Jump to content
Dogomania

basset

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

basset's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. W razie rozprawy sądowej zostaną wzięte pod uwagę nie tylko aspekty winy pani Bogusi, ale również i faktu, że Emir pod przykrywką dobra psa wyłudził dość pokaźną kwotę. Jednocześnie ubezwłasnowalniając darczyńców. Uniemożliwia się sponsorom dotarcie do informacji, gdzie pies będzie przebywał i w jakich warunkach. Były dwa bardzo podobne domy i z bardzo niejsnych przyczyn jeden z nich zosta ł odrzucony, Pragnę zauważyć, że Emir kieruje się swoim widzimisię w wyborze domu, przy czym podkreślam, ze jest to moja indywidualna ocena sytuacji. Obrażanie hodowców i innych użytkowników internetu jest niezgodne z net etykietą i każdy Sąd przyzna rację poszkodowanej tutaj m.in Dorocie z forum bassety.net, która została obrażona na forum bassety.pl przez wolonatariusza fundacji Donvitowa. Proponuję więc, aby bardziej rozważnie rzucac prowokacje sądowe. Marta Raj
  2. witam. To ja jestem "Pani Marta". W celu wyjaśnienia: Kontaktowałam się parokrotnie telefonicznie z domem do adopcji z Czerwionki. Pani była bardzo zniesmaczona faktem wizyty przed i po adopcyjnej, jak się wyraziła "to przecież tylko pies a nie człowiek czy dziecko". Nie rozumiała po co to "ceregiele". Przekazywałam to dziewczynie prowadzącej adopcje, która przekazała mi dane domu w Czerwionce, od razu po rozmowie z domem adopcyjnym. Poinformowałam również ową dziewczynę, że mam problem z dojazdem bo dzieli mnie bagatela 120 km od Czerwionki i pytałam czy nie ma kogoś z Żor - usłyszałam że nic nie wie aby były osoby z Żor i nie ma czasu na szukanie innej osoby chętnej do sprawdzenia domu bo wyjeżdża do Warszawy. A teraz czytam że użytkowniczka Zerduszko nie dość że jest z Żor więc ma 6 razy bliżej to jeszcze była chętna do odwiedzenia domu adopcyjnego. W dniu kiedy miałam umówioną wizytę niestety miałam przykry wypadek, i nie byłam w stanie tam dojechać (unieruchomiona noga wyklucza prowadzenie samochodu). Rozmawiałam z domem adopcyjnym i nawet się nie zająknęli że mają już innego psa na stanie. Proponuję najpierw zagłębić się w sytuację a potem krytykować. Reasumując : Chciałam oddać "pola" komuś mieszkającemu bliżej, aby było to załatwione szybciej, ponoć takiej osoby nie było, ponoć nikt w Żorach nie mieszka aby mógł sprawdzić dom. Osoba koordynująca nie miała czasu znaleźć kogoś innego do sprawdzenia domu, i zdecydowała że woli poczekać aż będę dyspozycyjna. Rozmawiałam z domem adopcyjnym i nie poinformowali mnie że przygarnęli innego psa. I kto tu nawalił?
×
×
  • Create New...