Czy któraś z Waszych ciężarnych suk miała takie fanaberie żeby do legowiska znosić zabawki traktując je jak szczenięta? U nas problem jest taki że w 7 tyg miśka złapała kleszcza a ten z kolei zaraził ją babeszją. Z dnia na dzień jej samopoczucie jest coraz lepsze, wyniki kreatyniny i moczu wracają powoli to normy ale nadal nie jesteśmy przekonani co z maluchami. Co drugi dzień ma robione USG, cały czas widać kręgosłupy, zarys główki itd ale trudno stwierdzić czy to co wydaje nam się bijącym serduszkiem to nie jedynie to co chcielibyśmy zobaczyć...W międzyczasie w jej sutkach pojawiło się mleko, wczoraj zaczęła rozkopywać legowisko i zastanawiam się czy to zapowiedź porodu czy może Ona zdaje sobie sprawę ze straciła ciąże i jej psychika zaczyna szwankować...