Witam wszystkich,którym leżało na sercu dobro Zoltana... mam nadzieję, że w dalszym ciągu będziecie ciekawi jak ułoży się jego psie życie :ylsuper: .. na początku chciałbym wraz z żoną podziękować pani Krystynie (tutaj kiiniaa), za to, że poświęciła nam cały dzień i dołożyła wszelkich starań, żeby pierwszy kontakt z psem odbył się jak należy:cool2:. Kiiniaa trochę już nadmieniła jak przebiegła piersza noc w nowym domu, więc nie będę się powtarzał i powiem lepiej co było dalej :shiny: ... Nazajutrz ... kiedy wstaliśmy wszyscy po podróży okazało się, że naszej suce nie śniło się, że w jej domu jest 'obcy'... no i zaczęło się... Zoltan nie mógł praktycznie zbliżyć się do nikogo z domowników bo zaraz go atakowała... praktycznie to nic nie mógł :shake: ... Mieliśmy pozostać w Katowicach do zabiegu Zoltana (odbędzie się w środę) ale z powodu tych ciągłych ataków uznaliśmy, że natychmiast pakujemy psy i jedziemy do naszego domu zlokalizowanego koło Raciborza. Mieliśmy nadzieję, że tam znacznie łatwiej będzie przebiegał proces adaptacji psa do nowych warunków. Na marginesie chciałbym wam powiedzieć, że właśnie tam będzie mieszkał Zoltan (obecnie sprzedaliśmy mieszkanie w Katowicach i praktycznie jesteśmy na walizkach ). Zoltan 'kupił' w naszej rodzinie praktycznie każdego, wycałował po psiemu mnie, żonę,syna....babcie i dziadka :lol: także... Kiedy moi rodzice go zobaczyli to oczy im :crazyeye: wylazły :-D... nie wyobrażali sobie, że pies o którym mówiliśmy będzie aż tak potężny. Zoltan przywitał się serdecznie lizaniem w ucho i ... później już były tylko pieszczoty :lol: ... niestety nie wszyscy podzielali tę radość... jak się domyślacie psia część rodziny tj. dwie nasze suki nie pogodziły się łatwo. Anger i Inka... kiedy tylko nadażyła się okazja 'przypominały' nowemu gdzie jego miejsce i co może...(najgorzej było w domu)... wieczorem jednak można było powiedzieć 'pierwsze koty za płoty'... zdajemy sobię sprawę z tego, że 'sprawa' nie została jeszcze do końca załatwiona, ale mamy nadzieję, że już będzie łatwiej ;) . Zoltan wydaje się być naprawdę szczęśliwy.. jest jeszcze taki ufny... ma się wrażenie że jest u nas od dawna. Widzę, że rozpisałem się hohoho... dlatego czas kończyć. Na koniec jeszcze raz dziękujemy pani ... pani Krystyno.. mamy nadzieję, że odwiedzi pani Zoltana w jego nowym domu. Postaramy się także od czasu do czasu zamieszczać nowe wątki z jego życia i ...fotki oczywiście :p