Cześć wszystkim. Kiedyś bywałam na tym forum (w sumie za dzieciaka), później wypadłam z obiegu ale zawsze gdy szukam odpowiedzi na jakieś pytanie odwiedzam dogomanię ;) Teraz zwracam się do Was z prośbą o pomoc / wsparcie, ponieważ jestem załamana. Moja Inka (mieszaniec westa) skończyła w tym roku 11 lat. Do tej pory miała się dobrze, wręcz jest wulkanem energii. Zabrałam ją nad morze w tym roku, wróciliśmy w niedzielę. Zauważyłam u niej dziwne "charchanie" ,katar wsteczny i ogólnie ciężki oddech (odgłos jakby miała coś z zatokami). Na drugi dzień oczywiście weterynarz - pierwsze co pomyślałam to przeziębienie po wczasach. Dostała antybiotyk. Wet powiedział, że gdyby nie przeszło jej do piątku (dziś) to mamy się pokazać na prześwietlenie płuc. No i nie przeszło jej nic.. nawet miałam wrażenie, że jest gorzej. Kaszle zawsze jak przyjdę do domu, w momencie ekscytacji, ale równiez od tak, gdy leży. No to co - dziś na prześwietlenie. I w ten sposób okazało się, że moja Ina - do tej pory okaz zdrowia, ma coś na sercu.. Wrzucę później zdjęcie RTG.. To wygląda jakby na sercu coś było, ma inny kształt niż powinno mieć, w jednej części gdzie przykładowo powinna linia iść prosto, jest jakby takie jajko, wybrzuszenie.. wiem, że średnio to tłumaczę ale jak wstawię zdjęcie to Wam pokażę. W moim mieście kardiolog jest na urlopie, w poniedziałek jadę z nią do Warszawy do Vetcardia. Dostała dodatkowe tabletki, teraz nie pamiętam nazwy ale coś na literę F, które mają ułatwić oddychanie.
Jestem załamana bo w najgorszym przypadku może to być guz... Czytałam też, że np. z powiększonym sercem da się żyć. Siedzę w pracy i jestem kłębkiem nerwów, wychowałam ją, jest dla mnie niczym dziecko, kocham ją całym sercem i nawet nie wyobrażam sobie, że miałoby jej nie być ;(
Może ktoś z Was miał podobną sytuację, może wiecie co to może być - wiem, że dowiem się w poniedziałek ale po prostu chcę zrobić wszystko żeby się dowiedzieć co to może być i dlaczego ;(