Jump to content
Dogomania

madeine

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by madeine

  1. Witam ponownie, Czy nikt z Was ogłaszających Fotona nie umie mi odpowiedzieć na moje pytanie ? Zapytam się więc jeszcze raz: Dlaczego znając powód mojej decyzji, nie ujawniliście go na forum? Dlaczego, szukając nowego domu, nie napisaliście, że pies jest agresywny ? Wprowadzacie świadomie ludzi w błąd !! A przyszły opiekun powinien to wiedzieć !!! Foton przed wzięciem go przez mnie, był na tymczasach ponad miesiąc. Dlaczego mi nikt nie powiedział jak naprawdę się zachowuje ?? Była tylko skąpa informacja, że sika w domu i tyle. Gdybym znała prawdę nigdy bym go nie wzięła!! Piszecie, że to ja jestem nieodpowiedzialna. To WY zachowujecie się nieodpowiedzialnie, nie przekazując ludziom takich informacji. Ogłaszając pieski robicie dużo dobrego, ale róbcie to uczciwie !!! Pozdrawiam
  2. Witam, To ja, właścicielka Fotona. Ciekawa jestem bardzo, dlaczego pani z fundacji do której się kierowałam ostatnio w sprawie zabrania Fotona, nie przedstawiła spawy jasno i zgodnie z prawdą?? A mianowicie dlaczego nie podano powodu mojej decyzji?? Tylko oskarżacie mnie nie znając faktów ! Fotona adoptowałam po przeczytaniu informacji na tym forum i zastanawiam się teraz, czy wtedy też utajano fakty, byleby tylko znaleźć dla niego dom?? Powiem krótko, powodem mojej decyzji było to, że pies zaczął warczeć na moją córkę /i to nie był tylko jeden raz/ kiedy chciała go przyzwyczaić do spania na posłaniu, a nie w przejściu w drzwiach, a także zaczął warczeć na mnie i chciał mnie ugryźć tylko dlatego, że wypuściłam go na działkę, żeby pobiegał, a on domagał się spaceru. Ale po kolei... Fotona wzięliśmy we wrześniu. Był /i jest/ oczkiem w głowie całej rodziny. Wszyscy "skakali" koło niego, dmuchali, chuchali, żeby mu nic nie brakowało, żeby się tylko zaaklimatyzował. Bardzo zgrał się z naszą rodziną. Foton okazał się psem idealny /wtedy tak myśleliśmy/. Mając dużą działkę, nigdy jednak nie chciał na niej zostać sam. Myśleliśmy, że to pies wychowany w bloku, po prostu nie wie, co to jest. Postanowiliśmy, że nie będziemy go stresować i może przyzwyczai się w lato, kiedy będzie ciepło. Myśleliśmy również o szkoleniu, ale chcieliśmy również dać mu czas, żeby się do nas przyzwyczaił. Chodziliśmy więc z nim na długie spacery 4 razy dziennie. Ja pracuję w domu, więc latałam z nim do lasu i nad wodę. Chodziłam nawet wtedy kiedy miałam grypę, bo przecież Fotonik chciał wyjść na spacer. Musiało się to skończyć komplikacjami. I ja z ostrym zapaleniem zatok wylądowałam u lekarza. Dostawałam antybiotyki, ale i tak chodziłam na spacery z Fotonem. Lekarz w końcu zabronił mi wychodzić z domu i dał zlecenie na punkcje. Skończyły się spacerki i to Fotonowi nie za bardzo się spodobało. Okazało się, że był idealny wtedy, kiedy wszystko było po jego myśli, po prostu WYCHOWAŁ NAS sobie tak jak chciał. Kiedy tylko okazało się, że coś jest nie tak, jak on chce- pokazał nam swój charakterek. Kiedy go wypuściłam na działkę, żeby sobie pobiegał, on zajął się wyciem i drapaniem w drzwi. Kiedy wyszłam go uspokoić FOTON zaczął na mnie WARCZEĆ I CHCIAŁ MNIE UGRYŹĆ. Według pani z Fundacji "Maja" powinnam mu na to pozwolić i chyba jeszcze przeprosić, że zła pańcia nie poszła z nim na spacerek. Bo przecież ja "...go do tych spacerów przyzwyczaiłam...". I znów powielił się dawno zapomniany scenariusz z mojego życia: za zbyt mocne kochanie psa dostaję od niego tylko agresję i strach przed ugryzieniem ... W dzieciństwie byłam "terroryzowana" przez psa mojego ojca, który mnie notorycznie gryzł kiedy mu się coś nie podobało np. kiedy chciałam go pogłaskać, warczał kiedy chciałam usiąść na wersalce, a on tam leżał. Nie mogłam przejść obok jego michy, bo ciągle jej pilnował. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy więcej nie pozwolę na to, żeby pies na mnie warczał i na moją rodzinę. Przed Fotonem mieliśmy przez 14 lat kochanego Simbusia, owczarka belgijskiego /wychowanego od szczeniaczka/. PSA-anioła, który wychowywał się z dziećmi i nigdy na nie nie warknął. Po tym "przedstawieniu" jakie zafundował nam Foton, zadzwoniłam do pani z fundacji, żeby go zabierała z powrotem, bo boję się o swoje dzieci /najmłodszy ma 6 lat/. Jestem ciekawa ile osób postąpiłoby podobnie? Postanowiliśmy jednak zatrzymać Fotona, bo zapadł głęboko w nasze serca. Na wiosnę pójdzie do psychologa i na szkolenie, a teraz jest tak jak do tej pory, żeby go nie wkurzać. Mam nauczkę na przyszłość, żeby nie kierować się porywem serca przed podjęciem decyzji o przygarnięciu psa ze schroniska. Tylko zastanowić się dziesięć razy. A może właśnie dlatego, że ma taki charakterek nie mógł nigdzie zagrzać miejsca ?? Spróbujemy ułożyć Fotona, ale jeśli to okaże się nie możliwe i będzie dalej chciał gryźć mnie czy moje dzieci, to co mam zrobić?? Może mi ktoś odpowie na to pytanie?? Bo przecież jak to zostało stwierdzone na tym forum, a przynajmniej tak mi przekazano telefonicznie " ... żeby takie nieodpowiedzialne zachowanie z mojej strony się nie powtórzyło, bo będzie problem ze znalezieniem domu dla Fotona ..." Nie wiem co będzie dalej. Zrobię wszystko, żeby się jakoś ułożyło. Jedno jest pewne, nigdy już nikogo nie będę zachęcać do przygarnięcia psa ze schroniska ... To tyle, żegnam Teraz możecie mnie oskarżać ...
×
×
  • Create New...