Witam wszystkich seredcznie.
Wczoraj spotkało mnie i mojego Maksia cos strasznego.Idą z moim Maksem na spacer zauwazyłam faceta , który naprawiał auto. Samochód mał otwarte drzwi , bagażnik , maskę facet kręcił sie obok , chyba cos naprawiał.Przechodząc chodnikiem z auta wyskoczył amstaff( pewnie jakiś "rasowy " i dosłownie rzucił sie na mojego kundelka. To był horror , facet wołał tego psa, który wogóle nie reagował. Złapał maksa za kark i go dusił. Całe szczęście , ze mój pies sie nie bronił i nie próbwał atakować tego psa tylko połozył sie w geście poddania .Krzyk sie zrobił na poł osiedla , ja krzyczałam na faceta facet na psa maks piszczczał...... W końcu facet odciągnął na siłę swojego psa i znał ,ze sprawa załatwiona.Oczywiście wezwałam policję a właściciel amstaffa był wielce zdziwiony .. przecież go złapałem po prostu porażka .Nie chce mysleć co by było gdyby go nie złapał albo gdyby z maksem szedł mój 11 syn. Do dziś nie mogę sie po tym zdarzeniu uspokoić. A najgorsze jest to , ze facet może dostanie ze 200 złmandatu i uzna ,ze sprawa załatwiona .Kiedy wracałam z pola ten pies dalej siedział w samochodzie bez kagańca i drzwi były owarte. Czy mogę coś jeszcze zrobić, np iśc do sądu i wystąpić o jakies odszkodowanie za ten strach , nerwy , łzy .....proszę o porady , jakies sugestie bo nieodpowiedzialny właściciel musi zostać ukarany tak , zeby juz zawsze pies miał smycz i kaganiec .:(
pozdrawiam wszytkich