Mam 4letniego buldożka francuzkiego. Ostatnio podczas zabawy Czaruś sie przewrócił i od tamtego czasu jeździmy tylko po weterynarzach... Piesek ma problemy z ustaniem o własnych siłach... Dopiero 3 wet stwierdził że to sprawy neurologiczne... Do tego nikt nie chce powiedzieć nic kokretnego. Zawsze po powrocie od weta (czyli po serii zastrzyków) Czaruś zaczyna chodzić,dość chwiejnie i co chwile sie przewraca, ale to tylko chwilowa poprawa... Potem znowu sie kładzie. Do tego dostaje chwilowych ataków paraliżu... Biedakowi aż łezki z oczu lecą... Czy ktoś może miał podobną sytuacje?