Ojj Funia, to jak moja Fineczka się zachowuje zaraz po zabraniu ze schroniska. Nasza tez uciekła zaraz po przyjechaniu ze schroniska, ale to było w dzień i szybkie nogi syna i męza pozwoliły nam sie przerażoną odnaleźć pod stojacym samochodem. Była przez pewien czas kłebkiem nerwów i strachu, smyczy boi sie do dziś. Ale jakie to cudowne, kiedy teraz tak sie cieszy ,gdy ktoś wraca do domu, potrafi upominac sie juz sama o głaski, przytulanki- a nawet co myslałam nigdy sie nie zdarzy -wskoczyć do pani na łozko:cool3:. Nowy domek Funi zobaczy jak kazdego dnia bedzie coraz szczęsliwsza i ufniejsza. To madra sunieczka ;)