-
Posts
2694 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by iwona213
-
Pianka może faktycznie to nie był jamnik ale taki troche podobny :eviltong: tam były jeszcze dwa takie troszke wystraszone, nie podeszły do krat. Chciałam ją zabrać na spacer, ale powiedziałaś że najpierw z tymi co mają wątki, a potem już brakło czasu. Dlatego chce im założyć wątki, żeby następnym razem dostać je na spacer hehe :eviltong: Ona się przykleiła całym swoim ciałem do krat, ach biedna sunia, tak pragneła kontaktu z człowiekiem :-(
-
dzisiaj dostałam takiego maila w sprawie Zamiego... dziwi mnie tylko że pani pyta ile on urośnie skoro w ogłoszeniu jest napisane że ma 12 lat, no ale zostawiam to Wam. Proszę opisać Pani, dostałam maila poprzez zakładkę kontakt z ogłoszeniodawcą. Oto skopiowany mail. Pani pisała z konto rozowa.smerfetka@wp.pl Witaj, Otrzymujesz tą wiadomość, ponieważ do serwisu adopcjapsa.pl dodano ogłoszenie korzystając z tego adresu e-mail. Treść przesyłanej wiadomości: --------------------------------------------------------------------------------- Witam! Jestem bardzo zainteresowana! Czy mogłabym adoptować pieska? Jest śliczny! :) Mieszkam w Opolu - w bloku, z małym pieskiem - starszą suczką Tinką. Czy mogłabym się dowiedzieć do ilu cm. ten piesek może urosnąć? Pozdrawiam i czekam! Treść ogłoszenia, którego dotyczy wiadomość: --------------------------------------------------------------------------------- Zami to staruszek, który zupełnie nie radzi sobie w schronisku. Jest mały i totalnie bezradny. Ma ok. 12 lat, ma guzek przy odbycie, który rośnie bardzo powoli i póki co nie przeszkadza mu, jest raczej nieoperacyjny, Zamiś może z nim żyć. Tylko ja tu żyć? On totalnie nie nadaje się do schroniska... Zami ma czasami problemy zdrowotne, jak nie stan zapalny prącia, to łupież na skórze, jak nie łupież to odparzenia na łapkach, a jak nic z tego to znów jest pogryziony przez inne psy. Po prostu koszmar. Ale najbardziej doskwiera mu samotność, to jego największe cierpienie!!! Zami to staruszek, głównie śpi, załatwia się na dworze, lubi jeść, jest spokojny... Zachowuje czystość, jest niezwykle delikatny w stosunku do ludzi. Nawet zastrzyki pozwala sobie robić! Może stanie się cud i ktoś pozwoli mu godnie spędzić ostatnie dni? miesiące? rok? On tak bardzo tego potrzebuje. Kontakt z wolontariuszką (Gosią) zajmującą się Zamim: e-mail: gosha160@wp.pl tel.:
-
własnie wrócilismy od weterynarza. Sunia na dzień dzisiejszy ma wyciągniętych - uwaga- 60 kleszczy!!! Kira na 100% została wyrzucona w lesie, weterynarz mówi że niemozliwe jest aby pies błąkający się w centrun Gliwic złapał tyle kleszczy (jeszcze nie wszystkie są na tyle duże że są wyczuwalne, jeszcze ok 10 do 20 może w niej siedzieć). Musiała się jakoś wydostać z lasu łabędzkiego i wyszła na Tarnogórską, jednak ile spędziła w tym lesie, nigdy się nie dowiemy. Dzisiaj dostała strasznej biegunki, wetka dała tabletki na biegunkę, za 3 dni na odrobaczenie, została zabezpieczona przed kleszczami i pchłami (skakały po niej u weta, byłam w szoku), no i za tydzień na szczepienie. Ten tydzień będzie decydujący, obserwować ją cały czas, jeśli wystąpi krwiomocz lub zaczną się wymioty natychmiast przyjechać, to będą oznaki choroby od kleszczy. A teraz najlepsza wiadomość, mój mąż widząc moją rozpacz, przytulił mnie i powiedział... "znajdziemy jej domek, nie oddamy do schroniska, już dosyć wycierpiała... jednak na stałe u nas zostać nie może..." on jest taki kochany, Boże dziekuję za mojego męża :loveu: tak więc szukamy najlepszego domku pod słońcem, ona strasznie rwie się do domu, musiała mieszkać w domu, więc najlepiej żeby to był dom z ogrodem, ale z możliwością wchodzenia i nocowania w domu. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że mimo iż miała biegunke (leciała z niej woda) nie narobiła w garażu. Jak tylko przyszłam i ją wypuściłam, nawet do mnie nie podeszła tylko pędem na trawe i sraka jak woda. Byłam w szoku jak ona to utrzymała, bo chyba ja bym nie dała rady... Jest taka grzeczna, w niej nie ma cienia agresji, pani wet robiła jej usg, zaglądała w zęby, w uszy, mierzyła temp, wygniotła cały brzuch, no i wyciągała kleszcze. Ona nie wie co to agresja, także może trafić do domu z małymi dziećmi. nie umie tylko jezdzić samochodem, za nic w świecie nie chce wejsc a jak ją siłą wsadze to trzesie sie jak galareta. dziekuję Wam za pomoc i wsparcie, było mi naprawdę ciężko, więm że mój mąż nie chce więcej zwierzaków (taką zawarliśmy umowe, po tym jak 2 psiak po 3 tygodniach szukania domu, został u nas na stałe). Tym razem go nie zawiodę i znajdziemy domek dla tej skrzywdzonej przez człowieka istoty.
-
ciekawe dlaczego przeciez było podobno sporo telefonów po ogłoszeniu w Nowicach... czyzby sie nikt nie zgodził na wizyte przedadopcyjną...
-
Leyla zrobię wszystko żeby jej nie oddać, ale jeśli będzie chciała zrobić krzywde moim maluchom nie mogę ryzykować. Z mężem jakoś sobie poradze, myslę ze 2 tyg mam w kieszeni. Żeby tylko ten domek się znalazł i żeby nie robiła krzywdy miom szczylom. Jutro ide do weta, mam nadzieję ze wszystko bedzie dobrze, widze że mięśnie ją bolą ale może przez to że tułała się długo i ciągle chodziła, chce w to wierzyć. W przyszłym tyg zrobie jej ogłoszenia w gazetach, więc moze sie uda ten dom dla niej wyczarowac. Nie będę juz myślała co będzie za 2 tyg jak domu nie będzie, bo zwariuje... przecież musi się udac!!!
-
[quote name='__Lara']Tragedia :placz: normalnie kanał :( nie wiadomo co zrobić :( a co ten pies poczuje jak trafi do schronu :placz: (iwona213, "dobry" schron jest w Rudzie Śląskiej: psa można na dwór wyprowadzić...).[/quote] Lara właśnie wracałam ze schronu z Rudy Śląskiej jak napotkałam tą psine, jakoś sobie nie wyobrażam jej tam zostawić, fakt dziewczyny wychodzą na spacerki z psami, boksy też są duże, ale ona jest za słaba, żeby zamknąć ją z innymi psami do boksu, na bank będą ją gryzły. Brysio tyle ogłoszeń zrobiła, Bjuta allegro, wiem że to dopiero jeden dzień ale nikt nie dzwonił... a ja nie wiem co robić... ona znów poczuje się porzucona jak domek się nie znajdzie i trafi do schronu... kolejny raz tego nie przezyje... Gdybym miała pewność że znajdzie domek np. w 2 tyg zrobiłabym wszystko żeby ją jakoś przetrzymać (może obejdzie się jakoś bez rozwodu) ale jak nie znajdzie domu, to wyobraźcie sobie jak ona się bedzie czuła...
-
nawet nie wiem do którego schronu ją zawiezc jak co... gliwickiego nie ma na dogo i nie bardzo bym chciała... dlaczego życie jest takie okrutne, wolałym chyba wcale jej nie spotkać na swojej drodze, niż teraz zawozić ją do piekła... albo mogłam od razu ją tam zawiezc, ona tak się cieszy już na mój widok... co mnie jeszcze niepokoi to jej popiskiwanie, nie wiem czy to z tęknoty za swoim człowiekiem, czy ją coś boli... jestem taka bezsilna... dziekuję za ogłoszenia, banerki i wsparcie ale domku nie widać i nawet jak uda mi się ją przetrzymać jeszcze 2 dni a domek się nie znajdzie, to chyba jeszcze gorzej jak u mnie pobędzie i potem ją odwioze... NIE WIEM CO ROBIĆ!!!
-
[quote name='Lara']Moge wrzucic sunie na beaucerony w potrzebie, ale to jej domku niestety nie znajdzie (choc moooooze) :-( juz tyle psow tam czeka na domy... iwona213 a popytalas moze w okolicznych lecznicah czy to nie jest ich pacjentka? i skoro sie zgubila to moze jej tez ktos szukac? Moze zglosic to na straz miejska i do schronisk w okolicy? Nie ma innej opcji tylko schron? :-( :shake: czasem mysle, ze lepiej poddac psisko eutanazji... :-([/quote] do schronisk zgłosiłam, Gliwice, Zabrze (wątek), Ruda Śl (wątek), do lecznicy jade jutro.
-
[Katowice] Fuks ma wspanialy, wymarzony domek !!!!!!!!!
iwona213 replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
pomóżcie prosze... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/wycienczona-40-kleszczy-potrzebny-dom-w-schronie-zginie-jest-za-slaba-pomocy-137446/[/URL] -
[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/117/f4872b3a295c14abmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/122/15a923dfeb927b5fmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/117/e754f83e1bf664d3med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/117/2e9c7a704769c7c4med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/121/a72cef6c1fd8caedmed.jpg[/IMG][/URL] jakieś takie dziwne pazury ma jakby podwójne, pierwszy raz coś takiego widzę... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/122/c025e6e04d88323emed.jpg[/IMG][/URL]
-
dzięki Krysiu, jak narazie widzę że cisza a ja nie wiem co z jutrzejszym dniem... Sunia jest nauczona czystości, co prawda była w garażu nie w domu, ale jak tylko wyszła na zewnątrz od razu siku. W garażu była od 10 do 18 i nic nie narobiła. Na smyczy chodzi wzorowo, nie ciągnie, jak skończy się linka (rozciągana 5 metrowa) to staje i czeka. 32 kleszcze z okolic uszu usunięte. Zaczyna się czuć pewniej, zaczyna nawet szczekać jak idzie ktoś psem za ogrodzeniem, tak więc pilnuje terenu. Jednak moja Figa na nią warknęła a ona oddała tym samym, tak więc nawet jak uda mi się męża namówić żeby jutro jeszcze nie zawozić jej do schronu (może się uda dzień lub dwa) to jak tylko pokaże zęby na którąś z moich psic, niestety od razu jade ja zawiesc. Nie naraze swoich psów na niebezpieczeństwo. Dlaczego nikt tu nie zagląda...
-
dzisiaj znowu wyciągnełam klaszcza z ucha, ile ich tam jeszcze siedzi - niewiadomo... Kira dostała rano puszkę 400g i miche (miche moich szczyli, więc niewiele jak dla niej) suchego. Zjadła jednym tchem, a wzasadzie połknęła. Jak wróce ok 17 z komuni dostanie 2 raz i przed spaniem ok 24 3 raz. Czy nie znajdzie się dla niej Dt?? :placz:
-
jeszcze 5 kleszczy jej znalazłam w okolicach uszu, tak wiec wsumie 28 kleszczy, na plecy nie dała mi się przewrócić, ona się boi a ja nie chcę na siłe, więc nie wiem ile na brzuchu moze miec kleszczy. Strasznie się ucieszyła jak teraz do niej poszłam, jednak zanim mnie poznała w panice zaczęła uciekać. Jest taka kochana... Nie wiem jak ją karmić, ile jej dać żeby się najadła oraz żeby nie przesadzić gdyż jesy bardzo wygłodzona. Ona nie gryzie nawet suchej karmy, tylko łyka ją w całości, to takie smutne...
-
moja kajunia, trzeba ją teraz odchudzić a napewno schody przestaną być jej udręką...
-
dzwoniłam do kliniki, pani wet. powiedziała że bez paniki, poobserwować ją przez 2 dni, czy są wymioty, co w kałem i siku i przyjechać w poniedziałek. Mówi że w naszym rejonie, bardzo mało jest kleszczy zarazonych tą chorobą, ale trzeba psa obserwować. Ona musiała się długo błąkać, jest wychudzona (nie wiem dlaczego ale na zdjęciach tego nie widać) bardzo łapczywie je, dałam jej małą puszke mięsa i troche karmy, nie chce dać jej za dużo bo pewnie długo nie jadła, zeby jej nie zaszkodzić. Wycieńczona jest napewno... mam nadzieje jednak że dojdzie do siebie a ja ide do niej wyciągać jej jeszcze kleszcze ile mi się uda. Niestety śpi w garazu, nie ma wejscia do domu, więc nie mam możliwości jej obserwowac teraz. W ciągu dnia siedziałam z nią na ogrodzie. Mam nadzieje ze uda nam sie wyrwac wczesniej z tej komuni jutro i bede z nia siedziała. Dziewczyny ale ja potrezbuje znaleźć jej dom, chociaz tymczasowy, nie sądzę że dlugo u mni bedzie mogla zostac :placz:
-
matko nawet nie straszcie, nie mam możliwości teraz jechać do weta (uwierzcie że mam horror w domu że przytargałam tego psa) jutro zaś jedziemy na komunie (do brata męża, tzn jego córki), wiec dopiero poniedziałek (jeśli nie bede zmuszona oddać jej do schronu) pojade do weta. Ale to mogłoby się zgadzać, mam wrażenie że właśnie przy wstawaniu jakby coś z mięsniami było nie tak. Nie miałam pojęcia że jest coś takiego jak chora kleszczowa u psów. Ona miała kleszcza na kleszczu, 23 wyciągnełam jej z okolic uszu, a ma ich jeszcze mase na całym ciele. Niestety nie chciała mi się przewrócić, tak żebym mogła wyrywać o okolic brzucha a nie chciałam na siłe, gdyż psica spora i nie wiem jak zareaguję, jak na siłe będę chciała ją przewracać.
-
Morwi- coraz gorzej z nim ;( ma wspaniały dom! :) ZA TM
iwona213 replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziewczyny zbierajcie deklaracje na leki (nie chce obarczać kolejnymi wydatkami, Pani ma chorego 16 letniego kota, oraz konia którego wykupiła jak miał jechać na rzeź i płaci za stajnie 450 zł miesięcznie (albo 500 nie pamietam dokładnie), teraz czeka go operacja ponieważ ma jakiś odprysk i potrzebuje 3 tyś których niestety nie ma), ma wielkie serce, ale musimy jej pomóc... napiszcie mi jeszcze jakiej on opieki potrzebuje, Pani jest pracująca, tzn zawód wolny ale i tak często nie ma jej w domu, czy Morwik czasem nie musiałby byc w domu z kimś non stop???. No i najważniejsze jak reaguje na koty, kotek jest starszy i jeśli byłby goniony to nie ma opcji. Morwik musi wytrzymać do 18 maja, w poniedziałek 18 maja Pani przyjedzie po niego (jeśli nie goni kotów). Ja ze swojej strony zapewnie chłopakowi całą wyprawkę i będe wspomagać go karmą. a teraz błagam o pomoc http://www.dogomania.pl/forum/f28/wycienczona-40-kleszczy-potrzebny-dom-w-schronie-zginie-jest-za-slaba-pomocy-137446/ -
wyciągnełam jej narazie 23 kleszcze a to nawet nie połowa, myślę że kleszczy będzie ok 50 - 60, jest przekochana, jak wyciągałam jej kleszcze to grzecznie stała jakby wiedziała że to dla jej dobra. Czasem szarpnełam z sierścią, nawet nie zareagowała, taka kochana psica. Jak ją tu oddać do schronu, jakoś sobie tego nie wyobrażam...