Jump to content
Dogomania

hebanka

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

hebanka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. aha i zapomniałam dodać o jednym... Psotka zachowuje się zupełnie jak wtedy kiedy miała urojoną ciążę(bo byla dopuszczona miała szczeniaki i po jakimś czasie miała urojoną ciążę, ale to było parę lat temu) Chodzi ciągle po mieszkaniu i piszczy(przestaje jak się ją przytula) i chodzi ciągle w pyszczku nosząc gumową zabawkę Pana Pora... mam nadzieję tylko, że jej to nie wpłynie na zdrowie i samopoczucie pooperacyjne. Zastanawiamy się tylko czy to spowodowane jest sterylizacją,którą przy okazji miała czy może myślała, że jest w ciązy bo bylo jej tak ciężko z tym guzem, choć brzmi to niewiarygodnie. Pzodrawiam
  2. Witam dawno nie pisałam,ale dopiero zebraliśmy pieniądze na operację i od wtorku już po wszystkim. Dziękuję wszystkim za pomoc. Byliśmy u doktor Bednarowicz, a kiedy doktor Karewicz parę dni później zobaczyła Psotkę jak byliśmy na badaniach (miała mieć termin dopiero na jutro) powiedziała, że nie da jej tak czekać i wzięła ją od razu. Co prawda ma przerzuty do klatki piersiowej,ale chcemy spróbować i dać jej trochę swobody i komfortu do samego końca:). Od tamtego czasu przybyły dwa malutkie guzki na brzuszku dlatego miała wycinane wszystko za jednym zamachem i ma dużą bliznę(prawie przez całą długość brzuszka), ale trzyma się dobrze. Je i biega sobie powoli ale radośnie.:multi: Guzy miały jakieś 2,5kg! Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy Nam pomogli. Dam znać jak będzie niedługo jak już blizna się zagoi:)
  3. dziękuję bardzo za rady, pójdziemy jak tylko się uda... i jak najszybciej:)
  4. jesteśmy z Warszawy. No właśnie chciałabym iść do weterynarza, który potraktuje to poważnie i zrobi co trzeba:)
  5. witam mój chłopak a raczej jego ojciec ma jamnika(suczka około13 lat), Psina ma wiele malych guzków a na brzuchu w okolicach tylnych łapek ma wielkości więkdzej od pięści dorosłego człowieka(!). Guz przy chodzeniu ociera się o ziemie i na jego spodzie ma jakby rane. Ojciec mojego kolegi powiedział, że nie będzie psa ciął, i że operacja nie wchodzi w grę, bo go na to nei stać(jacyś znajomi powiedzieli mu, że kosztować to będzie okolo1000zł,bo potem pies musi zostać w klinice ileś tam dni.) Człowiek jest dziwny i w te tłumaczenia za bardzo mu nie wierzę, ponieważ nawet nie był z nią u weterynarza! Bardzo mi żal jej jak ją widzę a mój chłopak nie moze nic na to poradzić, bo to pies ojca[IMG]http://www.weterynarz.com.pl/portal/components/com_fireboard/template/default/images/polish/emoticons/sad.png[/IMG]. Czy ktoś miał może takie doświadczenia?Wiem, że guz jest strasznie duży,ale chcielibyśmy coś zrobić na własną rękę. Czy ktoś wie czy tak duże guzy są usuwane? I ile mniej więcej wynosi koszt zabiegu?Chciałabym się dowiedzieć przed zabraniem jej do lekarza, żeby mieć jakąś kartę przetargową u ojca. Proszę o pomoc, bo piesek jest strasznie żywiołowy i radosny i tak żal kiedy patrzy się na tego guza[IMG]http://www.weterynarz.com.pl/portal/components/com_fireboard/template/default/images/polish/emoticons/sad.png[/IMG] Nie chodzi tu bynajmniej o wyleczenie choroby, bo wiem, że możliwość jest, że to nowotwór złośliwy, ale chodzi o usunięcie go w celu przywrócenia komfortu Psotce. Pozdrawiam Celina mogę dołączyć zdjęcie tego guza jak się postaram pozdrawiam Celina
×
×
  • Create New...