-
Posts
10466 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ageralion
-
Dogomaniacy, nie przesadzajcie z pochopnymi osadami postow. To zle, ze wlasciciel zaniepokojony zachowaniem swojej suki, prosi Was o pomoc? Nie kazdy jest alfa i omega. Wy tez kiedys, od kogos musieliscie przyswoic te informacje. Pomagajcie, a nie negujecie odrazu :p. Nie ma glupich pytan. Po to jest to forum, zeby sie wspierac. Azer nie przejmuj sie, zachowanie takie u psow, nie ma nic kompletnie wspolnego z podobnym zachowaniem u ludzi, tym bardziej zboczeniem. Nie mysl w takich kategoriach, bo pies to nie czlowiek :p Nie na darmo sie uzywa okreslenia zwierzecy instynkt. Kilka razy pokazesz suni, ze nie zgadzasz sie na takie zachowanie i zrezygnuje. [QUOTE]A czemu nikt o dominacji nie wspomniał? Suczki dominują tak zarówno inne psy jak i inne suczki, choć w tym wypadku przychylam się do rozładowania napięcia...[/QUOTE] Zgadzam sie w 100% ;)
-
Patisa ma ciezko z dostepem do dogo ale z tego co wiem, to sa telefony w sprawie Jagi :cool3: trzymajcie kciuki ;)
-
Ale ja sie tam wprowadzilam teraz, pod koniec stycznia :placz: i sie okazuje, ze mieszkam w klatce z dwoma wariatami...ehhhh
-
Wczoraj prawie padlam na zawal. Pisze do mnie siostra, ze nei pozwalaja jej wejsc do mieszkania (miala wyprowadzic Mambe na spacer przed wizyta w TOZ). Policja, kaetki straz pozarna pod domem. Na szczescie ublagala policjantow i szybciutko wyciagnela mala z mieszkania. Myslalam, ze padne na zawal. [url=http://www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=20541]24Kurier.pl[/url]
-
I nie dotarlam do TOZ :placz::placz: Akurat wczoraj musialo wariatowi odwalic: [url=http://www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=20541]24Kurier.pl[/url]> na cale szczescie pozwolili wejsc mojej siostrze i zabrac Mambe z domu. Myslalam ze padne na zawal. Ja to ostatnio mam pokrecone zycie :-o
-
Skarbowka jest znana z kontorli i to podstepnych, z nienacka. Jakby faktycznie udalo sie opodatkowac hodowle i pozniej zglaszac takie pseudo, szybko by sie kontrola pojawila jedna, druga, dziesiata. Napewno kilka osob by sie zniechecilo i to szybciutko. Zastanawiam sie tylko nad jednym. Czy takie dzialania nie uderzyly by tez w hodowle psow rodowodowych?
-
Nie mam wprawdzie husky'ego tylko boksera z adhd, ale moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia, ze 2h spaceru dla mojej suni to stanowczo za malo. Ona sie musi wybiegac, wyszalec. U nas obowiazkowo co 2-3 dni musimy zrobic wypad na wybieg dla psow. Godzina nieustannego biegania, skakania, zaczepiania, zabawy z kudlaczami i sunia grzeczna. Jesli max na 3 dzien nie pojdziemy jej znow wymeczyc na wybieg (bo sama osobiscie nie jestem w stanie jej zmeczyc tak, ja powinnam) zaczynaja sie demolki male w domu. Raz udalo mi sie zmeczyc ja specerem ale trwal on 5h i bardziej zmeczylo ja chyba cieplo niz dystans. PS tez mieszkam w bloku i to nie jest zaden problem dla psiaka :p
-
Hej hej. I co tam slychac u naszej slicznotki? :loveu:
-
Aaaaa, wlasnie mi sie przypomnialo. Asior mogla bys mi podeslac wzor umowy adopcyjnej dla Bono?
-
Wogole musze wam sie przyznac, ze po podrozy z Bono, Mambulka wydaje mi sie taka malenka i krucha. Nie mozna jej jeszcze przytulic za szyjke, siedzac na kanapie, bo za niska wciaz. Glowke ma taka malenka, ze bez problemu miesci sie prawie w dwoch dloniach. W porownaniu z Bono, prawie wogole nie ciagnie (mam takie zakwasy na lopatkach, od prowadzenia Bono, ze ledwo rekami ruszam :evil_lol:). I do tego wszystkiego, dopiero teraz zauwazylam, jakie ona ma ADHD, polaczone z okresem buntu i szczekania. Poprostu szok. Jak mi sie juz marzy, zeby dziewczyna wreszcie mi urosla i troszke wiecej rozumku juz nabrala :eviltong:
-
[quote name='Moniek193']Jak to:-(Ehhh....[/quote] Skubaniec zrobil soebie ze mnie kuriera :eviltong: A tak na serio, to bedzie mial tam nawet lepiej niz u nas. 4 pary rak do miziania, zawsze ktos w domku, pelne energii dzieciaki, tereny do wybiegania. Zyc nie umierac :p Bede go odwiedzac, a co! ;)
-
Ja sie tego wlasnie najbardziej balam, ze skoczy w powitaniu na dzieciaki. Pytam za kazdym razem i zawsze slysze, ze jest wszystko ok. Dzieciaki sie ciagle jeszcze boja nowego domownika ale zaczynaja sie powoli przelamywac. Narazie zabawa w "a ku ku" daje rezultaty, male wtedy mowia "Dobry piesek":lol: Wlasciciele zdaja sobie sprawe jaki Bono jest dynamiczny. Zabawek dzieciakom nie podkrada. Sadze ze dziewczynki sie przelamia niedlugo a i Bono bedzie dzielnym obronca i opiekunem blizniaczek. Edycja: musialam poprawic tekst, bo wyszedl strasznie kaleczny...:oops: (nie pisze sie nic zaraz po obudzeniu :eviltong:)
-
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
ageralion replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Przeczytalam caly watek i az mi sie rece trzesa. Mieszkam kolo parku i jak pomysle, ze ten pies rzucilby sie na moja 5mc sunie, az mi sie niedobrze robi. Tak mi przykro :placz: Powinnismy ostrzec psiarzy, ktorzy nie czytaja dogomani, zeby kolejna tragedia nie miala miejsca. Przeciez jakbym dorwala ta babe w swoje rece... nie wiem jakby sie skonczylo :mad: Po powrocie dodomu, pokaze fotki mojemu TŻ, zeby tez na babe uwazal. A jak ja spotkam, to chyba nauragam albo zaczne glosno komentowac jej zachowanie. Napewno nie przejde obok bez reakcji. Jeszcze raz moje kondolencje :-( -
[B]mysiaq[/B] ile mozna pracowac??!! Ja kce fotki z wizyty u Bono!!! :mad:;)
-
[quote name='gosiulaa']:mad::mad::mad::diabloti: Sama tego chciałaś::evil_lol: "Krzymuska Paulina" Nie jest słodka jak malina Ciągle się na wszystkich boczy Z ust wyrazy brzydkie toczy Krzywe miny ciągle robi Chyba już dostała fobi Z tego o to wyzywania Ze wszystkiego naśmiewania Z tego że gdy Sama miałam Go po pysiu całowałam On się ssisiał w me ramiona Pundzi micha ucieszona... Już się śmieje w niebo głosy Aż się w trawie kręcą wrzosy Wszyscy wiedzą o tym chyba Nawet kurcze w rzece ryba Bo ta ciągle drze tą jape Niech se do niej wrzuci pape xD Niech już zamknie usa wreszcie Uspokoji się nareszcie :diabloti:[/quote] :laugh2_2:
-
A tam super ;). Z mysiaq myslalysmy o tym juz od jakiegos czasu. Co za problem, przy okazji spaceru z Mamba, zabrac jakiegos pieska zeby poganial. Do tego bedac w fundacji, chciala bym byc blizej schroniska i TOZ, zeby szybciej docierac do potrzebujacych boksiow :)
-
[quote name='Asior']spoko spoko :) chiałam się wywiedzieć o tego psa, bo jak usłyszałam amstaf to byałam się, ze się go "pozbyli" w inny sposób :oops: sorki,a le mam takie zboczenie :oops:[/quote] Wcale sie nie dziwie, bo ja tez zaczynam je u siebie zauwazac ;) Jak czlowiek poczyta i spotka sie ze zwierzakami ciezko dotknietymi przez los, a glownie czlowieka... ehhhh. Tym bardziej nei moge uwierzyc w ten zbieg okolicznosci. Napewno bede odwiedzala Bono, moze jego wlasciciele zawitaja sami. Zobaczymy. A co do zostania sama z Mamba, to przyznam szczerze, ze na chwile odpuszczam sobei szukanie drugiego psiaka :oops: potrzebuje chyba chwili czasu. Zreszta po ostatnich dniach, dochodze do wniosku, ze jak ma byc psiak drugi, to sam sie zjawi. Co ma byc to bedzie, czego ma nie byc, nie bedzie ;) PS jutro lece do TOZ pogadac z ludzmi i zapisac na wolontariat ;)
-
Obserwuje watek Fibi od poczatku i cudownie Fibi wraca do zdrowia. Napewno znajdzie nowy domek :p Duzo pomoc nie moge finansowo ale 20zl sie znajdzie. Wiem, ze to nie duzo :oops: Moge prosic o nr konta na PW. PS cale szczescie, ze udalo sie zdemaskowac kolejnego czarnego kwiatka, az strach pomyslec co tam sie dzieje :placz:
-
PS w srode prawdopodobnie bedzie sesja dwoch czarnulek :eviltong: ale nie zapeszam ;)
-
No i trzymanie kciukow za adopcje przynioslo skutki, Bono juz w szczecinie. Jest extra kochany, calusny, przytulasny i ..... nie jest u mnie :placz: Wiecej szczegolow w linku ponizej, bo historia dluga, wiec nie chce pisac jeszcze raz :shake: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/krakow-piekny-bonobo-mix-boksera-sznaucera-szukamy-transportu-krakow-szczecin-134658/index13.html[/url]
-
Wpadam na watek, a tam same extra wiesci :Cool!::bigcool: Ja tez dolaczam sie do trzymania kciukow :kciuki:
-
[quote name='mysiaq']Z tego co mówiła jego dziewczyna to na dwa tygodnie gdzieś musiał wyjechać i zostawił ją (sunię) koledze na przechowanie (ona mówiła, że sunia zniknęła szybko po tym jak się poznali więc dłużej niż miesiąc na pewno) ... no i kolega pojechał z nią nad morze ... i z tego co kolega mu powiedział to któś ją ukradł ... Dziewczyna też zrobiła dziwną minę i podkreśliła że przynajmniej tak powiedział jego kolega.[/quote] Ale ty piszesz nieskladnie :lol: zwale to na pozna godzine :eviltong: Wiec w skrocie jeszcze raz. Ukradlu mu sunie juz jakis czas temu, zostawil ja pod opieka u kolegi. Kolega wybral sie z nia nad morze (pewnie chcial laski poderwac na groznego psa) i wrocil juz bez niej. Jego wersja, to kradziez ale jak bylo naprawde, pewnie tylko kolega wie... Aha zostawilam im moja obroze i smycz oraz jeden schroniskowy kaganiec. Moge go nie odbierac? Nawet niezle go znosi. Drugi odesle wraz z nowa umowa adopcyjna.
-
[quote name='Asior']Age itd :eviltong: Dzięki bogu,że tak wszystko się fajnie ułożyło, bo powiem Ci szczerze, ze czarno to widziałam..... Ty zapłakana dzwonisz do mnie o 12 w nocy, ja kompletnie niewiem co robić, i jak pomóc :shake: i nagle mówisz, ze spotkaliście kumpla męża ( zrządzenie losu??) I za chwile esemes, ze chcą spróbować z Bono :) Bardzo bardzo się cieszę, ze teraz już jest dobrze... szkoda tylko, ze Ty zostałaś z mambą tylko :( Powiedz mi, bo coś mówiłaś, ze ten kolega męża miał amstafa... jak go stracił???[/quote] Szczerze mowiac nie wiem kto mial tyle szczescia. Bono, moj TŻ, Lukasz, Ja? Moze wszyscy razem. Ale popraostu z natury w takie zbiegi okolicznisci nie wierze i dalej bym byla sceptyczna gdybym nie przezyla tego sama. Takie rzeczy sie poprostu nie dzieja :crazyeye: Przeciez to musial byc ciag wielu zdarzen na raz. Po pierwsze godzina taka, ze zadne tramwaje nie jezdzily i musielismy dralowac z buta. W polowie drogi zwatpilam i skrecilam w strone domu rodzicow (nie ma to jak u mamy :eviltong:) ale nagle mnie cos tknelo i zawrocilam. Lukasz, ktory odprowadzal kumpla na przystanek autobusowy. My nie wybralismy autobusu nocnego.Nawet trasa i strona uilcy jaka szlismy. To, ze juz raz cos ich nie doprowdzilo do schroniska po psiaka. No ogrom zdarzen, ktore zaowocowaly nowym domkem dla Bono (o 1 w nocy). Same wiecie jak trudno znalezc domek dla zwierzaka. Moze sprawdzilo sie powiedzenie, ze okazane dobro do nas wraca ;)
-
No dobre, zapowiada sie dlugi post. Jakbym tego nie przezyla, chyba bym nie uwierzyla. Jak wiecie podroz do Krakowa i spowrotem odbyla sie bez klopotow. Powiedziala bym, ze najciezsza czescia naszej wyprawy byla jazda do Krakowa. Droga powrotna minela szybko i milo. Bono byl przecudowny. Prawie cal czas spal, troche jadl i pil ale nie za duzo, zeby nie bylo problemu z zalatwianiem. We wroclawiu wyskoczylismy na siku ale nie chcialo mu sie. Dopiero w Poznaniu sie wysiusial i pospacerowal. Pod koniec nawet pobiegal troche po wagonie i sprawdzalam jakie komendu zna. Ogolnei robil furore, ludzie go glaskali, zaczepiali nas pytajac o niego, usmiechali sie jak przechodzili i widzieli go na podlodze. Na kanapy probowal wejs ale schodzil grzecznie na komende zejdz. Na miejscu byl grzeczniutki w tramwaju, nie zaczepia ludzi. Polozyl sie przy drzwiach i tylko ogladal okolice, przy kazdorazowym otwarciu drzwi. :p Ogolnie wesoly, radosny ;) No i teraz o problemach. Z TŻ umowilam sie na przystanku tramwajowym. Spokojnie podeszlam z Bono A TŻ z Mamba. I nagle bezglosnie (on wogole nie szczeka ani nie warczy!!) klapnal zebami w pysk mambuli. Na szczescie TŻ mial refleks i obylo sie bez obrazen. Probowalam go trzymac za obroze i pokazac, ze Mamba jest grzeczna i nic mu nie zrobi ale tez sie rzucil. Zamienilismy sie psiakami. I poszlismy na boisko. Ja stanelam po jednej stronie siatki z Mamab, TZ po drugiej z bono. Co mamba podeszla do plotu Bono rzucal sie na siatke :placz: I teraz ta nieprawdopodobna czesc historii. Zadzwonilam do mysiaq i opowiedzialam co sie dzieje. Szybka decyzja, ze Bono jedzie na noc do niej. Ja nie chcialam ryzykowac, mala nie miala by zadnej szansy z doroslym samcem, a zamknac go w pokoju nie moglam, bo by zdemolowal wszystko na ban, a do tego nie zrozumial by dlaczego trafil znow pod klucz :placz: Bylo tak pozno, ze tramwaje nei jezdzily. Ja mieszkam na jednym koncu miasta, mysiaq na drugim. Wiec nawet nie zdjelam plecaka, nie zaszlam do domu tylko ryszylismy z buta przez miasto (Mambulke musiala zostawic w domu). Gdzies w polowie drogi, rozmawiajac z Asior, moj TZ spotkal kolege. Zaczeli rozmawiac i zapytal czy nie chce psa. Zaczal opowiadac jego historie. Przylaczylam sie do rozmowy i okazalo sie, ze on wlasnie w weekend mial jechac do schroniska po psiaka (jechal juz raz jechac ale nie dotarli na miejsce, bo wrocili do domu z krolikeim). Rozmawialismy dobre pol godziny. Opowiedzialam wszystko o Bono. Bardzo mu sie spodobal calusniak, podjal decyzje, ze go bierze i postawi kobite przed faktem dokonanym (inaczej znajac siebie, pewnie by debatowali i debatowali i mogli by sie nie zdecudowac). Umowilismy sie na telefon, ze jesli tyulko cokolwiek bedzie sie dzialo nie tak, dzwoni do minie i zabieramy Bono. Jesli wsio bedzie ok, ja zadzwonie rano i sie umowimy na wizyte. Noc byla bez problemow, dzieciaki (dwie 2 letnie coreczki) wciaz sie troche boja, bo psiak duzy ale coraz bardziej sie nim interesuja ;) Miala tylko telefon w poludnie z pytaniem, czym dokladnie go nakarmic. Umowilam sie na dzisiaj i pojechalysmy z mysiaku. Piekne, duze mieszkanie z balkonem, zielen, laki gdzie sie Bono moze wybiegac. Widac bylo, ze Bono juz sie zzyl z nowa wlascicielka. W pokoju polozyl sie tak, zeby jej dotykac chociaz kawalek. BAwil sie piszczaca kaczuszka i ogolnie brykanko mu sie w pewnym momencie wlaczylo :loveu: Cudny widok. Powoli chyba zaczyna wierzyc, ze wiecej za kratki nie trafi. Dzisiaj ladnie kupe robil, zadnych sensacji zoladkowych. Jest umowiony do weta. Dostarczylam jego ksiazeczke i papiery do poczytania. Ze spokojnym sercem go dzisiaj zostawilam w nowym domku, bo tam bedzie mial chyba nawet lepiej niz u nas (dzieci zaczepiajace do zabawy, ktos zawsze w domu) Podsumowujac. Umowilam sie z Greven na wizyte u nich jeszcze raz. Ona spojrzy na to wszystko bardziej fachowym okiem. Sporzadzimy nowa umowe adopcyjna. W razie jakis problemow, telefon do mnie i bedziemy dzialac. Oczywiscie zaprosilam na dogomanie :p wiec jest szansa, ze poznacie nowych wlascicieli Bono ;) Teraz pozostalo zadanie dla mysiaq... DAWAJ FOTY!! sama chce je obejrzec ;) PS i tak mi dalej troszke smutno...
-
Wlasnie rozmawialam z Jankiem. Bono ladnie znalaz sie u niego i zaakceptowal wszystkich czlonkow rodziny. Dzisiaj pojade i porobie foty. Jesli Greven wyrobi sie z czasem pojedzie ze mna. Jesli nie zdarzy, zalatwimy to na poczatku tygodnia. Papierki zalatwimy wszystkie ktore potrzeba. Obiecuje