Jump to content
Dogomania

Altaplana

Members
  • Posts

    13
  • Joined

  • Last visited

Altaplana's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Mam smutną wiadomość.Tara jest bardzo chora, ma przerzuty w obu płucach, zrobiłysmy zdjęcie klatki- od 3 tygodni bardzo schudła i straciła apetyt. Robimy wszystko aby zapewnic jej bezbólowe i godne ostatnie tygodnie życia, dostaje leki ktore działają p bolowo i p zapalnie, pomagają lepiej oddychać.. Jak przyjdzie pogorszenie jestesmy przygotowane na podjęcie tej najtrudniejszej decyzji. Boli, że nie doczekała swojego człowieka, że nie znalazł sie nikt, kto by ją pokochał a czekaliśmy ponad 2 lata.Będzie mi strasznie cięzko. Już jest.
  2. Hej hej- pisze szybciutko bo udało mi sie po pól roku zalogowac z sukcesem..PAni nr 2 która kilka tygodni temu straciła swoją sunie bouvierkę, wypatrzyła nasza TArę, skontaktowała sie przez MAlawaszke i jest ze mną w stałym kontakcie. Jest szansa ze cos z tego będzie, jestesmy umowione na wizytę zapoznawczą z Tarunią 15 sierpnia- PAni bedzie jechała z dalekiego południa Polski- specjalnie żeby poznac Tare i zobaczyc czy coś zaiskrzy miedzy nimi-Tara jest prawdopodobnie bouvierką- przy strzyżeniu odkryłyśmy białą plamkę na piersi, grafitowy kolor włosa oraz niedzwiedzi wygląd przez strzyżeniem- na to zwróciła uwage ta osoba- znawca rasy, wskazują że to księżniczka Tara ;)).PAni jest rozsądna, zakochana w psach, zaangażowana w TArę- ma dom z ogrodem i wielkie serce do ofiarowania- idealne warunki. Nie chce zapeszać. Musi byc dobrze. Dam Wam znać jak tylko coś sie wydarzy. Ciepłe pozdrowienia!
  3. Pierwszy dzień, w ktorym miałysmy pojechac na zdjęcie rtg był porażką- Tara bardzo sie przestraszyła jak ja zabrałam od opiekunki i po 15 minutach jazdy, mimo zapiecia w szelki zaczeła szaleć, skomleć, wyrywać się, w końcu przegryzła pasy i wskoczyła na przednie siedzenie.. musiałam zawrócić. Umówiłysmy sie na wtorek, że Pani Iza pojedzie razem ze mna i bedzie pilnowac Tarę. Zwyczajnie suka sie przestraszyła, ze ktoś obcy ja zabiera z pierwszego domku, gdzie czuje sie pewnie i bezpiecznie. Zdjecie zostało zrobione w Ampułce, Tara była grzeczniutka, obyło sie bez srodkow uspokajajacych i potem szybko do Wwy na wizyte u ortopedy. Cała podróż OK- siedziała grzecznie przyparta bokiem do Pani Izy. Ortopeda ocenił zdjecia i zbadał łape- okazało się że jest to wada rozwojowa bedąca wynikiem niezaopatrzonego złamania nadgardtka w pierwszych miesiacach zycia, kiedy kość jeszcze rosła na długość. Z powodu blizny w nasadzie kośc ramienna nie mogła rosnąc równomiernie i nastapiło szablowate wygięcie. Stąd kończyna jest dłuższa o te 4 cm. Najważniejsze- to Tary NIE BOLI!! Utykanie to efekt nieprawidłowej pracy i przykurczy mięśni i wiezadeł- wieloletnie zaburzenie dynamiki ruchu.Operacja polegałaby na klinowym wycięciu kości ramiennej i zespoleniu zewnetrzym gwoździami, niestety rokowanie poważne gdyz przykurcze mogłyby z powrotem zdestabilizować kończynę oraz z powodu wieku psa- gojenie się i zrost zagrożone- mogłoby dojśc do ponownego złamania w miejscu zrostu przy obciążeniu.Na dzień dzisiejszy Tara może spokojnie zyć z tą ułomnoscią. Operacja wiąże się z duzym ryzykiem braku efektu. Taka jest rekomendacja chirurga ortopedy.Internistycznie jest zdrowa, w dobrej formie, tylko uszy beda jeszcze leczone 2-3 miesiące.Szukamy domku dla Tary- Rodziny, ktorej nie przeszkadza jej łapka, madrych i kochających zwierzeta Opiekunów. Suka nie wykazała przez cała drogę oraz w czasie badania cienia agresji- była naprawde grzeczna, jakby rozumiała że chcemy pomóc.. Tylko musiała miec przy sobie kogos komu ufa. Pod koniec mnie też oblizywała za uchem..Co możemy jeszcze zrobic, żeby nagłosnić te adopcję? To sliczna i madra suczka. Pozdrawiam serdecznie!!
  4. Chciałabym potwierdzić, że Tarunia juz na 100% nie ma pasożytów! Sama sprawdzałam k..pod tym katem znając wcześniejszy problem ;) Duzy brzuszek widocznie tak wyszedł na zdjęciach- ona nadal jest szczupła choc sierść bardzo sie poprawiła- odrasta czarna i sól-pieprz na mordce, po chorobie skóry nie ma śladu. Diagnostyka w pierwszym mozliwym czasie- potrzebne uzgodnienie terminu z kilkoma osobami: radiologiem ( na zdjęcie w "jasiu" w 3-4 projekcjach-suka ma staw rzekomy..), konsultacji z chirurgiem ( jak gotowe zdjęcia) i Opiekunką (kiedy będzie w domu, i żeby nie karmiła suki- na czczo). Wszystko najepiej w jednym dniu ( musze 1 dzień urlopu) żeby nie wieźć i nie stresować suczki więcej niz to konieczne.Teraz w mazowieckim sa ferie- raczej przyszły tydzień- dam Wam znać. PS Jak Tara była na spacerze w ogrodzie, nie zareagowała na miejscowe kocurki przechadzające się za płotem. Nie zwróciła też uwagi na zapach sąsiadki z drugiego pokoju, specjalnie obserwowałam jej reakcję ( domowa koteczka- wszystko rozsądnie- zwierzaki nie mają do siebie dostępu- jak Tara wychodzi na dwór, kotka zamykana jest w łazience)To dobrze rokuje!
  5. Hej hej- dzisiaj zaadoptowałam wirtualnie Diunę ( nadając jej oficjalnie imie) ale Pani w schronisku powiedziała, ze Diuna ma juz dom i jedzie do Niemiec na poczatku stycznia, więc sie ucieszyłam. Czy cos Wam o tym wiadomo? Przesłałam też na konto schroniska małą darowiznę na Diunę i wszystkie inne pilnie potrzebujace zwierzaki-gdyby oponowali z podstawowymi badaniami, lekami p-świerzbowymi to mozna sie na to powołać!
  6. Strasznie to bolesne, ale popełniono wszystkie mozliwe błędy behavioralne przy wprowadzaniu psa do stada/ nowego miejsca. Tara już pierwszej nocy wykazała silną dominację- spała w budzie Kazanka, na jego posłaniu- on, w swoim boksie, został na zewnatrz. To powinno wzbudzic czujność. Nieskrepowany dostep do terenu, ogrodu, pomieszczeń, biegi i ganianie w pierwszych dniach w nowym miejscu, bez uprzedniego poznania charakteru psa, bez obserwacji zachowania dla poszczególnych członkow?To była typowa eskalacja zachowań. Tara nie powinna była zostać wypuszczona na noc, nie powinna była móc wrócić w miejsce zdarzenia- co, jak przystało na zwierzaka z obudzonym, nie zkorygowanym przez człowieka instynktem łowcy skrupulatnie uczyniła- zapach krwi jeszcze był...Szkoda.
  7. Nie mogę się zgodzić, że suka na 100% będzie mordercą, jesli raz zaatakowała i skończyło się to nieszczęściem. To nie jest tak. Pozostawianie jej w tej sytuacji bez środków ostrożności jest sporym ryzykiem. Obniżenie pozycji w stadzie zawsze działa. I wierzcie mi, nie jestem barbarzyńcą:-(
  8. Strasznie mi przykro, naprawdę. To co mozna zrobić doraźnie, do czasu zabrania suki od Was, to założyc jej kaganiec, przez który może swobodnie pić, zdejmować na czas jedzenia, uwiązać przy budzie na krótkiej smyczy i ograniczyc teren -zastawić, zamknąc bramkę- nie wiem co jest możliwe. Myślę, że te czynności istotnie ją spacyfikują- będzie spokojniejsza i pod kontrolą. Do łba nie powinna dojść potrzeba gonienia, atakowania i gryzienia. Na skarcenie za późno, nie powiąże wydarzeń.. Wiem jak trudno wprowadzić nowego zwierzaka do stada. Mam drugą sukę, sznaucerkę śr, ktora trafiła do nas kiedy moja "pierworodna" miała 10 lat. Przez kilka dobrych tygodni widziały się wyłącznie na smyczach i spały w dwóch oddzielnych pokojach, potem w jednym ale uwiązane tak aby siebie nie dosięgły..JAk radziłam się lek wet to powiedzieli że owszem mozna wprowadzić z dobrym skutkiem psa młodszego bądź kota, ale nie sukę z tym samym temperamentem do suki alfy już zasiedziałej na gnieździe..Kilka razy nie upilnowałam i się pogryzły, i mnie przy okazji sie dostało. Tak krok po kroku, mineły 3 lata. Uważamy na punkty zapalne: miska, pieszczoty, atencja- wszystko musi byc po równo. Tak to jest ze zwierzakami, i dużo kłopotów i dużo satysfakcji. Przepraszam za dygresję, ale jakoś tak wyszło.
  9. Rozumiemy całym sercem, że trzeba szukać domu. Rozmawiałam ze znajoma ktora jest psią behawiorystką i ona powiedziała, że widziała w swojej praktyce takie przypadki agresji u psów, które przeszły przez naprawdę ciężkie doświadczenia, były dręczone przez ludzi (brak jedzenia, znecanie się w celu pozyskania jedzenia, szczucie na inne zwierzęta nagradzane aprobatą).. Nie bronie Tary bo zrobiła straszną krzywdę.. Przekazuje tylko tę opinię w kontekście jej przyszłych losów, myslę że to ważne: "To nie znaczy że pies ma instynkt mordercy- takie zachowania sa często jednorazowe i się nie powtarzają. Wymagaja nadzoru na początku i madrego konsekwentnego poprowadzenia w domu bez kotów i mniejszych zwierząt, dzieci. Suka z opisu nie jest psem agresywnym. Jest psem, ktory nagle odkrył wolność, przestrzeń, brak głodu a jednak psem złamanym, ktory odreagował instynktownie".
  10. Straszna tragedia. Po prostu brak słów.:-(:-(:-(:-( Najgorsze jest to, że takie zachowania u psów z zasady są wyindukowane przez ludzi. Czasami powodem jest choroba psychiczna, ale to ujawnia się wielopłaszczyznowo, a Tara była dotąd łagodna i nie objawiała agresji ani w dyżurce lekarskiej ani w boksach gdzie przebywała z mniejszymi psami. Prawdopodobnie suka była szczuta na koty przez poprzednich "pseudoopiekunów". Jak tylko jej pozycja w stadzie wzrosła, doszedł do głosu ten automatyzm..
  11. Kochani, Jeśli widzicie jakąkolwiek mozliwość doraźnej pomocy dla tej suczki ( leki? karma wysokobiałkowa dla takich nieszczęść, słoma? koce?- jesli ktoś na miejscu moze to zorganizować) to coś uzbieram i prześlę, po prostu będzie skromniej na Święta- dajcie znać proszę co jest możliwe na tym etapie. Myslę że DT byłby najlepszyy, ale na razie szanse małe, a ja trzeba doprowadzic do równowagi- jest przestraszona i wychudzona-jak nabierze sił i zaufania do człowieka, będzie łatwiej działać dalej. CZEKAM!!
  12. I zdrowia dla Gałeczki, a dla naszej szczęściary,H-Ł, snów o wielkich biegach na zdrowej łapie, może juz na wiosnę..
  13. Witam serdecznie! To jest naprawdę niesamowite- ta historia napisana przez zycie z tak trudnym początkiem i TAK szczęśliwym zakończeniem. Kiedy 4 tygodnie temu trafiłam na Tarę na forum adopcji sznaucerów, nie miałam zbytniej nadziei, że zdarzy sie prawdziwy cud, zbieg sprzyjających okoliczności i skrzyżowanie dróg ludzi o wielkim sercu- DOM dla suki. Ktos tam musi czuwać na górze, i nad moją Belką i nad Tarą, i chcę wierzyć, że nad wszystkimi stworzeniami, ktore potrzebują pomocy, a trafiły na zło, i to tylko kwestia czasu.. Wiem, że HAga-Łaga wniesie wiele wspaniałych chwil i duzo miłości, to mądry kochany psiak. Jest bardzo podobna do mojej Beni, podobna historia, to samo schronisko, pewnie dlatego tak głęboko zapadła mi w pamięć. Teraz Gałka potrzebuje dobrej energii. Na szczęście jest w dobrych, fachowych rękach dr Rybon! "I tylko daj czas czasowi, i pozwól cięzkim przetoczyc się chmurom" Wracaj do zdrowia maleńka!
×
×
  • Create New...