donald1209
Members-
Posts
38 -
Joined
-
Last visited
donald1209's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Musisz mu zmieniać rodzaj mięsa. Ty też byś zaczął grymasić, jakbyś codziennie dostawał schabowego czy co tam najbardziej lubisz. Daj mu inny rodzaj a zobaczysz że za jakiś czas zje to co teraz wybrzydza, ze smakiem.
-
[quote name='daga10011']....dzisiejszy pies,stworzony przez czlowieka i krzyzowanie ras jest inaczej karmiony i jakos nieszczegolnie wierze w barfa z tego wlasnie powodu..bo jak dobrac molosowi odpowiednia ilosc bialka,glukozaminy i innych potrzebnych skladnikow??????A kurczakom juz dawno powiedzialam nie-jak juz daje im cos innego niz karme to jest to surowa wolowina.Kurczaki sa faszerowane bog wie czym...[/quote] Te teksty że pies ma inny system trawienia niż jego dzicy przodkowie i dlatego tylko może jeść przemysłową karmę to BZDURY. Pies jest z człowiekiem kilka, kilkanaście tysięcy lat, co wobec procesu ewolucji to chwilka. Poza tym karmy dla psów to ostatnie 50, może sto lat. To co to jest. Taką samą bdurą jest mit bilansowania. Wystarczy w mirę róznorodne jedzenie i w dłuższym okresie wszystko się samo zbilansuje. A mięso w karmach to pochodzi ze wsi? To odpadki z chowu przemysłowego. A wracając do tematu, koszty zależą głównie od tego po ile się uda kupić mięso i kości. Jak kupowałem w sklepach mięsnych to rzeczywiście 30 kg sunia don zjadała za ok 150 zł miesięcznie. Ale znalazłem rzeżnię końską i bydlęcą i nie przekraczamy 50 ( słownie pięćdziesiąt) zł na miesiąc. Pozdrawiam wszystkich barfujących Krzysztof i Luka
-
[quote name='Bura']Donald129... a skąd jesteś?? Trochę mi daleko samemu jechać po 3 kilo mięsa, może dałoby się większą paczką coś zakupić i na raz przywieźć??[/quote] estem z Krosna, 25 km od Jasła. Ale nie jeżdżę po 3 kg, bo moja Luka zjada średnio 0.7 kg dziennie. Jeżdżę raz na miesiąć po 20 kg różności, porcjuję to na 30 dziennych porcji ( mieszanych) i zamażam, bo z czasów kartkowych, kiedy kupowało się pół świni, mam zamrażarkę 140 l. Co prawda moja lepsza połowa trochę mnie goni, że nie ma gdzie mrozić owoców na zimę, ale jakoś się mieścimy. Pozdrowienia Donald
-
Dokładnie! Obserwacja psa i zdrowy rozsądek a nie książkowe wyliczenia. Poza tym jest coś takiego, że pies po przestawieniu na barf je więcej, bo to takie dobre i poprzednio, szczególnie przy gotowanym z wypełniaczami, ta sama ilość energetyczna była w większej objętości i żołądek się rozciągnął. Po kilku tyg pies je mniej, bo tyle mu wystarcza. My barfujemy już prawie rok, właściwie od drugiego dnia szczeniola wdomu, ale namówiłem kilku znajomych ze starszymi psami i taki był właśnie efekt.
-
[quote name='Martens']Uważaj na podroby wieprzowe, nie podawaj surowych - pies może zarazić się chorobą Aujeszky'ego. Prawie w całej Polsce świnie nie są badane pod kątem tej choroby, bo nie jest ona szkodliwa dla ludzi; za to dla psów śmiertelna. [/quote] Z tą chorobą Aujeszky'ego to trochę taka fama jak z kośćmi drobiowymi. Mam w rodzinie weta i twierdzi że w skali Polski są pojedyncze przypadki w ciągu kilku ostatnich lat. A poza tym unia wymusiła na nas bdania pod tym kątem i w wielkopolscejuż jest program pilotażowy .
-
Informacja dla osób z poludnia podkarpacia. W Jaśle jest sklep przy ubojni bydła i koni i można kupić zcinki wołowiny i koniny po 2.20 za kg, mielone resztki kięsa z podrobami ( serca, nerki, wątoba) też po2.20 a serca, nerki i wątrobę po 3.50. Świerze, prosto z uboju. Sam tam się zaopatruję. Czynne wtorek - sobota. [B]Jasan sp. z o.o. [/B]ul.Szajnochy 28, 38-200 Jasło tel. 013 446 26 29, 013 446 22 22
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
donald1209 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='shin']zmierzchnica - nazwe 'owczarek alzacki' wprowadzila Wielka Brytania z okazji ktorejs wojny swiatowej. Pamietasz moze jak Francja sie wypiela po 11.09 na USA, nie chciala robic ataku na Irak/Afganistan/cokolwiek, i juesejanczycy z french fries zmienili nazwe fryt na freedom fries? :evil_lol: Na tej samej zasadzie wlasnie tam byla zmiana nazwy ONkow - oficjalnie teraz chyba znowu sa niemieckie, ale nadal funkcjonuja w mowie potocznej alzackie.[/quote] Cytuję z owczarek.pl : " Jaka jest różnica między owczarkiem niemieckim a owczarkiem alzackim? Jeszcze do tej pory często słyszy się, że ktoś ma owczarka niemieckiego, a jego znajomy to ma innego, bo ma owczarka alzackiego. Czym różnią się te rasy? Niczym. Owczarek alzacki to po prostu inne określenie, bardziej poprawnej politycznie w okresie powojennym, psa rasy owczarek niemiecki, kiedy to nic co niemieckie i mające związek z Niemcami nie było mile widziane. Określenia owczarek alzacki najczęściej używali Anglicy i Rosjanie. I dlatego w okresie PRLu w Polsce nazwa "alzacki owczarek" była stosowana bardzo często i gdzieniegdzie pokutuje do dzisiaj. Różnica w wyglądzie tych dwóch "ras" wynika głównie z tego, że owczarkami alzackimi nazywano bardzo często psy owczarkopodobne, które de facto są mieszańcami. Podobieństwo owczarka niemieckiego to wilka sprawiło, że psy tej rasy określane są również mianem "wilczurów". Jest to tym bardziej błędne, że owczarek niemiecki z wilkiem ma tyle samo wspólnego co maciupci yorkshire terrier, a poza tym wilczury to są rasy (albo mieszańce) powstałe w wyniku skrzyżowania rasowego owczarka niemieckiego w dzikim wilkiem. " Pozdrowienia. -
[quote name='Wandalka17']Sara waży 33 kg , ma 1,5 roku . Ruchu ma ok 2, czasem 3 godz dziennie . Daje jej dosć dużo owoców i warzyw ale po tym jest jeszcze bardziej głodna i wszystko zjada , ostatnio nawet kamienie i styropian :o Potrafi zjeść np 0,5 kg skrzydełek i 0,5 kurzych łapek i dalej głodna . Ostatnio zjadła korpus prawie 70 dag , warzywa rano i wieczorem ( w sumie ok 30 dag ) :( A jak my jemy nie odstępuje nas na chwile i ciągle podkrada dziecku jedzenie .[/quote] W tym wieku pies powinien jeść ( barf) 2 - 3 % masy ciała czyli w przypadku Sary 0.7 do 1 kg. Ale jest dopiero kilka dni na barfie i ma , jak to się potocznie mówi , żołądek rozciągnięty poprzednim jedzeniem z wypełniaczami. Po kilku tyg organizm "zrozumie" że nie trzeba tak dużo jeść, bo barf jest bardziej treściwy, energetyczny. Psy na barfie nawet robią sobie co jakiś czas głodówkę i np przez dwa dni nic nie jedzą i nie jest to objaw żadnej choroby. No i czeka Cię praca żeby nie asystowała Wam przy jedzeniu. "Na miejsce" i sunia grzecznie czeka aż państwo zjedzą i wtedy dopiero dostaje michę. Pozdawiamy Krzysztof i Luka
-
[quote name='Wandalka17'] A mam takie pytanie , pies cały czas chodzi głodny , zwiększyc jej dawke ??? Bo w tym problem ona ma dysplazje i skłonności to tycia jak to golden oczywiscie . [quote] Zeby coś poradzić w tej sprawie trzeba znć wiek, wagę psa i ile wagowo zjada. I czy ma dużo ruchu czy raczej "kanapa". A przy dysplazj nawet lekka nadwaga jest bardzo zła. Pozdawiamy Krzysztof i Luka
-
Witam. Miałem podobny problem. Mamy 11 letnia kotke, która przez 10 lat swojego życia mieszkała (z nami) w kamienicy bez ogrodu w centrum miasta i NIGDY nie wychodziła. Rok temu przeprowadziliśmy się do nowego domu pod miastem z 56 arami ogrodzonego ogrodu. Po 3 mieś kicia miała ostrą walkę z dwoma psami z sasiedztwa, w której straciła zęby z prawej strony. Mając warunki, zamieszkał z nami szczeniak owczarek niemiecki, śliczna sunia Luka. Po kilku dniach zacząłem ją karmić barfem. Zaobserwowałem, że kicia, mimo że cały czas była karmiona whiskasem, kiti cetem itp. chętnie podjada szczeniolowi z miski.Pomału zacząłem dawać jej barf i je ze smakiem. Oczywiście nie daję takich dużych kości jak psu, kości z porcji rosołowych z kurczaka albo szyjki z indyka drobno siekam dużym nożem, ale poza tym to samo co psu, czyli mięso i wątróbki z kurczaka, mięso z indyka, nerki, płucka i watrobę wieprzową, wołowinkę odkrojoną z kości wołowych jak uda mi się kupić psu i samą, itp. Do tego oczywiście trochą papki warzywno owocowej, jakieś rybki ( surowe lub z puszki), troche oliwki. Poza tym sama urozmaica sobie dietę, bo mimo lat i braków w uzębieniu czasem uda jej się złapac myszkę, którą godzinami "mamle" aż zje całkowicie:lol:. Acha. Jest jedna zasadnicza różnica między barfem dla psa i kota. Pies może i lubi jeść jedzenie świerze " inaczej" czyli lekko nie świerze. Kot WYŁACZNIE świerze. Jak coś leży dwa dni w lodówce, to moja Flora już się nie tknie. Moja rada jest taka. Nic na siłę. Zobacz co kot na to. Jak będzie chciał jeść to mu nie zaszkodzi. Moja Florka sama chce, smakuje jej to i formę ma wspaniałą. Skacze po drzewach i jest Alfą dla teraz 10 miesięcznej suni on, która waży 10 razy więcej. Jak Florka chce to się slicznie bawią, ale jak ma dosyć to jedno fuknięcie i zamach łapą z wystawionymi pazurami uspokaja psa. Pozdrawiamy Krzysztof, Luka, Flora i mała kicia Kluska która też barfuje.
-
Podnoszę temat, opiszę moją przygodę, też o szczekaniu, ale inaczej. Mam 10-cio miesięczną sunię DON. Mieszkamy pod miastem, w dzielnicy domków jednorodzinnych. Na prawie każdej posesji jest duży pies, którym nikt się nie zajmuje, nie wychodzi na spacery. Pies jest cały dzień uwiązany lub zamknięty a na wieczór spuszczany. Oczywiście goni jak wściekły wzdłuż płotu od ulicy i zajadle obszczekuje przechodzących ludzi i psy, a jak idzie człowiek z psem to niektóre chcą przegryżć siatkę. Szczególnie jeden jest niesamowicie zajadły. Ja często wieczorami chodzę z Luką na spacery połączone ze szkoleniem. Pewnego razu, na małym trawniku po drugiej stronie ulicy koło domu gdzie jest ten szczekacz, zatrzymałem się i zrobiłem małą sesję szkoleniową typu siad, waruj itp, chcąc wykorzystać silne rozproszenie jakim był ten ujadający pies za płotem, podkreślam po drugiej stronie ulicy. Na to z tego domu wybiegł facet, ruchem z filmów amerykańskich błysnął mi przed oczami odznaką policyjną i zaczął straszyć sądem grodzkim za to że specjalnie tu chodzę i prowokuję jego psa do szczekania. Powiedziałem, co o tym myślę, że to jego pies szczeka a ja idę czy nawet stoję w publicznym miejscu ze spokojnym psem na smyczy i nie robię nic złego. Ale trasę spacerów zmieniłem, bo nikt nie chce mieć wroga na policji, szczególnie w małym mieście. Co o tym sądzicie. Pozdr. D.
-
[quote name='Poli']A moja to juz barfuje na calego , z psa zmienila sie chyba w wilka:cool1:. W parku znalazla zdechlego golebia i połknęła go w calosci w ciagu chyba sekundy ze wszystkim :crazyeye: tylko parę piór zostalo jej w pysku :-o. Dzisiaj chciala wmucic zdechla mysze ( moj kot upolowal i przyniósł na podwórko ) , ale cale szczescie zauwazylam i wyrzucilam , uff;).[/quote] Moja Luka jesienią łapała i zjadała myszy jak nic. Tylko trzeba pilnować żeby nikt w pobliżu nie stosował trutek na myszy. Kot znajomych omal się nie przekręcił po zjedzeniu myszy co zjadła trutkę.
-
Po pokrzywach wypróbowaliśmy następną "nowalijkę". Młode listki czosnku niedźwiedziego. U nas to rośnie w lesie, ja kiedyś przyniosłem sobie kępkę i przyjęło mi się w ogrodzie. No i szlagier sezonu!!! Zapomniany na grządce w jesieni, przemarznięty i po odtajaniu kapciowaty por:crazyeye:. Luka go wykopała i zjadła połowę. A musicie wiedzieć, że nie przepada za warzywami, muszę je maskować jakimś mocnym zapachem, np. wędzonej ryby. A już jak wyczuje pora to się nie tknie michy. Było to kilka dni temu. Ponieważ nic jej nie było to dzisiaj jej dodałem trochę tego do michy i wcięła aż się jej uszy trzęsły.:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Dzisiaj już drugi raz Luka "wrąbała" michę z młodymi pokrzywami. One wcale nie pieką, można je zbierać gołą ręką. Ponieważ sokowirówka odmówiła ostatnio posłuszeństwa, to tylko drobno posiekałem te pokrzywy. Chyba dokładnie strawione, bo w kupie nie widać żadnych śladów:evil_lol: Krzysztof
-
Podobno młode pokrzywy są bardzo dobre jako dodatek warzywny do barfu o tej porze roku. Wybieram się dzisiaj na poszukiwania. Za parę dni napiszę , czy Luka się tego czepiła. A mała ilość czosnku chroni tez przed robakami. Pozdrowienia Krzysztof