Bądźmy dobrej myśli.
Po pierwsze Murka sobie z gnojkiem poradziła, więc nie jest to beznadziejny przypadek. Po drugie, Kajt ma odpowiednie warunki, on chyba po prostu nie może mieszkać na małej powierzchni w bloku, bez własnego terenu do wybiegania się. Nawet jak zostanie sam, to nie będzie demolował mieszkania, kolejny problem odpada. Pan wygląda na świadomego swojej decyzji. Pewnie też łatwo nie odpuści, a już jednego gagatka ma.
A Ty Inka nie żałuj niczego, tak miało być. To nie jest pies, który nadaje się do ruchliwego kawałka miasta, do mieszkania. On już tu w Łodzi był w mieszkaniu na DT i też demon z niego wychodził.
Lepiej mieć świadomość tego i odpuścić, niż unieszczęśliwić siebie i psiaka.