-
Posts
127 -
Joined
-
Last visited
About Cybulka
- Birthday 08/21/1984
Profile Information
-
Gender
Not Telling
Converted
-
Biography
Jestem marketingowcem i hodowcą-amatorem rasy JRT :) W związku z moją pasją, prowadze bloga o psach.
-
Location
Warszawa
-
Interests
psy, narty, szkic, film
-
Occupation
korporobot
Contact Methods
-
WWW
http://nie-taki-pies.blogspot.com
Cybulka's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
W swoich ocenach zawsze staram się być obiektywna. Często jednak bronię Związku Kynologicznego w Polsce, ponieważ szanuję tę organizację i uważam, że jest jedyną godną uwagi, jeśli chodzi o kynologię i hodowle psów rasowych w Polsce. Niestety artykuł „W obronie praw zwierząt” napisany przez Tomasza Borkowskiego, zamieszczony w ostatnim numerze kwartalnika ZKwP „Pies” doskonale pokazuje, jak głęboki problem ma ta organizacja z zaślepieniem, które nie pozwala jej dostrzec bardzo istotnego problemu. Problemu, który sprawia, że coraz więcej osób bierze pod rozwagę kupno psa w konkurencyjnych organizacjach, o których ZKwP nawet nie myśli jak o jakimkolwiek zagrożeniu nadal uważając się za monopolistę. Jestem zdziwiona, że artykuł prezentujący takie podejście w ogóle ukazał się w druku. Oto mój komentarz do niego: Komentarz do artykułu „W obronie praw zwierząt” (Kwartalnik PIES, nr 01/357/2015) Czytaliście już może ten tekst?
-
Mnie tez się wydaje, że musi... Ale to dobrze, niech się przyzwyczaja!
-
No tak, ale jak jesteś w mieście i masz coć do załatwienia to sztywny transporter nie będzie praktyczny do zabrania ze sobą, a torba jak najbardziej. Nie widzę w torbie nic złego - sama mam dwie dla Lolki (jedną zawsze wożę w samochodzie na wypadek gdybym np. potrzebowała pójść do sklepu czy zjeść coś w knajpie, gdzie psy trzeba np. trzymać na rękach lub mają zakaz wstępu. Zatem nie noszę jej w tym - chyba, że chwilowo muszę. Dla niej to bez różnicy - i tak sobie leży. A jadąc komunikacją miejską nie trzeba nic nosić, bo przewieszasz przez ramię i zapominasz ;) Także torba jakoś sam środek transportu - jak najbardziej tak, moim zdaniem ;)
-
No to przywali i co się stanie? Z psem w kagańcu masz pełne prawo jechać autobusem czy tramwajem jak inni :)
-
Ale reakcje na kaganiec, czy jego brak?
-
Mogę wypowiedzieć się w tym temacie. Jeśli chcesz sprowadzić z zagranicy psa na wystawy, to musisz wiedzieć, że jest mała szansa, że ktoś sprzeda ci "ot tak" dobrego psa. Hodowcy swoje najlepsze psy najchętniej zatrzymują w karju lub sprzedają tylko zaufanym osobom. Bo jeśli sprowadzasz psa, to warto z dobrej hodowli po dobrych rodzicach. Jeśli znajdziesz taką hodowlę i takie krycie, to jako "anonimowa" osoba nic nie zdziałasz - dostaniesz ewentualnie jakiegoś niezarezerwowanego szczeniaka, który jest wolny ( a i tak zapłacisz sporo, bo w euro). W najlepszych hodowlach na psy są zamówienia, chętni hodowcy z innych krajów czekają latami. Zatem by coś w tym temacie wskórać - musisz "wydreptać" sobie ścieżkę. Czyli: jeździć na wystawy, rozmawiać z ludźmi, budować kontakty, pisać maile, komunikować się na Fb itp. Oni musza Cię "widzieć" i wiedzieć, że jesteś zainteresowana wystawową karierą na poważnie. My z mężem od kilku lat odwiedzamy światowe i europejskie wystawy (nie wspominając o międzynarodówkach w Pl) po to, by obserwować psy, hodowle i budować znajomości. Dzięki temu udało nam się dotrzeć do wielu osób, które najprawdopodobniej nie odpisałyby nam nawet na maila ;) A psa planujemy dopiero za 2 lata, zatem cały proces "poszukiwania" zajmie nam łącznie 6 lat. A i tak nigdy nie ma pewności, jakiego szczeniaka dostaniesz i co z niego wyrośnie. Natomiast nie pokazując się na wystawach i nie budując relacji masz nikłe szanse na dobrego psa z innego kraju. Chyba, że kupisz cokolwiek ze względu na np. ciekawe linie (pochodzenie) i będziesz liczyć, że się uda. Bo tak też się robi.
-
A ja uważam, że można coś zrobić. Mi udaje się nieustannie "nawracać ludzi", po to z resztą stworzyłam swój blog :) Po pierwsze: ważne jest, by postępować z nimi delikatnie i w miarę nieinwazyjnie. Im bardziej naciskamy na osobę przekonaną o swojej racji, tym bardziej ona zamyka się na argumenty. Musimy pamiętać, że takie osoby nie znają się na kynologii i nie bardzo pojmują sens psa rasowego. W tym celu napisałam artykuł: "Które z organizacji kynologicznych są nic nie warte?". Podobno jest dobry i faktycznie cieszy się ogromnym zainteresowaniem do dzisiaj. Na wstępie poleciłabym przeczytanie go znajomej tym bardziej, że wyjasniam tam sens istnienia organizacji kynologicznych. Potem poleciłabym tej osobie przeczytanie artykułu "O co chodzi z tym rodowodem?" aby mogła zrozumieć, skąd jest ten SWKiPR. Na koniec zaoferowałabym takiej osobie swoją pomoc w znalezieniu pieska z dobrej hodowli, niekoniecznie superdrogiego. Może nie uwierzycie, ale to naprawdę działa, tylko trzeba "po dobroci", nie nachalnie i wykazując wolę współpracy. Do mnie mnóstwo osób zgłasza się z "problemem" małego budżetu i jakoś dajemy radę. Albo dłużej czekają na pieska, albo daja się przekonać o dozbieraniu 500 pln i zakupie psa ze sprawdzonego i uczciwego źródła. Nie wolno nam się poddawać w edukowaniu nieświadomych ludzi.
-
Po udostępnieniu przeze mnie tego artykułu na fanpageu bloga wywiązała się dynamiczna dyskusja. "Pies w komunikacji zawsze w kagańcu. Bez względu na wagę i rasę" Sprowokowała mnie ona do napisania odnośnie innego problemu: jak jest postrzegany pies w kagańcu. Pies w kagańcu to AGRESORRR? Zapraszam do przeczytania obu i do komentarzy, co Wy sadzicie na ten temat?
-
Nie mam, ale zaraz postaram się mieć. Musi być jak stoi? bokiem czy przodem?
-
Nie, bo to był jakiś wieśniacki weterynarz, który mógł pierwszy raz widzieć rasowego ONka na oczy. Pojechali do niego, bo akurat termin szczepienia mieli (a to były okolice Helu). Dlatego chcemy się upewnić u kogoś, kto ma pojecie. Tamten chlapnął tą diagnoze na podstawie wyglądu psa i przepisał od razu witaminę D.
-
Hej, czy możecie polecić jakiegoś specjalistę w Warszawie, do którego można się wybrać celem zweryfikowania krzywicy u szczeniaka ONka? Chodzi o 13 tygodniowe szczenię - lekarz weterynarii na wsi (podczas urlopu) powiedział, że ma straszną krzywicę i że jest za chudy, wg właścicieli i nas jest ok. Chcielibyśmy iść z nim do specjalisty z prawdziwego zdarzenia. Będę wdzięczna za podpowiedź, sprawa pilna.
-
[quote name='a_niusia'] nasi hodowcy mieli dwa i plakietke "press" mimo ze z prasa nie mieli nic wspolnego. zalatwili ja, zebysmy wszyscy wbili za free, a nie sa polakami:))[/QUOTE] No to nie tylko nasza ;)
-
PIES A DZIECKO - jak przygotować psa na niemowlę? Rady behawiorysty
Cybulka replied to Cybulka's topic in Wychowanie
[quote name='Wasylek']Jej nie wiem czy to też do mnie ale mój post nie miał być czepiacki tylko odpowiedzeniem na Twoje pytanie ;) Co do artykułu na pewno pomoże laikom w przygotowaniu psa na dzidzie[/QUOTE]I o to własnie chodziło :) Najwięcej tragedii jest własnie z powodu niewiedzy laików ;) -
[quote name='cornadore'] ps. a ten francuski sędzia mówił w języku innym niż francuski? Jeżeli tak to jestem pod wrażeniem ;)[/QUOTE] Tak, rozmawialiśmy z nim w języku angielskim :) Jeśli chodzi o wrażenia, to miałam nieco gorsze jeśli chodzi o halę z małymi rasami - o tym pisałam w swojej relacji z ringu JRT. Tam było zdecydowanie ciaśniej. No ale generalnie w porównaniu np. z Budapesztem rok temu to moim zdaniem wystawy dzieli przepaść :) Faktycznie wejściówek nie sprawdzano - myślę, że takie cwaniactwo (wchodzenie na jeden bilet itp) to nasza domena ;) :evil_lol:
-
PIES A DZIECKO - jak przygotować psa na niemowlę? Rady behawiorysty
Cybulka replied to Cybulka's topic in Wychowanie
[quote name='Wasylek']Wtedy widzisz że pies komendy nie umie i że musisz ją jeszcze przećwiczyć :razz:[/QUOTE] No ok, ale zareagować trzeba przecież :) No nie wiem, ja akurat z tym nie mam problemu - jakoś wiem i czuję, o co chodzi z tym desperackim krokiem :) Tym bardziej, że mnóstwo psów jest niewychowanych i w tym o czym pisałam nie ma nacisku na szkolenie, tylko [B]chodzi o drobne zmiany[/B]. Chyba nie wyobrażacie sobie, że ktoś, kto do tej pory nie szkolił psa nagle, szykując się na dziecko, weźmie się za ostry trening? Bo ja w to nie wierzę. Zatem te porady mają pomóc takim osobom w miarę ogarnąć sytuację. Jak nie szkoliły, to szkolić nie będą, nie ma cudów. Przykro mi tylko, że niektórzy jak zwykle szukają czegoś by się doczepić, zamiast zwyczajnie spojrzeć na sprawy obiektywnie.