Jump to content
Dogomania

Lorien:)

Members
  • Posts

    875
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

Converted

  • Location
    Bydgoszcz

Lorien:)'s Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Czy ktoś jeszcze o nim pamięta? :-( Figo w tym tygodniu jedzie do Schroniska dla Zwierząt w Toruniu.... Tułaczka tego psa nie ma końca ale w tej chwili to jedyne wyjście. Figo jest kompletnie nieatrakcyjny dla 'przecietnego Kowalskiego', który chce miłego psiaka do głaskania i spacerków. Figo jest spokojny, cichy, bardzo lubi towarzystwo innych psów i z nimi dogaduje się rewelacyjnie, przy nich merda ogonem i jest przeszczęśliwy, do człowieka już się chyba nie przekona, stroni od niego ale do miejsca się przywiązuje - u Martik na tymczasie ma swój kąt i budę, jedzonko zawsze tam ma, biega po terenie na luzie i sam jak chce to do budy wchodzi. On nadaje się do domu z podwórkiem, gdzie będzie jakiś inny pies/psy, dostanie na uboczu swoją budę i miskę z jedzeniem a człowiek nie będzie mu się narzucał i wymagął od niego niewiadomo jakiego kontaktu, wtedy on będzie wtedy szczęśliwy. To pies- widmo, kompletnie nie absorbujący i nie narzucający się sobą.. Jak przez dogo nie znajdzie domu, to przy takiej konkurencji w schronisku na pewno nie zwróci sobą niczyjej uwagi do adopcji......... :-(
  2. Malawaszka - mega pięknie dziękuję za pomoc bo to własnie Twoje ogłoszenie gdzieś trafiło na rodzinę z Łomży, do której Bąbel właśnie jedzie :) Wizyta przed adopcyjna odbyła się dzięki pewnej wolontariuszce, którą udało się zorganizować z wizyta na miejscu, opinia o przyszlych wlascicielach byla pozytywna:) Miejsce udostępnij malawaszko dla innego biedaka bo nasz będzie dzisiaj wieczorem już w Łomży u nowych właścicieli na DS :))):)
  3. Bąbel ma duże zainteresowanie ale nie są to konkretne i zdecydowane w pełni osoby na adopcję. Jest jeden bardzo rzeczowy i chętny na DS Pan z Łomży. Jedynie muszę znaleźć kogoś z tego rejonu na wizytę przed adopcyjną. Malawaszka - pewnie Ty jesteś dobrze zorientowana w sznaucerach do adopcji - czy jakieś w tym typie mieszanki sznaucerów szukają DS? Bo przy telefonach na Bąbla jeśli już się znajdzie dla niego nowy właściciel będę mogła jakąś zainteresowaną osobę nakierować na inną biedę? PS - ten "chętny" dom w Bydgoszczy niestety nie wypalił :(
  4. Miałam też dzisiaj telefon w sprawie adopcji na DS od Pani, która bardzo przejęła się historią Bąbla. Jeśli DS w Bdg nie wypali, może będzie druga perspektywa na nowych właścicieli ;)
  5. I dziękuję pięknie za ogłoszenie na sznaucerach dla naszego biednego Bąbelka :Rose:
  6. [quote name='malawaszka']mało czasu - nie mam domu chętnego na już :-( mam wolny kojec - mogłabym go wziąć tylko ja jestem na śląsku, szkoda go do kojca, ale w schronie jeszcze gorzej :-( zdjęcia tylko takie macie? słabe strasznie i nie wiem czy ktoś się tak szybko znajdzie chętny - wrzucę już na sznaucery, a jakby był jakiś transport na Śląsk (okolice Częstochowy/Katowic) to mógłby do mnie przyjechać jakie namiary kontaktowe podać??????[/QUOTE] Tak, wiem zdjęcia są tragiczne.. Ale jutro dziewczyna od jego adopcji jedzie zrobić zdjęcia lustrzanką to od razu wrzucę jak je tylko otrzymam na wątek. Malawaszka - dziękuję Ci pięknie za propozycję tego kojca, toteż nie rewelka jak dla psa wyciągniętego z ciepłego mieszkanka ale na pewno o wiele lepsza perspektywa dla niego niż schroniskowy kojec pełen innych psów! W bydgoskim schronisku jako, że jest to naprawdę duży(wysoki) pies, trafi do boksów z dużymi psami, gdzie szczerze mówiąc mało kto tam zagląda jeśli chce psa towarzyskiego a raczej zachodzi tam "klientela" co zyczy sobie psa stróżującego na jakaś posesję co Bąbel jest przeciwieństwem takiego charakteru stróżującego. :roll: I można by wtedy szukać mu DS nie martwiąc się czy jakaś 'eutanazja-niespodzianka' nie wyskoczy, jak to w schroniskach bywa niestety. Malawaszka w podpisie moim numer pogotowia dla zwierzat to jest moj telefon prywatny, potrzebowalabym do Ciebie numer kontaktowy jesli jest mozliwosc bo wtedy jutro po wizycie Magdy u wlascicieli Bąbla, ktora zrobi mu zdjecia dodatkowe skontaktowalabym sie z Toba odnosnie decyzji - bo nie wiem jak sie uda nam zorganizowac transport.
  7. [quote name='Poker']Napisz do malawaszka, może ma jakiś chętny dom na olbrzyma. Taki łagodny pies zginie w schronie.[/QUOTE] Dzięki za podpowiedź. PW już do malawaszka poszło :)
  8. [quote name='memory']Absolutnie nie oceniam właścicieli. Tylko czytając, jak państwo 'Bardzo rozpaczają,...itd' pomyślałam, czy nie znalazłoby się rozwiązanie mniej bolesne dla nich i przede wszystkim psa, który niewiele z tego zrozumie. Przepraszam, jeśli poczułaś się dotknięta, już wychodzę z wątku.[/QUOTE] Nie poczułam się dotknięta absolutnie, więc dlaczego masz uciekać z wątku ;) Przecież tu o przyszłość tego stworzonka chodzi. No rozpaczają, pan bardzo rozpacza bo to on się psem zajmował a pani chodzi o kuli, ma 79lat.. Co gorsza to oni sobie na starość nie wzięli młodego psa tylko jako szczeniaka otrzymali go od wnuków, którzy wzięli sobie maskoteczkę a potem odstawili w kąt bo studia, bo dziewczyna bo coś tam.... koszmar jakiś jacy ludzie sa nieodpowiedzialni. Dostalam wlasnie info, ze Bąbel - bo tak ma na imię we wtorek jedzie do schroniska :(
  9. [quote name='memory']Nie bardzo wiem, na czym ma polegać 'godziwa opieka', jeśli pies jest ułożony, to w domu problemów nie sprawia. Obsłużenie go, czyli nalanie wody i nalożenie karmy do michy wielkim wysiłkiem nie jest. Niektórzy chorzy po wylewie wracają do sprawności. Pies, o ile faktycznie się go kocha, może stanowić do tego motywację - ćwiczenia, ruch, spacer... Może lepiej byłoby szukać jakichś miejscowych wolontariuszy, którzy na zmianę np. przed lekcjami wpadaliby wyprowadzić psa, a po południu braliby go na spacer, a w razie konieczności na wizytę do weta. Państwo nie straciliby przyjaciela, a pies domu.[/QUOTE] Memory - mi naprawdę nie trzeba tego tłumaczyć bo sama niedługo emigruję z tego kraju i swojego zwierzęcia nigdy nie opuszczę i zabiorę je nawet na koniec świata ze sobą. Więc naprawdę nie proszę o podważanie decyzji i oceniania właścicieli, psu trzeba pomóc i znaleźć mu dom. Pan jest częściowo unieruchomiony i nie może się nim zajmować, babinka stara jest krucha i nie radzi sobie z psem. Wolontariuszy mamy w bydgoszczy wspaniałych ale każdy ma swoje prywatne zwierzeta + tymczasy + np wolontariat w fundacjach czy schronisku + zyie prywatne, nikt nie bedzie w stanie przejac nawet częsciowej opieki w domu tych panstwa choc sama idea pomocy nie jest najgorsza.
  10. Historia jak ich wiele, właściciele to starsze małżeństwo. Pan jest głównym opiekunem tego psiaka, ponieważ Pani jest zdrowotnie bardziej 'kruchą' osobą, niestety właściciel dostał wylewu i stan fizyczny nie pozwala mu nad sprawowaniem godziwej opieki nad psem. Dlatego psiak pilnie szuka nowego domu ponieważ jeśli nie znajdzie się takie miejsce to właściciele oddadzą go do schroniska. Bardzo rozpaczają, pytali już wszystkich wśród rodziny i zawężonego swojego grona znajomych, sąsiadów. Nikt go nie chce.. I tu kopiuję opis mojej koleżanki, która ma docelowo z psem kontakt i jest osobą wiodącą w poszukiwaniu mu nowego domu: Ma ok 2 lata jest mixem sznaucera olbrzyma i olbrzymi jest ;) choć na zdjęciu tak nie wygląda. Ma piękny ogromny łeb, jest zadbany, czesany i podcinany, sierść ma miękką i falowaną. Jest szczepiony, nie kastrowany, od małego w domu. Bardzo przyjazny do ludzi, od razu się do mnie tulił, grzeczny na spacerach. Na inne psy na spacerze reaguje chęcią zabawy, ponieważ mieszka w bloku, bezpośrednio do czynienia z psem ani kotem nie miał. Dzieci lubi, moje wrażenie jest takie, że to widać że kocha ludzi, chce się przytulać i bawić, uwielbia spacery. Nie jest agresywny, ale Pani opowiadała, że jak ktoś przejeżdżał na rowerze to chciał skoczyć, nie było to jednak zachowanie agresywne tylko podyktowane chęcią zabawy. Myślę, że dla niego najlepszy byłby dom z ogrodem, żeby mógł się wylatać albo mieszkanie i ktoś kto będzie lubił dużo spacerować. Pies jest młody, przyjazny, wyglądem w typie rasy - może znajdzie się tu jakaś dobra dusza kochająca właśnie tę rasę? :lol: [IMG]http://images49.fotosik.pl/1818/d6bd34ae3373d636gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/1740/1394e5df95e96d75gen.jpg[/IMG]
  11. Pogotowie dla Zwierząt kilka dni temu otrzymało zgłoszenie dotyczące przetrzymywanego psa rasy husky na zimnym strychu w małej miejscowości pod Bydgoszczą, który utrzymany jest w rażących warunkach, umierając z głodu i wycieńczenia. Policja już "interweniowała" u tych ludzi oczywiście jak zwykle wykazali się ogromną błyskotliwością ponieważ zastając to biedne zwierzę w dramatycznym stanie, ograniczyli się do przekazania "zalecenia" żeby psa oddać do schroniska i tak interwencja policji została odhaczona. Z inspektorką zastałyśmy dramatyczny widok udając się na zimny strych domu gdzie pies trzymany... - Zastałyśmy cień psa, o pięknym błękitnym spojrzeniu, całego obklejonego kurzym pierzem i odchodami, z wiszącą mu na szyi obrożą. Wiszącą ponieważ pies przez te 6 miesięcy pobytu nie jadł prawie nic, z dobre 15 kg niedowagi ma spokojnie. Pies jest tak przeraźliwie wychudzony, że przy dotyku grzbietu odczuwalna i to b. wyraźnie jest KAŻDA kosteczka kręgosłupa, każda wypukłość. Dramat, istny dramat! Tak jak przeprowadzamy interwencje, i tak jak psy są niedożywione i chude tak porównywalnie do niego nie spotkałyśmy dawno takiego przypadku głodzenia. Jest bardzo wycieńczony, ale i pełny nadziei, bo mimo przeżyć ma zaufanie do człowieka i jadąc samochodem ożywił się i nawet z zaciekawieniem zaczął obserwować świat za oknem. Zawiozłyśmy go do weterynarza, gdzie stwierdzono silne wychudzenie i tym samym wyniszczenie organizmu w wyniku którego pies ma trochę powykręcane przednie stawy w łapach. Tak jakby jako szczeniak przy rozwoju nie otrzymywał pokarmu i tym samym składników potrzebnych do jego rozwoju. Zawiozłyśmy go do domu tymczasowego, państwo bardzo troskliwie się nim zajęli, porządnie wykąpali biedaka wczoraj i dzisiaj był ciąg dalszy wizyty u weterynarza, musiał zebrać siły, uspokoić się bo wczoraj przeżył ogrom wrażeń. Jest bardzo zrównoważony, przyjazny do ludzi zarówno dla kobiet i mężczyzn, nie wykazuje żadnych oznak agresji. W stosunku do zwierząt jest przyjazny aczkolwiek dość "łapczywy" na zabawę, gdzie może mniejsze zwierzę tym zdenerwować. Martik doda dzisiaj jego zdjęcia, one nie uwidaczniają niestety tego prawdziwego obrazu zwierzęcia ponieważ jego sierść daje na nich złudzenie ala lekkie wychudzenie gdzie w rzeczywistości jak się na niego patrzy oraz dotyka to jest dramat.. Szukamy dla niego dobrego domu, gdzie będzie mógł odżyć bo przez te 2 lata życia nie spotkało go niestety jeszcze nic dobrego ze strony świata i ludzi. Ten symboliczny 14 luty okazał się dla niego najszczęśliwszym dniem w życiu ;) A więc czekamy na zdjęcia i na nowych, dogomaniackich przyjaciół naszego haszczaka!! :)
  12. Dziewczyny przecież ja i martik jesteśmy inspektorami Pogotowia dla Zwierząt, jako organizacja więc działamy na mocy prawa. Dzisiaj jedziemy do nich i na pewno nie wyjdziemy bez zwierząt.
  13. [quote name='tatankas']Dziewczyny,wiem,że dziś może będzie ten szczęśliwy dzień,ale lepiej dmuchać na gorące i niech jeszcze ogłoszenia powiszą,a nie wszystkie jeszcze ogłoszenia aktywowane,więc proszę aktywować ,sprawdźcie maila i spamy i aktywujcie resztę-ok ;)[/QUOTE] No niestety nie powiedziałabym, że taki szczęśliwy.:roll: Powiem tak, trzeba było Lunę zabierać kiedy był na to czas a ten najlepszy czas to moment, gdy Damian sam zrzekł się psa i kazał go zabierać, trzeba było zabrać ją nawet do tego schroniska, przed którym było tu tyle wzbraniania. Teraz będzie o wiele wiele ciężej go stamtąd zabrać. Z Martik mamy wiele zgłoszeń, i to jest niepotrzebna zwłoka w czasie zarówno dla nas jak i dla biednej Luny. Od dwóch dni ci ludzie nie odbierali od Martik telefonów, nie odpowiadali na żadne wiadomości. :roll: Pojechałyśmy dzisiaj zabrać Lunę, byłyśmy przygotowane na to, że mogą być trudności. Na wstępie furtka bez dzwonka zamknięta, przewalałyśmy się przez płot, z dobre 30 minut dobijałyśmy się do drzwi, dzwoniąc non stop dzwonkiem i natarczywie waląc w drzwi, byłyśmy wściekłe bo słyszałyśmy przez drzwi głośne wycie i bardzo przykry skowyt Luny, która ocierała się o drzwi kołnierzem. Szwy miały być już dawno ściągnięte, kołnierz na szyi nadal jest więc szanowni państwo nie pofatygowali się, aby dopilnować tego więc Luna ze szwami i kołnierzem na głowie wegetuje do dziś. Masa telefonów, wiadomości zero odzewu. Ale uwaga, uwaga dopiero najlepsze przed nami. Z tego co udało się nam ustalić, piesek w okresie świątecznym wcale nie był pilnowany przez jakże życzliwych sąsiadów jak to wynikało z bajki jego niepoważnego właściciela. Luna z pełną świadomością tych ludzi została wystawiona na dwór, na mróz w temperaturze -15, z miską karmy, która miała być jej posiłkiem, którym miała się żywić ponad tydzień!!!!!!!!!!! :angryy: Ludzie, widząc tego psa wegetującego w tych warunkach bez kawałka jakiegokolwiek schronienia powiadomili straż i schronisko, które widząc stan wyziębionego psa natychmiast zabrało. Doskonale wiedzieli, gdzie pies się znajduje. Zwłoka z odebraniem psa po powrocie do domu wynika tylko i wyłącznie z głupoty, nieodpowiedzialności i takowego kaprysu. Mało tego. Kot, który aktualnie tam jest został adoptowany ze schroniska. Za pewne odbierając Lunę, chorzy maniacy zobaczyli łatwy łup jakim jest darmowa, kilkuletnia kocia sierotka ze schroniska. Skoro nic nie muszą płacić a to jest im w zupełności jak wiemy na rękę to czemu go nie wziąć? Przecież to zwierze, nie musi aż tak często jeść, jest więc tanie w utrzymaniu. :roll: Luna jest często pozostawiana sama sobie, zero skrupułów czy to na tydzień czy więcej. Siedzi zamknięta, w małym korytarzyku przy drzwiach wejściowych upaprana swoim moczem, kałem i bez pożywienia. Mimo wielkich chęci z naszej strony widzimy, że ugodowo psa nie dostaniemy. My z Martik mamy już sposób na rozwiazanie tej sprawy, działamy jako PiSdZ nie od dziś, Asiu to na Ciebie jest umowa a my działamy teraz prawie jako Twoi podwykonawcy, Ty masz ostateczne zdanie co do tej sprawy. Twoja więc decyzja czy zaufasz nam i pozwolisz działać na pełnych obrotach naszym tempem, które z pewnością dla Luny okaże się korzystne i skuteczne bo nie obraź się mimo ogromnego szacunku do Twojej pracy i serca na rzecz zwierząt dotychczasowe decyzje dotyczące Luny nie były najtrafniejsze łącznie ze zwlekaniem z odbiorem bo schronisko okazało się niewystarczające. :roll:
  14. Pędzelek znalazł miejsce w moim folderze psów do adopcji na fb, jak będę miała o nim więcej info - wiek bardzo ważny to od razu robię allegro i inne. I proszę o numer konta żeby przelać pieniążki z bazarku, które są śmieszne ale zawsze :roll: Dzisiaj o 22 00 bazarek się kończy.
  15. [quote name='epe']Bajk21! Owszem, ta kobieta jest chora - ta choroba ma swoją nazwę:zbieractwo!! Zofia iSasza może Ci zrobić wykład na temat tej choroby! Pani Liliana to taki sam przypadek jak Magda Szwarc z Korabiewic lub Bożena Wahl z Boguszyc, ewentualnie zmarła Violetta Villas! Narazie p.Liliana wydaje Wam psy, ale jak jej urządzicie nowe budy itp. drzwi się przed Wami zamkną:-( Taka jest smutna prawda! Jak macie gdzie zabierać psy, to bierzcie ile się uda. Cieszę się z powodu wyrwania takiego jednego psa Jacusia - prawie cudem. Nie mogę znaleźć jego wątku - powinnaś go przeczytać, jakie były "korowody",aby pies poszedł do domu![/QUOTE] Teren jest jej prawną własnością? Jeśli przewidujecie takie scenariusze - nie da się jej odsunąć od "funkcji" ? Skoro po uzyskaniu pomocy ona wróci do starych zwyczajów to ze strony tych ciężko pracujących wolontariuszek to po prostu syzyfowa praca. Musi być jakiś złoty środek żeby osoby kompetentne przejęły chociaż po ugodzie werbalnie sprawowanie nad azylem ... Jeśli jest ktoś w stanie to proszę o dokładne zjęcia psów jako jednostek + ich opisy (wiek,plec, wielkosc etc) to porobie im allegro i inne ogłoszenia.
×
×
  • Create New...