Witam wszystkich,
ponieważ niektórzy nie znali Maxa i nie wiedzą jak przebiegał jego pobyt w Azylu, to ja chętnie o tym opowiem.
Maxa odebrałam osobiście ze szpitala na SGGW na początku października. Wyglądał jak kupka nieszczęść, oprócz tego, że był w połowie łysy i wymęczony chorobą, to jeszcze do tego był wychudzony i nie miał siły dojść do auta oddalonego o jakieś 150m. Wtedy nie wiadomo było jak długo jeszcze będzie żył, codziennie przez okres 2 tygodni był smarowany Novoscrabinem, świąd ustał, wszystkie ranki się wygoiły. Max miał też zapalenie spojówek, leczone maxitrolem, 2 razy dziennie dostawał karmę hepatic z : 2 tabl. sylimarolu, 2 tabl. heparegenu, 1 raz dziennie dostawał : 1 tabl. heppatilu i ranigastu, oraz encorton poczynając od 1 tabl 10mg skończywszy na najniźszej terapeutycznej dawce 1/3 tabl. Przez piewsze dni pobytu w Azylu dzielił boks z bardzo sympatyczną sunią, z którą dobrze się dogadywał. Uwielbiał kłaść się przed budą i obserwować co dzieje się dookoła. Szczególnie wtedy, gdy świeciło słoneczko, widać było, że sprawia mu to zadość. Gdy nastały chłodniejsze dni został przeniesiony do ciepłego pomieszczenia. Jednak choroba zaczęła dawać znać o sobie, dwa tygodnie temu doszło u Maxa do serii wzdęć z biegunkami, oczywiście były leczone, ale od tamtego czasu Maxik słabł, to była tylko kwestia czasu.......
Od razu mówię, aby nie było, że trzymaliśmy cierpiącego psa, otórz sam nowotwór wątroby nie boli, jeśli zmiany nowotworowe lokalizują się w miąższu, ponieważ miąższ nie jest unerwiony. Jesli nowotwór nacieka na torebkę wątroby zaczynają się reakcje bólowe. Max miał raka zlokalizowanego w miąższu, dlatego pozwalaliśmy mu cieszyć się kolejnymi dniami tak cennego życia. Od kilku dni Max zaczął robić pod siebie (biegunka świadcząca o zaburzeniu wydzielania żółci), o czym wcześniej nie było mowy. Zaczął się zataczać i przewracać co było skutkiem " naćpania się" toksynami znajdującymi się w organiźmie ( niewydolna wątroba nie jest w stanie metabolizować produktów przemiany materii i organizm sam się truje). Do tego doszło do pojawiania się obrzęków ciastoinowych na kończynach, oraz wolnego płynu w jamie brzusznej świadczących o niewydolności układu krążenia.... wątroba była tkliwa... myślę, że decyzja o eutanazji była słuszna, tym bardziej, że nie można było podać leków przeciwbólowych, które dodatkowo nie obciążyłyby chorej wątroby.
Byłam przy Maxie do końca, głaskałam go po głowie, nie cierpiał, odszedł spokojnie i bardzo szybko....
Pozdrawiam wszystkich, którzy przejęli się losem Maxika.