Witam :)
Moja Beza miała straszne problemy ze skórą - piszę "miała" - bo teraz jest dużo lepiej.
Objawy, szeroko opisane zosttały na Tym forum - lizanie łapek, jeżdżenie tyłkiem po dywanie (zaczerwienienia w okolicach narządu rozrywkowego), drapanie się po pyszczku - to największy problem, bo rozdrapywała sobie pysia i powieki;
Był taki dzień, że mała biegała po mieszkaniu jak oparzona i widać było,że bardzo cierpi i swędzi ją dosłownie wszystko.
Stosowałam różne metody (nakazane przez weterynarzy): przemywanie zaczerwienionych miejsc Vagothylem, smarowanie Lorindenem N i tp...
Aby nie powstawały zadrapania, Beza chodziła w kloszu na szyi... Była z tego powodu bardzo nieszczęśliwa.
W końcu trafiłam Do doktora Dembele - na warszawskim SGGW.
I teraz jest rewelacyjnie!!!:multi:
Acha, wzięto zeskrobinę - nużycę wykluczono;
Z okazji tego, że Beza miała rok i dwa miesiące w chwili wizyty, lekarz stwierdził, że to nie jest koniecznie alergia - bo psina jest w wieku dojrzewania i ma odpowiednik ludzkiego trądziku młodzieńczego, który sam minie. Nie widział sensu w ładowaniu w pasa sterydów bez bezsprzecznej koniecznośći.
Zapisał krem [B]Diprogenta[/B] i kropelki do oczu [B]Dicortinef [/B](bo trzecia powieka spuchła ale gruczoł nie wypadł).
Kazał smarować łapki między palcami w ten sposób, że na gazik nabrać trochę kremu i szorować - umiarkowanie mocno - aby zetrzeć ewentualne strupki i martwy naskórek. Jeśli zacznie się sączyć osocze - to nie wymiękać. Następnie znowu wziąć trochę kremu i wcierać - wtedy lek zaczyna już działać antyświądowo i pies powinien stracić zainteresowanie i przestać lizać. To samo kazał robić z fałdkami na pysku. Jeśli jednak nadal ma ochotę lizać się lub drapać - trzeba mu pozwolić.
Najważniejsze czego się dowiedziałam, to fakt, że nie powinnam zabraniać Bezie się drapać i lizać łapek!!!
Taka sytuacja powoduję, że nawet w momencie gdy psa nic nie swędzi, drapie się on gdy tylko właściciel nie patrzy - taka mała autosugestia, że można bezkarnie poszaleć.
POMOGŁO
pierwszego dnia takiej "kuracji smarowaniowej" Bezik lizała łapki przez ok 2 godziny - myślę że z przyzwyczajenia :lol: Pozwoliłam jej na to i sama przestała.
Potem wszystko minęło. Beza odzyskała swój łobuzerski charakterek i jest znowu szczęśliwym bombelkiem skorym do zabawy - w "czasach swędzenia" była albo ospała (zapakowana w kołnierz), albo próbowała się nieustannie drapać i zabawa ją nie interesowała.
Teraz jest wszystko OK- oczywiście od czasu do czasu smarujemy pysia Diprogentą, ale 300 razy rzadziej niż poprzednio.:multi:
Podsumowując:
[LIST=1]
[*]Polecam doktora Dembele,
[*]Diprogenta rules :evil_lol:
[*]Jak psik liże, to niech liże - oczywiście w połączeniu z lekiem antyświądowym,
[*]Zyczę powodzenia i zdrowia.
[/LIST]
Pozdrawiam