Witam,
wpadlysmy z Mama na ta strone szukajac pieska.
Te boze narodzenia nie byly dla nas piekne i cudowne, mial na imie Pyrtus i z wygladu byl jak "pitus", jechalismy do Weterynarza by mu pomogl, niestety wrocuilsmy z uspionym juz Pyrtusiem, mial zaawansowany rak Pluc jaki serca, zoladka i watroby.nie ukonczyl 8 lat.
Dawal nam milosc najwieksza jaka on mogl... byl traktowany jak czlowiek a nawet i lepiej bo u wszytskich z nas mial Fory..
Niestety odszedl i lzy nie maja konca w naszej rodzinie.
Nie chce by Pitus zajal miejsce Pyrtusia, bo pyrtusia nie ma juz takiego drugiego. Wiem ze w niebie u pana Boga jest mu juz dobrze i nie boli go juz nic i staramy sie przestac plakac, choc swieczka na pomniczku jego plonie i bedzie jeszcze dlugi czas plonac.
Po telefonicznym kontakcie, wiemy juz ze nikt nie chce chorego z krzywymi nozkami pieska...
Ale my chemy, kazdy ma szance na szczescie...
Czekamy na ostatnia OP i wyniki... i wezniemy go do siebie, gdzie ebdzie mial cieplo, jedzenie (nie z puszek) tylko gotowane miesko;) ...i najwazniejszce bardzo duzo milosci...
Pitus pozdrawiamy Cie...
Czekaj na Nas
Ewa. lat 29