Sprawa jest prosta. Mam psa OND, 40kg. Mozecie sobie wyobrazić takiego "lwa", który jeszcze w dodatku potrafi sie nieźle najeżyć. Jak idzie ktos z pimpkiem i nie reaguje na prośbę zapiecia na smycz pimpka, to odpinam "lwa" i mam w nosie "Paniusię" z pimpkiem czy też pimpkami. Diego(tak ma na imie mój OND) na widok petających sie pimpków wydaje odgłos podobny do ryku niedźwiedzia i pimpków już nie ma a "Paniusia" szuka je potem po osiedlu. A takie miały być mądre, bez smyczy same chodzą. Oczywiście to jest sytuacja extrem, Diego jest już na tyle ułożony, że wiem iż nie poleci za innymi psami(choć by to miała byc suka z cieczką). A puenta tej historii jest taka, "pimpki" tej właścicielki może i są madre ale ona ..., chyba nie bardzo nie?