Jump to content
Dogomania

bary_22

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

bary_22's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. zdarzenie miało dokładnie taki sam przebieg jak pisze Magorek.... Późny wieczór i podjazd do garażu.... Gdyby nie wcześniejsze problemy psa ze stawami biodrowymi i jego wiek, na pewno nie pozwoliłbym na jego uśpienie.... ale w tym przypadku po konsultacji z weterynarzem dowiedziałem się że przebieg leczenia mógłby być dość ciężki i niestety finał był taki jakiego nie życzę nikomu... :-(
  2. Pies nigdy nie był wiązany na łańcuchu, ani też na smyczy, poruszał się swobodnie po całym podwórku - i może to był błąd. Srogo mnie oceniasz martens, ale akurat to nie ja go najechałem kołem auta. Osobiście zawsze przed ruszeniem upewniałem się czy gdzieś nie znajduje się w pobliżu. Nie wiem czy kiedyś wybaczę sprawcy tego okrutnego zdarzenia, niestety swojemu ojcu..... Tłumaczył się że nie widział, że nie słyszał..... jak dla mnie to nie wystarczy bo straciłem przez to kogoś kto towarzyszył mi pół mojego życia.... :-(
  3. Przedwczoraj zostałem postawiony przed tą jakże dramatyczną decyzją jaką jest uśpienie najlepszego przyjaciela..... Tobi - bo tak się wabił mój owczarek niemiecki miał 14 lat i 2 miesiące..... Przez ostatnie lata swego życia przeżył kilka niemiłych sytuacji.... 3 lata temu w nocy wpadł do lodowatej wody oczka wodnego - był marzec i temperatura miała temperaturę bliską zera.... Nie wiem ile godzin tam spedził... :( Skrajnie wyczerpanego i zziębniętego wyciągneliśmy z wody.... Po kilku tygodniach czuł się znacznie lepiej, jednak od tamtego momentu miał problemy ze stawami biodrowymi. Któregoś wieczoru ubiegłego roku uratowałem go od innego żywiołu jakim jest ogień.... Tobi niechcąco wszedł na rozrzażony popiół ogniska na moim podwórku.... Na szczęście zauważyłem to dosłownie w sekundę, wyciągnełem go z tamtąd i natychmiast chłodziłem jego poparzenia.... Było jeszcze kilka sytuacji w których psiak miewał gorsze chwile, ja starałem sie go leczyć, stawiałem go na nogi.... Tydzień temu również był chory, nie miał siły samodzielnie wstać.... po tygodniowym podawaniu antybiotyków znowu cieszył się zdrowiem.... Aż do momentu feralnej soboty 29 sierpnia, kiedy niestety mój przyjaciel na własnym podwórku dostał się pod koła samochodu :((((((...... skutkiem tego wypadku było otwarte złamanie z przemieszczeniem tylnej łapy.... Wyglądało to tragicznie...... :-( z racji jego wieku chciałem oszczędzić mu cierpień......... 1,5 godziny po wypadku Tobi już spał...... Nigdy nie zapomnę jego ostatnich chwil życia. Myślałem że jestem twardy ale płakałem jak dziecko.... męczą mnie cały czas wyrzuty sumienia co do dokonanej decyzji czy była właściwa....? :-( [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/4571970/33/other/std/44f5020eed.jpeg[/IMG]
×
×
  • Create New...