Dziś idąc z koleżanką i jej psem( pies w typie onka) podleciał średniej wielkości kundel, bez smyczy ani nic, spojrzałam w tył , a tam szła kobieta z mężczyzną, miałam zamiar sie zatrzymać i łi poczekać, aż dojda, więc tak zrobiłam, gdy podeszli baba do nas mówi: żeby naszego spóścić , to da nauczke im psu, ja takie oczy:shake: tylko nie wiem co było najpierw czy ja im uwage zwrociłam czy oni wyskoczyli z tym tekstem , ale mniej iwęcej w tej samej chwili mówie do nich: że psa to na smyczy sie prowadzi, a koleś do mnie, że: dziękuję za lekcje i poszli dalej , a ja do nich, że: Pan sobie idzie , a piesiunio wszędzie lata (z ironią) a ci nie wiedzieli co odpowiedzieć i poszli, następnie rcając ze spaceru chyba ten sam jechał i pies koleżanki sie wyrywał:oops: a ten cos z tekstem ze kaganiec mu trzeb azałożyc ( dokładnie nie uslyszałam ) ehh mądry własciciel:roll: