Nie ja tylko ironizuję i wypowiedzi nie odnosi się konkretnie do Ciebie.
Chodzi o to, że ja jestem w stanie uwierzyć, że pies może mieć tylko częściowy instynkt łowiecki, polegający wyłącznie na pogoni i pozbawiony ostatniego ogniwa w postaci dopadnięcia i unicestwienia ofiary, co ma się odwrotnie jak u zwierząt z wysoko rozwiniętym instynktem jak kot.
Mamy zajaca i sarny na naszej ok. 2h działce z ogrodzeniem.
W okolicy ludzie strzelają do ptaków i małych zwierząt oraz psów ze śrutówek. Żadna z tych osób nie jest myśliwym. Strzelają dla fanu i ofiary są całkowicie przypadkowe. Raz jednego gnoja dorwałam a mój mąż też kilku namierzył. To najczęściej młodociani psychopaci.
Kota nie przyozdobię dzwoneczkiem, raz że będzie się stresował i wydrapie sobie dziurę, dwa że i tak nasza sąsiadka, którą odwiedza i tak mu obrożę zdejmie. Pogodziłam się z tym że mam mordercę w domu. Szkoda zająca, nawet psy patrzyły na tę zdobycz z dezaprobatą, ale kot jest w konkretnym celu na wsi - ma łowić myszy...Psy mają tysiące okazji, aby upolować coś na łące jedyną zdobyczą w ich 10 letnim życiu był podtopiony nornik.
W lesie nigdy bym się nie odważyła puścić psów luzem, dlatego wogóle tam z nimi nie chodzę. Jest wyraźny zakaz puszczania psów, opodal leśniczówki i mnóstwo ambon. Poza tym ten las to rezerwat i w wiele miejsc wogóle nie można wejść więc chodzę tylko na obrzeża na grzyby. Z drugiej strony ten nasz las to też miejsce, gdzie często wałęsają się bezpańskie psy i nigdy nie było sytuacji, aby jakikolwiek został odstrzelony. Raz na jakiś czas, szczególnie jak się wiążą w sfory to są odławiane - nikt do nich nie strzela!
Dla mnie dziewczyna zapłaciła zbyt wysoką cenę za swoją nieuwagę, a ktoś kto to zrobił nie strzelał by bronić sarnę ale tylko dlatego że lubi zabijać.