witam,
to ja wiozłam Mini do Siedlec :) Mała spędziła u mnie nockę i oprócz drapania sie po brzuszku (tutaj stawiałam na to, że ją blizna i szwy po sterylce mogą uwierać) i za uszami (o tym rozmawiałam z Panią Wandą), nic więcej nie zaobserwowałam (mam na myśli to jeżdżenie na plecach), poza tym, po tym, jak to zauważylam to obejrzałam ją na wszystkie strony (mam jeszcze kota u siebie, więc nie chciałam, zeby coś na niego przeszło) ale nic niepokojącego nie znalazłam. żadnego zaczerwienienia, sierści też nie gubi. no i przez całą drogę była spokojna - ani razu nie odczuła potrzeby podrapania się. siedziała sobie spokojnie :) dopiero jak znalazła sie w mieszkaniu, to na nowo sobie przypomniała, ze musi się podrapać.
miałam taką teorie, ze może po prostu jej w tym typowo zimowym futerku było za ciepło w mieszkaniu, ale z tego co widzę, to wcześniej też jej się zdarzało, więc moja teoria legła w gruzach.
w każdym bądź razie takie są moje obserwacje dotyczące Mini, moze na coś Wam sie to przyda.