Jump to content
Dogomania

Placek

Members
  • Posts

    14
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Warszawa

Placek's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Witajcie, Brendonek nie nadaje się do domu z sunią rezydentką bo znalazł swój domek - domek w którym ma troskliwą opiekę, będzie miał robione odpowiednie ćwiczenia związane z rehabilitacją swojego bioderka, gdyż Brendonek jest po operacji (resekcja stawu biodrowego). Operacja była 10 dni temu, po niej Brendi wyglądał tak: [IMG]http://img189.imageshack.us/img189/9547/obraz010.jpg[/IMG] Wkrótce napiszę więcej , ale teraz nie bardzo mogę pisać (problem z brakiem internetu)
  2. Nie !!! Brendonek nie jest bezdomny !!! Tak przynajmniej wynika z ostatnich wypowiedzi jego DT :loveu: , a to najlepszy Dom jaki znam - sama się w nim wychowałam :loveu: Pozdrawiam Was serdecznie !
  3. Placek to ma pecha... Przed godziną wróciliśmy od weta, który wyciągnął mu z karku wielkiego, spasionego kleszcza. Wet powiedział, że kleszcz jest na tyle spasiony, że mógł siedzieć w Placu nawet 48 godzin. Wśród komplikacji pokleszczowych wymienił tą wstrętną babeszjoze :-(. Proszę powiedzcie, że nie każdy kleszcz powoduje choroby, wet kazał nam obserwować Placka bo objawy mogą wystąpić nawet do 3 miesięcy po ugryzieniu :-(. Pozdrawiamy.
  4. Gdyby trzeba go było znowu gdzieś przewozić dajcie nam znać, najlepiej tel., mam bardzo dobrego męża. Czy Brendona świerzb już zaleczony ? I czy on kiedykolwiek mieszkał w jakimś DT czy cały czas w hotelu, bo już się pogubiłam ?
  5. W jakiej miejscowości jest hotelik w którym jest Brendon ?
  6. Ja mam na to jeden sposób - staram się nie być PRZED Nim i ciągnąć do siebie ( bo wtedy ewidentnie to ja ściągam z niego szelki) tylko ustawiam się z boku Lolka i nie ma szans na wyjście z szelek. Spróbuj - powinno pomóc. Pozdrowienia dla Was i dodatkowo mizianki dla Placka :loveu:[/quote] Mizianki przekazane, a co do szelek to też tak robię (staję z boku żeby nie ściągać z niego szelek). Cieszy mnie to (przynajmniej takie sa moje dotychczasowe obserwacje), że w przypadku Placka chyba rację ma [I]maja,[/I] Placek jest psem ostrożnym, ale nie bojaźliwym i z czasem oswaja się z powodami swoich leków. Gdy do nas przyszedł bał się małych piesków i gdy widział je nawet daleko bał się iść w ich stronę, teraz jest zdecydowanie lepiej, nie boi się, ale też nie zaczepia ich i nie zachęca do zabawy. Lubi natomiast psy duże, nawet większe od siebie, gdy pojawia się nowy nieznany pies najpierw jest bardzo niepewny, potem go zaczepia, a gdy tamten go odstraszy to przybiega i chowa się za mną, teraz już wiem że w takich chwilach nie mogę go głaskać i mówić "dobry Placek", bo to tylko utwierdzałoby go w przekonaniu, że słusznie robi, że sie boi ([I]Ktoś,[/I] [I]kto chyba jest tu na forum[/I] mi to powiedział, dziękuję ! [I]),[/I] mówię więc Plackowi "Zaczepiałeś go chłopie to sobie teraz radź" i czekam co będzie dalej i ta "metoda" jest bardzo skuteczna - Placek wychodzi zza "maminej spódnicy", kolejny raz zaczepia drugiego psa i zabawa się rozkręca. Zauważyłam tez dzisiaj, że i dzieci już nie są takie straszne jak jeszcze kilka dni temu (bo i pogoda się pogorszyła, hurra, juz nie wszystkie jeżdżą na rolkach :-) Placek przygląda się im jakby chciał zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, a w rzeczywistości najbardziej chyba przeszkadza mu ten specyficzny rodzaj hałasu, bo zauważyłam, że w ogóle nie boi się rowerów. Ostatnio przyzwyczajamy Placka, że czasem idziemy razem z nim do kogoś do domu, znamy tu w okolicy jeden bardzo przyjazny mu dom (poza naszym), gdzie ćwiczymy, że są inni ludzie i że nie zawsze inny dom oznacza kolejnych, nowych właścicieli i że wracamy razem do naszego domu, bardzo dzielnie to znosi, z ciekawości zagląda do innych pokoi (i nawet się oddala ode mnie) oczywiście po chwili wraca sprawdzić czy nadal jestem tam gdzie mnie zostawił, ale z każdym kolejnym razem robi się coraz bardziej odważny, a gdy wraca do domu to cieszy się jak małe dziecko, że jest w swoim domku, on w ogóle ma bardzo dużo zachowań charakterystycznych dla małego dziecka. Placek ogólnie jest psem bardzo posłusznym (i to nie w znaczeniu lepiej zrobię to czego chcą, bo inaczej mi się oberwie tylko zrobię to czego chcą, a zostanę pochwalony, a może nawet dostanę nagrodę), zastanawiam się czasem, ile w tym mądrości wrodzonej Placka, a ile nakładu pracy [I]jayo [/I](dziękujemy ![I])[/I], gdy był maluchem... w każdym razie po Placku widać, że spełnianie poleceń go cieszy. Oj rozpisałam się, a jeszcze pora na ostatni spacerek dzisiaj, pozdrawiamy serdecznie :loveu:
  7. Byliśmy na wizycie kontrolnej u Pani Wetki, orzekła że Placek jest już zdrowy:multi:, dzisiaj kończymy dawać mu lekarstwa, a za dwa tygodnie Placka czeka jeszcze szczepienie na wściekliznę... A co do jego zachowania, to nadal chodzi głównie za mną, czasem tylko się czymś zajmie np. kością, ale uczyliśmy go zostawania w domu i nie robienia z tego powodu tragedii (dbamy też o zapas kości do gryzienia) i teraz jak wychodzimy do pracy to przyjmuje to spokojnie i co najważniejsze nic nie niszczy w domu. Jeśli chodzi o załatwianie się w domu, to od tamtej wizyty gości nie załatwiał się juz w domu, choć mielismy gości, ale w pojedynczych egzeplarzach i nauczonych , że nie wyciąga się do Placka rąk i do niczego się go nie zmusza (np. do głaskania). Metoda ta jest skuteczna o tyle, że Placek po jakimś czasie sam przychodzi, obwąchuje i nawet z czasem daje się pogłaskać... kilka dni póżniej te same osoby spotkane na ulicy sa juz dla Placka obce i traktuje je jak wszystkich spotkanych ludzi - co najwyżej obwącha, a na wyciągnięcie ręki przez kogoś ucieka. Jest to o tyle wygodne, że nawet jeśli Placek jest spuszczony i do kogoś podbiegnie to zachowuje od niego bezpieczny (dla siebie i dla przechodnia) dystans. Placek puszczony luzem bardzo ładnie się pilnuje i przychodzi na każde zawołanie, nawet jeśli bawi się z jakimś psem :multi: Co do lęków Placka to ostatnio problemem stały się dzieci, które wraz z wiosną wyciągneły swoje hałaśliwe zabawki typu rolki, hulajnogi, bawią się w podchody, w chowanego, jednym słowem biegają bez opamiętania, huśtają na huśtawkach i robią różne inne straszne rzeczy... czasem Placek boi się na to wszystko patrzeć nawet z balkonu, a gdy wychodzimy na dwór boi się, najpierw w ogóle nie chce wyjść :shake:, a potem chce jak najszybciej wrócić do domu, nie wiem jak go przekonać, bo nie pomaga odwracanie uwagi, przysmaki itp., najczęściej idziemy w inną stronę, żeby się z dziećmi nie spotkać, ale czasem nie mamy wyboru, a dzieci sa chyba bardziej przerażające niż te małe szczekające pieski, które już teraz (czasem) takie straszne nie są. Najgorsze w tym jest to, że jak się zaprze łapami i nie chce iść, to schyla głowę i bez problemu zdejmuje sobie szelki (dziś właśnie dokonał tego na widok kanapy wyrzuconej na śmietnik, która była bardzo przerażającą). Szelki ma na tyle ciasno, że boję się, że jak zapnę je ciaśniej to zrobią mu się obtarcia pod pachami, ale patent ze zdejmowaniem szelek tez mi się nie podoba, bo nie wiadomo co mu ze strachu do łba strzeli i gdzie go łapy poniosą. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, szczególnie chrapiący Placek :loveu:
  8. u Placka chyba wszystko idzie w dobrym kierunku. Zczyna się w końcu zachowywać jak szczeniak ;) Trochę łobuzuje podczas naszej nieobecności w domu ale rozróżnia już złe i dobre postępowanie. W ogóle rozpoznaje sporo komend, doskonale wie kiedy będzie spacer, kiedy jest czas na zabawę i jedzenie. Przybrał na wadze i ogólnie zmężniał co nie uchodzi uwadze sąsiadów, którzy bacznie przyglądają się jego rozwojowi. Placek poznał kilka psów z okolicy w podobnym wieku. Potrafi się z nimi bawić nieraz do upadłego, ostatnio szalał z owczarkiem niemieckim blisko godzinę. Zabawa była tak przednia, że placek po powrocie do domu był kąpany. Dziwił się strasznie tej prcedurze, kilka razy chciał nawiać nam z wanny ale chyba w końcu spodobała mu się woda. Dzisiaj jedziemy do wetki na zdaje się ostatniąwizytę kontrolnąpo chorobie. Teraz trzeba przypilnować planu szczepień żeby niczego nie przegapić i zapewnić mu spokój od wszelkiej maści choróbsk! Załączam kilka fotek placka z ostatiej wycieczki za miasto, on uwielbia takie wyprawy! [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/7493/obraz042k.jpg[/IMG] [IMG]http://img25.imageshack.us/img25/3391/obraz051rgw.jpg[/IMG] [IMG]http://img23.imageshack.us/img23/7747/obraz060p.jpg[/IMG]
  9. [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/4792/obraz001xkc.jpg[/IMG]
  10. Witam ponownie, jesli chodzi o zdrowie fizyczne Placka to czuje się coraz lepiej, bierze antybiotyki, leki na odpornośc i witaminy, ale wszystko w domu w tabletkach, je chętnie więc nie ma problemu, apetyt mu dopisuje, łapa tez się goi, ale robimy opatrunki, bo inaczej rozwala sobie ranę lizaniem. Gorzej jesli chodzi o zdrowie psychiczne, a raczej spokój psychiczny Placka, są tu sami jego przyjaciele, więc chyba nie będzie bardzo zawstydzony jak napiszę co porabia :oops: Wczoraj mieliśmy gości i Placek trochę (chyba nawet więcej niż trochę) się zestresował ich obecnością, najpierw niektórych powitał szczekaniem i warczeniem, czego nigdy wcześniej w domu nie robił, a potem wszyscy chcieli go głaskać i się z nim witać, a on się jeszcze ludzi boi, no i w końcu wszedł za kanapę i się zsikał :oops:, potem goście poszli, a on znowu się zsikał w domu, wczorajszy stres jeszcze mu nie minął, bo dziś rano spotkał na spacerze dwa większe psy (niestety bez kagańca i właścicieli !!!) i ze strachu schował ogon pod siebie, zsikał się i zrobił kupę. Nie mam do niego żalu o to sikanie w domu, bo wiem, że umie się załatwiać na dworze, więc musiał być dość mocno zestresowany, ale chciałabym, żeby wyrósł na odważnego psa, który nie ma takich lęków, a tych właścicieli co puszczają psy bez smyczy i ich nie pilnują to :mad:. Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy wychodzą z psami, a nie je tylko wypuszczają samopas na spacer.
  11. Dziękujemy za pozdrowienia, Placek nabiera sił i ochoty na zabawę :multi: wczoraj zrobił mu się ropień na łapie, smarowalismy mu to maścią ichtiolową i praktycznie cały czas miał na łapie opatrunki z ta maścią (inaczej ją zlizywał), dziś rano posmarowalismy to maścią z arniki (dla wtajemniczonych: wszystko z apteki na Bolko, której nie lubimy, ale przyniosła nam ogłoszenie o Placku) i przed południem ropień pękł, wyciekła prawie cała ropa, mój dzielny mąż opatrywał i przemywał krwawiąca psią ranę, a Plac szalał z radości , bo wraz z pęknięciem ropnej bulwy poczuł dużą ulgę, panie wetki też stwierdziły, że to dobrze, że ropień pękł i wyciekł i że Plac zachowuje sie wreszcie jak szczeniak - jest żywy, ciekawski, obraża się gdy badanie sie przeciąga, nie wiem czy ten medal dla wzorowego pacjenta nie przejdzie mu koło nosa, no i wkrótce chyba straci swój status psa chorego, a wraz z nim przysmaki od Pani wetki, a apetyt ma jakby jadł też za to co stracił w zeszłym tygodniu. Ja chyba nie odzyskam spokoju zanim Placek nie zostanie na wszystko zaszczepiony, to rzeczywiście taki psi dzieciak i pieszczoch straszliwy, rozkochał w sobie wszystkich :loveu: pozdrawiamy Was i Wasze czworonogi.
  12. Wieści od Placka: - dziś panie wetki zdecydowały, że możemy odstawić kroplówkę, bo Placek sam je i pije, wszystkie pozostałe leki Placek dostaje w zastrzykach, a witaminy dajemy mu w domu w tabletkach. Temperatura też powoli spada, Placek ma jeszcze problem z łapką, na której zrobił się stan zapalny i opuchlizna po wenflonie, jeszcze przez kilka dni bedziemy jeździć odwiedzać panie wetki, bo Plac dostaje leki na odporność i antybiotyki, potem bedziemy mu antybioty dawać w domu. Placek robi wszystko, żeby na koniec dostać dyplom dla wzorowego pacjenta, dzielnie i bardzo spokojnie znosi wszystkie kroplówki, zastrzyki, golenie łap, uszu (krew na babeszjozę), Placek polubił panie wetki, szczególnie Panią wet Agatę, z którą widuje sie prawie codziennie i która za każde psie cierpienie daje smakołyki :multi: a przecież Placek cały czas cierpi, bo jest chory. Ogólnie Plac wbił sovbie do głowy że pomagają mu wszelkie zabiegi i opatrunki, i bardzo chętnie daje sobie smarować i zawijać łapę, sam przychodzi i o to prosi, a potem spokojnie leży, nie przeszkadza i jest ogólnie bardzo cierpliwy i fantastyczny. Placek bardzo chętnie jeździ samochodem (nie używamy w ogóle zachęcacza), nawet pomimo tego, że podczas choroby Placka, w czasie gdy siedział w samochodzie, pękła nam tylna szyba w samochodzie i rozsypała się w drobny mak, owszem Placek przestraszył się, ale nie na tyle żeby wysiadać, czy już pisałam jak to mądry i wspaniały pies ??? Jest fantastyczny, no i te kupy, nie sądziłam, że psia kupa może dawać aż tyle radości, pozdrawiamy serdecznie. Ps. Czy gdyby Jacek i Placek spotkali się znowu za pół roku poznaliby się i pamiętali ?
  13. Witamy! To my - rodzina Placka, piszemy tu pierwszy raz, bo dotyczczas całkowicie pochłaniał nas Placek :lol: Teraz wzięłam kilka dni zaległego urlopu żeby mieć więcej czasu dla Placka, bo niestety mój pracodawca nie przewidział dni OpnP, więc mam czas sie odezwać. Z tego co czytaliśmy jesteście z losami Placka na bieżąco, ale dla wszystkich wielbicieli Placuch przygotował prezent wczoraj wieczorem :loveu: [url=http://www.youtube.com/watch?v=US1yvdkHUkw]YouTube - Karmienie Placka[/url] Dziękujemy również wszystkim tym, którzy uratowali Placka gdy był maluchem, troskliwie się nim opiekowali, powiesili ogłoszenie w aptece, odebrali Placka nieodpowiedzialnym ludziom i wszystkim tym, którzy martwią się o Niego, gdy choruje i dobrze mu życzą, dziękujemy !!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Wspaniałe jest to co robicie dla takich psiaków jak Placek i inne, podziwiamy Was za to i jeszce raz dziękujemy za Placka !
×
×
  • Create New...