Mam sunię prawie 5 lat-mixik-jamnioropodobna. Wychowywała się z naszym kotem - 17 letnim - bez żadnych kłopotów-jednynie próbowała mu czasem pokazać, że ona jest ważniejsza - przed nim w łańcuchu - on i tak wiedział swoje więc było OK. Wszystko co dobre kiedyś się kończy i kot w zeszłym roku - pod koniec rozchorował się - prawdopodobnie starość - kilku wetów go oglądało i badało+krew, mocz, usg itp. Kot mdlał po zjedzeniu surowego mięsa coraz częściej i na dłużej. W końcu po 2 tyg. było już tak źle, że po powrocie do domu zobaczyliśmy że kocina straciła władzę w kończynach tylnych i tułowiu i coraz ciężej oddychał - ledwo ledwo. Pojechaliśmy z żoną do weta - tak ustaliliśmy, że jak będzie już źle wg nas to skorzystamy z wcześniejszej propozycji łagodnego zakończenia jego pobytu na ziemi. Ze łzami zawiniętego w kocyk zawieźliśmy........................... wróciliśmy już tylko z kocykiem i większymi łzami.
Sara bo o niej mowa, nie bardzo zdawała sobie sprawę z tego co się stało ale wieczorem już coś łapała, a na drugi dzień chyba już wiedziała.
Od tamtej pory zachowuje się wobec mnie jakby obawiała się, że podzieli los kota i ją wywieziemy. Już sama nie wchodzi na łóżko - chyba, że jest na nim ktoś z nas. Wyjątkowo grzecznie siedzi na swoim posłanku(zdecydowanie za często) i czasem trudno ją z tamtąd wyciągnąć ..... chyba, że przez zabawę. Wieczorem natomiast bezstresowo kica do nas do łóżka na swoje miejsce snu czyli na ręcznik u wezgłowia - nad nasze głowy.
Moje wrażenie jest takie, że nieświadomie naraziliśmy ją na głęboki stres i to tak pozostało. Sunia jest z nami od ok. 4 miesiąca jej życia - podrzucona nam na działkę. Po wzięciu jej była nieźle zestresowana jakby przebywała w domu gdzie jej nic nie było wolno i była zamykana w ciemnej łazience. Wszystko już minęło nie sika przy podniesionej ręce, nie boi się łazienki, kąpieli, chodzi przy nodze bez problemu - "smycz już chyba zardzewiała", jest w pełni zsocjalizowana z innymi zwierzętami.ale nie potrafię sobie poradzić z jej obawami i częstym strachem jej o właśnie jej przyszłość u nas
............jeżeli ktoś miał już takie zdarzenia albo pomysł jak ją na stałe wyluzować żeby zapomniała lub inaczej odbierała to zdarzenie to prośba o rady ...................
Pozdrawiam
jd