prawdopodobnie nic nie da. Trzeba stworzyć standardy postępowania. Osoba, która jest uprawniona do wyłapywania i przetrzymywania psów zgodnie ze standardami musi udokumentować kto tego psa odbiera”. (wypowiedzi radnych z protokołu sesji). Wnioski Co z tej dyskusji wynika? Radni zauważają i obawiają się, że łapane psy, nie ewidencjonowane w wystarczający sposób, mogą trafiać z powrotem na ulicę i tak naprawdę trudno stwierdzić, który pies to ten złapany, a który nie. Chodzi o to, żeby można było sprawdzić, czy psiak, za którego się płaci, faktycznie siedzi w klatce i nie biega po osiedlu. Jak jednak twierdzi zwycięzca przetargu Marek Klamczyński, ewidencja jest prowadzona i zapisuje się cechy psa – wygląd, maść, rasę, wielkość, znaki szczególne, płeć. Radni jednak twierdzą, że takie dane są niewystarczające. Z sali (czyli spośród gości i publiczności zgromadzonej na sesji) zaproponowano, żeby psy malować farbą po ogonie, inny gość przysłuchujący się obradom żartował, że należy je włączyć w system kolczykowania zwierząt IACS. Ostatecznie jednak przyjęto, że psom będzie się robiło zdjęcia. Jednak, kto psy będzie na zdjęciach rozpoznawał? Gdzie będą przechowywane fotografie i z której strony pies będzie fotografowany? - tego nie wiemy. Burmistrz Antczak przekonany jest do pomysłu. Twierdzi, że psy są naprawdę różne i na fotografiach łatwo je rozpoznać. Tymczasem nawet sam odławiający Marek Klamczyński twierdzi, że pomysł z fotografiami jest chybiony i przyznał, że najskuteczniejsze jest „czipowanie”. „Czip” to takie bardzo małe urządzenie, jak igła ze zgrubieniem na końcu, który aplikuje się psu pod skórę. Tam zapisane są wszystkie dane o zwierzęciu - czy powinien być w schronisku, czy nie - taki kod kreskowy. Pan Marek Klamczyński powiedział również „Faktom”, że taki „czip” kosztuje około 30 zł. Inny wołomiński weterynarz podał podobną cenę. Dlaczego więc burmistrz Antczak powiedział radnym, że znakowanie kosztuje 250zł. Zapytany o źródło tej wiedzy, nie umiał konkretnie odpowiedzieć, nie prowadził głębszych analiz. Jedynym większym wydatkiem w technologii „czipowania” jest czytnik (około 800 zł), ale to jest zakup jednorazowy odczytujący wszystkie wszczepione „czipy”. Gdzie jest pies? Czy jest możliwie, że pies zgłoszony i złapany trafia z powrotem na osiedle? Nie zaprzecza temu sam łapiący twierdząc, że jeśli odbierze go właściciel i pies znów ucieknie, to faktycznie może być z powrotem na osiedlu. Tu pojawia się kolejny problem. 6-go lutego 2004 roku została zawarta umowa między gminą Wołomin reprezentowaną przez burmistrza Jerzego Mikulskiego a firmą Usługi Weterynaryjne Marek Klamczyński Wołomin ul. Sikorskiego 97. Przypominam, że wiceburmistrz Antczak powiedział na sesji: „Po podjęciu proponowanej uchwały, zostanie rozstrzygnięty przetarg i nastąpi podpisanie umowy”. Przetarg został rozstrzygnięty przed głosowaniem nad uchwałą. Tymczasem umowa została zawarta 06 lutego 2004 roku. Pod uchwałą jest jednak napisane, że wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Wchodzi w życie, czyli staje się ważna. Jednak umowę zawarto 8-em dni po głosowaniu nad uchwałą. Tutaj nie do końca wiadomo, co burmistrz miał na myśli mówiąc „po podjęciu uchwały”. Ale mniejsza o to. W umowie wykonawca, czyli pan Klamczyński, zobowiązuje się do „złapania bezdomnych psów, przetransportowania i prowadzenia przejściowego punktu dla zwierząt”. Umowa warta 55 tys. zł obowiązuje od 06.02.2004 do 31.12.2004. Jeżeli jednak licząc za psa 420 zł, wykonawca wyczerpie limit 55 tys. zł, umowa wygasa. Wykonawca w ramach umowy zobowiązuje się do: „wykonywania sterylizacji złapanych suk, wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych, żywienia, starania się o nowych właścicieli dla zwierząt, sprzątania i dezynfekcji klatek i boksów, szczepienia przeciw wściekliźnie przetrzymywanych zwierząt. Psy będą przebywały w punkcie minimum dwa tygodnie. W tym czasie psy mogą być odebrane przez swoich właścicieli. W razie nieodebrania przez właściciela lub osobę wyrażającą chęć jego zaadoptowania, pies pozostanie w punkcie przetrzymywania i będzie miał zapewnioną opiekę zgodnie z wymogami ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r.” Jednak jest problem Tutaj powstaje problem. Co się stanie, kiedy pies będzie w schronisku tylko 1 dzień albo złapana suka będzie już wysterylizowana, czyli nie będzie trzeba robić tego kosztownego zabiegu? W umowie nie ma o tym mowy, czyli za każdego złapanego psa w praktyce wypłaca się z urzędu 420 zł. Co prawda w § 7 umowy czytamy, że za wykonanie wszystkich czynności określonych umową, wykonawca otrzyma 420 zł, ale niegdzie nie ma cennika jednostkowego. Nie wiadomo ile odjąć, jeżeli nie będzie sterylizacji albo kiedy pies będzie w schronisku krócej niż 14 dni. W umowie nie ma również żadnego zapisu o fotografowaniu. W § 8 zapisano, że do rachunku za psa należy przedstawić zestawienie złapanych bezpańskich psów, które winno zawierać „datę i miejsce złapania psa, określenie rasy, kolor i długość włosa, ewentualne znaki szczególne oraz informację o dalszych losach zwierzęcia”. Tak więc wniosek radnych nie ma odzwierciedlenia w praktyce. Jest w umowie jeszcze jedna nieścisłość. Widnieje tam zapis, że w okresie dwóch tygodni właściciel może odebrać swojego psa. Tymczasem w uchwale, która jest bazą wszelkich działań, widnieje zapis, że „w przypadku powtórnego schwytania tego samego zwierzęcia, podstawą zwrotu będzie dodatkowo uiszczenie przez właściciela opłat, poniesionych przez gminę Wołomin z tytułu złapania i przetrzymywania zwierzęcia”. Więc jeśli właściciel będzie odbierał psa złapanego po raz drugi, w którym momencie ma uiścić opłatę? - przed odebraniem czy po. Czy schronisko powinno wydać drugi raz psa właścicielowi, zanim ten zapłaci, czy po wniesieniu wpłaty wcześniej? Wszak „podstawą zwrotu będzie uiszczenie przez właściciela opłat”, jak czytamy w uchwale. Podsumowanie Zebrany tu długi i może trochę nudnawy materiał pokazuje kilka nieścisłości w działaniu lokalnych procedur, w tym przypadku przy odławianiu psów. Kwota, o którą toczy się gra może nie jest duża, w skali roku 55 tys. Ale chodzi bardziej o ukazanie mechanizmu przepływu tych pieniędzy i tworzenia lokalnego prawa. Jak się okazuje, nie miał racji pewien proboszcz mówiąc, że pieniądze leżą na ulicy. Pieniądze biegają po ulicy! Może szkoda było tych dwóch stron w gazecie na opublikowanie tekstu o naszym wołomińskim procesie legislacyjnym, ale ciekawe co na to sami radni i władze samorządowe? Poczekamy, zobaczymy. Rafał Pazio Ten artykuł mówi sam za siebie.Przepraszam,że to skopiowałam,ale trudno pogodzić się ze śmiercią Trevora
  5. Chciałam jeszcze dodać,że lekarze też są w Łodzi i psiak będzie miał zapewnioną odpowiednią opiekę.
  6. W każdym bądź razie śledzę los psiaka i proszę mnie uwzględnić w razie czego w pierwszej kolejności jak nikt nie zgłosi się z okolic Warszawy.
  7. Łódź nie jest daleko od Warszawy, a łapka mi nie przeszkadza.
  8. Napiszcie,że on jeszcze jest do wzięcia,ja już go kocham i bardzo chcę go mieć.U mnie pies będzie spał w domu,nie w żadnym kojcu,ani przy budzie, bo nie mam takich rzeczy.
  9. Witam,czy pies jest jeszcze do zabrania? Bardzo,ale to bardzo jestem nim zainteresowana.Mieszkam w Łodzi,mam dom z ogrodem i już jednego psa przygarniętego niby belga.Młody około roku. Jeżeli oferta jest nadal aktualna to proszę napisać i podam namiary na siebie.Nawet nie doczytałam jak zobaczyłam donka gdzie on jest,ale myślę,że wszystko jest do dogadania się.
×
×
  • Create New...