Witam!
5 grudnia na mojej działce znalazłam suczkę w typie owczarka niemieckiego (ładna, zadbana, bez oznak wychudzenia), która akurat się oszczeniła. Miała 11 szczeniąt, ale 3 zdechło. Na początku zamierzałam wezwać kogoś ze schroniska, żeby zabrać suczkę i szczeniaki. Jednak później ja i moja mama postanowiłyśmy, że przygarniemy tę suczkę, a małe rozdamy. I tak do dnia dzisiejszego dokarmiałyśmy tę suczkę, zrobiłyśmy im legowisko (siano, zadaszenie, wczoraj solidniejsze zadaszenie chroniące przed silnym wiatrem), a jednocześnie powoli szukałyśmy dla nich nowych właścicieli. Mimo wszystko teren był otwarty, daleko od ludzi, a suczka cały czas była wobec nas nieufna (zachowywała dystans, nigdy do nas blisko nie podeszła, szczekała i merdała, a gdy się podniosło rękę, to chciała uciekać). Dziś poszłyśmy nakarmić i odwiedzić psiaki, a tam już 3 nie ma. W pierwszej chwili nie wiedziałyśmy, czy ona je przeniosła, czy ktoś je zabrał. Suczka za chwilę się pojawiła, a gdy my chciałyśmy odejść do domu, to ona na naszych oczach chwyciła kolejnego szczeniaka w zęby i z nim uciekła. I tak do południa przeniosła wszystkie 8 w nieznane nam miejsce. Dlaczego tak zrobiła? Może ktoś wie? Czy możliwe jest, że suczka pochodziła z tych terenów (była zadbana i niewychudzona), tylko po drodze "spotkał" ją poród, a teraz chce wracać do swoich właścicieli? Czy była wyrzucona i wyczuła jakieś zagrożenie i po prostu zmienia miejsce pobytu? Czy może mimo wyrzucenia chce koniecznie wrócić do swoich właścicieli?