Moja sunia to 4 letnia bokserka.Nigdy nie goni samochodów, rowerzystów,mieszka od zawsze prawie w centrum miasta.To co zrobiła w sobotę to prawie przyprawiło mnie o zawał.Dwa parki rozdziela dość ruchliwa ulica i po przejściu jej Luśka jak zwykle została puszczona luzem.W połowie drogi zatrzymała się zaczęła strzyc uszami ( ja nic nie słyszałam) i w tył zwrot i bieg w stronę ulicy. Gwizd,wróć, stój .....na nic nie reagowała .....amok. A ulicą jechał wóz z koniem ( stukot kopyt musiała słyszeć wcześniej, a konia nigdy nie widziała) a ona jezdnią za nim. Auta trąbią a Luśka za wozem szok......:shake: poprostu szok ,a ja bieg za nimi około 50 metrów.No i olśnienie ....w tył zwrot , ale już chodnikiem bieg do mnie, a oczy miała jak pięć złoty gdy zobaczyła mnie.Wracałyśmy do domu (bo już nie było dalszego spaceru) bez słowa, bo pańcia nie miała siły ....to znaczy ja. A ona mój oszołom całą drogę powrotną co chwila głową do góry i spojrzenie na mnie ...:placz:Morał : trzeba być cały czas czujnym , Luście więcej podam oleju :angryy: