Moja suczka ma 11,5 roku. Nie wiadomo, co jej odbiło, ale któregoś razu zjadła skarpetkę. Całą skarpetkę (rozm.40), nie pogryzła jej na kawałki, tylko połknęła w całości!! Potem wołała na dwór, zjadła bardzo dużo trawy, ale potem się okazało, ze nie wolno jej psom jeść (myślałam ze można, żeby spowodowała wymioty). Ale wet powiedział, że pies to nie krowa i nie wolno! No i zwymiotowała trochę, kupy robiła, chodziliśmy tylko i oglądaliśmy, czy jest w nich ta skarpeta, albo chociaż kawałek. niestety nie było. Wet mówił, że trzeba będzie zrobić prześwietlenie żeby sprawdzić, czy skarpeta jest w jelitach, czy jeszcze przed. A żeby zrobić prześwietlenie, to trzeba ja uśpić, a że ma już tyle lat i jest trochę otyła, to jest ryzyko. Byłam załamana. Robiliśmy co tylko można, dodawaliśmy oleju do jedzenia, masowaliśmy brzuch żeby pobudzić jelita do pracy, co chwilę na spacery chodziliśmy i nic:-( byliśmy też u innego weta na konsultacji i powiedział, żeby jeszcze poczekać trochę, i że jak zacznie wymiotować to przyjechać z nią od razu (bo jakby zaczęła wymiotować, to byłby zły znak). Na szczęście już nie wymiotowała (tylko chyba w 2 czy 3 pierwszych dniach ). I w końcu po 8 dniach tej męczarni, zrobiła na spacerze kupę…a w niej ta skarpeta!! I jak na początku – cała, nie w kawałkach, nie strawiona, cała skarpeta. Prawie płakałam z radości:multi::multi::multi:
[I]Moja historia się dobrze skończyła, ale piszę to dla innych, co mają podobny problem. Pozdrawiam!![/I]