Sytuacja wygląda tak, że Tosia (Hela) krąży wokół tego miejsca, ma tam swój kocyk i jest dokarmiana. Postawiona jest klatka łapka, jednak psina tam nie wchodzi. Złapaniem jej zajmują się już osoby, które mają w tym doświadczenie. Tosia podeszła na 2 m do opiekunki, ale zaraz uciekła, patrzyła jakby nie rozpoznawała. Jest w ciągłym ruchu, zdezorientowana i niespokojna, koczuje w pobliskim lasku, obok parku oraz robi kółko: parking, park, lasek, Suchanino i wraca laskiem na parking. Nie można jej odstrzelić sedalinem, bo ciągle biega po krzakach i nie znajdziemy jej, jak się położy. Oby nie wskoczyła na ulicę, bo ta jest blisko WCO i nic się nie stało. Jak coś będę wiedzieć, to powiadomię.