Moja sunia ma ponad 12 lat i poł roku temu zdecydowałam się na sterylizację i jednostronna mastektomię, bo drobne guzki,które miała od kilku lat nagle po ostatniej cieczce, która trwała ponad 4 tygodnie silnie urosły. W listwie mlecznej w histopacie wyszedł rak przewodowy z przerzutami w okolicznych węzłach:placz:. Operację zniosła bardzo dzielnie, ale po ok 10 dniach pojawiły się zmiany na skórze.Najpierw leczone były antybiotykami potem solcoserylem , nastepnie mascią p/grzybiczą pózniej był w końcu wymaz na bakterie i grzyby i nic chorobotwórczego nie urosło. W końcu porosiłam o zrobienie preparatu z zeskrobin i wyszedł ten sam rak co w listwie mlecznej. W tej sytuacji myslę,że dobrze że nie zdecydowałam się na chemioterapię. Teraz to paskudztwo rozlewa się powoli po skórze i smaruję to jakąś maścią łudząc się to trochę spowalnia. Niestety Kajunia próbuje to lizać i szczególnie w nocy jej się to udaje.I ciągle się zastanawiam czy to Jej nie boli. Apetyt ma aż za dobry, na spacerze gania za kijem czy kamyczkiem, ale ciężko jest jej wejść na 4 piętro. Nie wiem co robić:-( ... Jak mozna iść psem do lecznicy wiedząc,że idzie się Go zabić! Z drugiej strony nie chcę żeby cierpiała, nie zasługuje na to. Nie chcę przy tym być ale też myślę,że to jej się ode mnie należy:placz: Co robić ???