Agata - czytałam ten wątek. Ponad to co chwilę się dowiadywałam co u niej, odpowiedzi nie dostawałam, albo były bardzo ubogie. ok można nie mieć informacji, ale w momencie gdy wie się, że bulwa jest w tymczasowym w którym raczej zostanie na stałe, a zapomina mi się o tym powiedzieć, no to coś jest nie fair....wiem że biała była operowana i musiała być dłużej w lecznicy.
Nie rozumiem jednak kilku kwestii:
Czemu do tej pory nie doszło do wizyty przedadopcyjnej u mnie mimo moich dopytywań i przypominania się? Przecież jesli taka wizyta wypadłaby pozytywnie, to bulwa mogłaby być na tymczasie u mnie i przeze mnie być leczona. Rozumiem że może brak ludzi, brak czasu, no ale przez miesiąc to bez przesady... śledzę te fora i wiem że u innych robiliscie takei wizyty. Jak umawialismy sie wczesniej, to spotkania nie dochodziły do skutku nie z mojej winy...
Mój sposób wypowiedzi był adekwatny do aktualnych emocji, uczuć, wrażen z przeczytania posta...