No to najbardziej pracowita (jak dotąd) majówka za nami. Jestem niesamowicie szczęśliwa i dumna z Libry, mniej więcej tak samo jak zaskoczona wynikami Startersów. Zawsze uważałam, że nie nadaję się na zawody, bo jestem straszną panikarą i zawsze wszystkie plany pokrzyżuje mi ogromny stres i trema przed występem. Tak było i w tym wypadku, obydwa Freestyle poszły mi zupełnie nie tak jak planowałam, a jednak się udało (choć ciągle w to nie wierzę). Wolę nie myśleć co się będzie działo przed Openami :P Pomijam fakt, że czeka nas teraz baaaardzo dużo pracy.
Gratulacje dla wszystkich! Szczególnie ogromne dla Tosi z Locą – byłyście świetne! Bardzo fajny Freestyle (ta precyzja!), prawdę mówiąc, nie wierzyłam, że damy Wam radę ;) (0,65pkt to praktycznie żadna różnica).
Magda i Sky – fantastyczne diablisko ze Skya! Temperament idealny do frisbee :)
Na temat Openów można by się zachwycać w nieskończoność, Czołówka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, jest od kogo się uczyć i kogo podziwiać. Czesi, z Lucką na czele, jak zwykle pokazali, że z nimi nie ma żartów :)
Organizacja perfekcyjna, w sumie można się było tego spodziewać :) No i jak na takie spotkania przystało, poznałam masę fantastycznych ludzi – to chyba najcenniejsze. Dziękuję wszystkim za wspaniały weekend. Chciałam też podziękować Darkowi za przekazywaną wiedzę oraz motywację, bez których na pewno nie byłoby nas w Chorzowie.
Od-Nowa, czemu nie startowaliście?