Pochodzimy z Górnrgo Śląska-weterynarza mamy w Gliwicach. Samo badanie na boreliozę było wykonane w sumie na moje życzenie(kobieca intuicja;)).LALUNA widzę że jesteś z Wrocławia??Byłam z psem na dokładnych badaniach we Wrocławiu-i usłyszałam"Borelioza??A skąd Pani to przywiozła??" Więc faktycznie może nie macie tak zbyt wielku przypadków;). Jak wspominałam testy robione były prawdopodobnie w Niemczech(taką miałam informację od Weta a już na pewno w W-wie). Obecnie jest z psiakiem naprawdę dobrze, chociaż takiej sprawności jak przed chorobą już pewno nie będzie miał. Jesteśmy na etapie odbudowy chrząstki więc nie możemy go forsować. Dodatkowo cały czas ciągnie nam się małopłytkowość, którą musimy zdiagnozować. Gdyby ktoś był zainteresowany to mogę przesłać mailowo skan z wyników takiego badania. Jednak podkreślam co było już wielkorotnie powtarzane - nie ma [U]100%[/U] pewnych wyników. Badania są coraz dokładniejsze ponieważ nauka idzie do przodu i zaczyna się izolować pojedyńcze białka konkretnych bakterii. Jednak jak to z bakteriami była szybko się zmieniają i często dają podobne wyniki. Z resztą wynik badań był opisany, że w przypadku pojawienia się pozytywnych wyników dla kilku(tu podano dokłądną liczbę) białek uznaje się ze zwierzę ma lub miało kontakt z bakteriami. Jak sie trochę poszpera to można sobie te wyniki podzielić na klasy IgG i IgM - wtedy jest dodatkowa odpowiedź czy jest to kontakt pierwszy czy już był wczesniej.
Patrząc na to co się dzieje(więcej kleszczy oraz coraz lepsza diagnostyka) jestem pewna, że weterynarze nabiorą doświadczenia. Trudno od nich wymagać żeby trafnie oceniali sytuacje jeżeli nie mają najzwyczajniej w świecie doświadczenia. Jak czytam i słyszę ile ludzi choruje na to paskudztwo i jak długo byli źle diagnozowani to sie włosy na głowie jeżą.
Niestety im się dłuzej czeka tym rozleglejsze mogą być skutki. Najczęśsciej mowi sie o zaatakowanych stawach, ale należy pamietać ze własciwie wszytsko może byc zaatakowane-serce, nerki, ukł. nerwowy - a im dłużej nie leczona infecja tym trwalsze i groźniesze uszkodzenia.
Ostatnie pół roku spędziłam pod hasłem "borelioza" więc chętnie służe radą, jeżeli ma to chociaż jednemu psiakowi pomóc a jeszcze chętniej zasięgnę jakichkolwiek informacji o innych Waszych przypadkach. Myślę, że dobrze czasem podzielić się własnymi doświadczeniami.