Witam, ja mam trochę podobny problem - od 3 miesięcy mam ok 2-letnią suńkę ze schroniska (taki prawie owczarek ze śmiesznie klapniętymi na boki uszkami); pies po jakiejś straszliwej traumie - na początku bała sie wszystkiego i wszystkich. Dziś jest już dużo lepiej (ale ta trauma trwała i trwa zresztą czasem nadal), cieszy się jak nas widzi, podgryza w zabawie, sama zaczepia, nawet przychodzi by nas budzić. Nie wie do czego służą zabawki, psia chyba nie miała dzieciństwa, teraz nadrabia - w zabawie zachowuje się jak mały szczeniak. A bawimy się z nią na dwa sposoby: jeden w ogrodzie: udajemy że ją gonimy i chcemy złapać, pies wtedy ucieka sprintem i ląduje (jak szybowiec) na trawie obok nas. Ale trzeba bardzo przerysować swoje zachowanie: iść na psa jak goryl, rozłożyć ręce, pokrzykiwać grubym głosem i SIĘ ŚMIAĆ. Zauważyłam, że ile razy zacznę sie śmiać, to Figa natychmiast rozumie, ze to zabawa i się przyłącza. W innym przypadku można ją mocno przestraszyć. A druga zabawa to juz w domu: kucamy lub kładziemy się na dywaniku, wołamy psa (pies przychodzi bo juz teraz uwielbia mizianie i zabawę) i udajemy, że chcemy złapać psie łapy, ogon, uszy itd. Pies wie że to zabawa i się włącza, czasem tylko niestety mocno obrywamy łapami i pazurami (bo łapy ma jak niedźwiedź!). Z zębami nie ma problemu, jest bardzo delikatna. Figa uwielbia to i sama wciąż się dopomina o taką zabawę.
Ale ja też mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Pies panicznie boi się obroży i smyczy. Wyjaśnię - mieszkamy w domku z ogrodem, pies ma ciepłą budę w ogrodzie (w nocy śpi w domu, nie chce wyłazić :-), na zewnątrz zostaje jak wychodzimy do pracy i lata po całym ogrodzie; budę polubiła i traktuje jako swój azyl. Ale mieszkamy niedaleko pięknego lasu i chcielibyśmy ją na tyle zsocjalizować by chodzić tam z nią na spacery. Zresztą czasem trzeba wyjsć z domu, choćby do lekarza. A nam się udało dopiero dwa razy (raz lekarz, raz króciuteńki spacer). Figa chodzi cały czas w obroży (jak jej zakładałam, to pies na mnie patrzył jakbym ją biła, ale z chodzeniem w obroży nie ma problemu). Ale - choć w zabawie mogę ją przytulać, ograniczać jej swobodę, to wystarczy chwycenie za obrożę jak pies stoi, albo wzięcie do ręki smyczy - i jest prawdziwa PANIKA. Płacz, kładzenie sie na grzbiecie i takie cichutkie skowyczenie "przecież byłam grzeczna, nie wyrzucajcie mnie..." zrezygnowaliśmy na razie z prób, bo nie chcemy jej sprawiać takich stresów, ale z drugiej strony - chciałabym jakos ją przekonać. Powiesiłam smycz by ją widziała i się przyzwyczaiła, wydaje się że nie zwraca na nią uwagi..... Tylko jak chce się jej ograniczyć swobodę to jest problem. Może ktoś ma jakis pomysł?
Druga rzecz - na pograniczu komedii - Figa w domu je ładnie, z ręki, z miski (choć zrobiła się wybredna), ale... wystarczy dać jej jakikolwiek kąsek na dworzu i pies.. ucieka. W panice! chyba ją łapali na jedzenie... i wystarczy że w tej panice wejdzie do domu- i już je spokojnie! Ale to na pewno przejdzie, bardziej martwię się tą smyczą.
przepraszam że tak się rozpisałam, pozdrawiam.