Witam. Nigdy nie myslalem, ze bede musial szukac pomocy w sieci ale dzisiaj moj owczarek przeszedl samego siebie.
Na poczatku sie przedstawie bo to moja pierwsza wiadomosci i tak zaraz prosze was o rade.
Na imie mam Patryk i jestem z Zawiercia, moj zwierzak to owczarek niemiecki długowłosy....Borys :) Oczywiscie mam go od nowosci i od nowosci mam z nim problemy ktore do pewnego czasu troche tolerowalismy i przymykalismy na nie oczy a kilka z nich udalo nam sie nawet usunac z jego nawyków.
Najwiekszym problemem od samego poczatku byla agresja, ataki furii, niekonczace sie gryzienie. Kiedy kupowalismy go od wlasciciela jego rodzicow wszystko wydawalo sie byc ok. Niestety po pewnym czasie od zakupu zaczolem chodzic kolo jego domu i poznalem wcielenie tych diabłów. Rodzice sa...nienormalni :/ Skacza do płotu do tego stopnia, ze idac do pracy strach kolo niego przechodzic, ostatnio opowiadal nam, ze pogryzly jego dzidka a do pewnego czasu zastanawialem sie czemu matka wyprowadza corke codziennie za brame jak idzie do szkoły...juz wiem. Najlepsze bylo to, ze koles wmawial nam, ze nie ma z nimi problemow, ze wszystko jest ok, jak siedzialy w kojcu kiedy przyjechalismy to szczekaly tak samo jak inne psy w kojcu kiedy widza obcego. Dziwne bylo to, ze zaraz namawial nas na szkolenie, ze wtedy pies bedzie pokorniejszy i usluchany i nie bedzie problemu...moze on wiedzial, ze po takich rodzicach cos przejdzie na dziecko...
Wracajac do tematu samego Borysa bo pewnie z tego tematu wyjdzie litania...pies ma rok i mozecie nie wierzyc ale ciagle walczymy z gryzieniem. Atakuje wszystkich domownikow, rodzine wchodzaca na plac, wole nie myslec co stanie sie jak wejdzie na plac ktos obcy... Mam wiekszosc ksiazek o wychowaniu, szczegolnie do gustu przypadla mi "Okiem Psa" J.Fishera. Byly metody z chwytaniem szczeki, przyciskaniem go do ziemi, odwracaniem uwagi i wiele innych. Ja skakani na mnie wyleczylem moze troche dziwnym sposobem ale dalem sobie z tym rade natomiast dalej skaka po mamie. Co do hierarchi w stadzie...tu przechodzilismy tez rozne metody ale problem istnieje do dnia dzisiejszego - łapa Borysa zawsze musi byc na gorze, nigdy pod moja reka. Staralismy pokazywac psu, ze to on jest pod nami ale on zawsze musial miec ostatnie zdanie. Kiedy zaczynal gryzc i wydawalo sie, ze juz po wszystkim to on na odejsci chwytal chociaz delikatnie za noge lub reke i dopiero wtedy odchodzil pokornie.
Aktualnie wrocilem z dworu, wyszedlem sie z nim pobawic, efekt...mam zdarta skure na rekach, w paru miejscach do krwi. Po wyjsciu kucnolem i chcialem sie z nim przywitac jak zawsze, Borysek zaczol biec z drugiego konca placu najszybciej jak mogl, przebiegl obok mnie, nawrocil sie zrobil jeszcze jedna runde i rzucil sie na moja reke...pierwszy raz gryzl tak mocno, ze musialem schowac sie do domu...bylem w szoku.
Dzisiaj po prostu stracilem do niego nerwy...jeszcze troche a zaczne sie bac do niego wychodzic, juz brakuje nam pomyslow co zrobi z nim dalej bo moja siostra ktora mieszka w Katowicach i wraca tylko na weekendy ma z nim coraz wieksze problemy, zreszta tak jak my, on robie sie coraz bardziej niebezpieczny.
Najdziwniejsze jest to, ze reaguje na komendy, daje lape, siada, aportuje pilke tylko oczywiscie nie zawsze chce ja oddac. To wszystko dziala do czasu az straci nerwy.
Jesli macie jakies pytania ktore ulatwia Wam diagnoze mojego przypadku to prosze je zadac a na wszystkie odpowiem, przedewszystkim prosze o pomoc bo po wielu postach ktore przeczytalem wierze, ze moge na Was liczyc. Musze znalesc jakies rozwiazanie bo za bardzo go lubie i chcialbym zeby byl taki jak nasze wszystkie poprzednie psy.
Pozdrawiam i licze na Was